Mój facet traktuje mnie jak więźnia..

07 Listopada 2009

Witajcie drogie papilotki.Piszę do Was bo nie wiem właściwie co mam zrobić. Zacznę od początku...

Mój facet traktuje mnie jak więźnia..

Witajcie drogie papilotki.

Piszę do Was bo nie wiem właściwie co mam zrobić. Zacznę od początku moją historię i może dzięki temu ktoś będzie mógł mi coś poradzić. Mam 19 lat.

Jakieś 4 lata temu poznałam Bartka i poprosił mnie o chodzenie. Był wtedy wklasie maturalnej. Coprawda nie grzeszył urodą ale za to charakter niesamowity. Nie ukrywałąm przed nim że go niekocham i prawdopodobnie nigdy do tego nie dojdzie, ale za to on kochał mnie z całęgo serca. Z tego co zdążyłam zauważyć zaliczam się do grupy kobiet dla których bardziej liczył i do tej pory liczy się charakter niż wygląd zewnętrzny mężczyzny. Byliśmy ze sobą dwa ponad lata.Było w miare okej niczego się nie czepiał, szanował moje zdanie pomagał mi we wszystkim, moi rodzice go bnardoz lubili..poprostu dbał o mnie jak nikt dotychczas. Niestety nasz związek się rozpadł gdy Bartek popadł w paranoje że może mnie stracić. Zaczął mnie szantażowac ze się zabije.. wiele razy zamykał mieszkanie podczas gdy ja byłąm z nim w środku i ciął się na moich oczach. Coś okropnego. Mam te chwile do dziś przed oczami i zrobiło to wielką ranę na mojej psychice. Było ciężko ale jakoś z nim zerwałam. Chodził z nim do klasy Dawid z któym się znałąm od początku gimnazjum ponieważ chodziliśmy razem do tej samej szkoły. Gdy Bartek myślał że jeszcze mu wybacze, że cos z tego jeszcze będzie ja spotykałam się z Dawidem jak z prawdziwym przyjacielem (od lat byłam chłopaczarą i lepiej dogadywałam się z chłopcami). Bartek się o tym dowiedział i odczepił się wkoncu ode mnie. Z Dawidem spotykałam się często i uwierzcie mi naprawde jak z kolegą. Dogadywalismy się. Podobało mu się to że jestem taka towarzyska że potrafię rozmawiać o rzeczach ala samochody i seks, co innym dziewczynom zawsze wychodziło ciężko. I z dnia na dzień doszło do pocałunku i staliśmy się "jednością" w sensie byliśmy już razem. Dawid był cudowny przez pierwsze miesiące, w ogóle się nie kłóciliśmy. Potem pokazał swą prawdziwą twarz ale niestety ja już zążyłam się zakochać, ale niestety Dawid też wpadł w sidła miłosci do mnie. Zaczął mnie traktować jak włąsność. Z początku podobało mi się to, bo czułąm się bardzo kochana i bezpieczna. Zmieniłam się dla niego o 180 stopni. Nie mogłam z nikim pisać na gg, smsów nasza klasa i tego typu sprawy. Koszmar był gdy napisał do mnie jakiś kolega na gg którego on nie zna(ł). Ale przecież nie urwę wszystkich kontaktów z minuty na minutę, choć dla niego byłam gotowa to zrobić. I zrobiłam. Przestałąm pisać ze wszytskimi. Byłam mu tak wierna że rzadko spotkać taką kobietę. Myślałam ze będzie ze mnie dumny a on chciał mnie coraz bardziej dla siebie. 

Teraz jest tak samo.. już od kilku miesięcy. Przestał mnie szanować. Nie wiem może to ja źle wszytsko odczuwam bo faceci mają taką nature.. nie okazywać nadmiernie uczuć. Wstydzą się tego. Wszystko byłoby wporządku no ale on kidyś był wspaniały i okazywał mi ciepło szacunek. Teraz to zanikło. Wciąż mi mówi że mnie mocno kocha i to ukazuje. Ale ja potrzebuje więcej uczucia, jakiegoś hmm bezpieczeństwa. Nie wspominając ze wiele razy mnie okłamał, oszukał, prawie zdradził. Wybaczyłam bo kocham szalenie. Teraz czeka mnie matura wybór stidiów. On studiuje zaocznie a ja nie wiem co zrobić a jego to nieobchodzi. Nie chce mi pomóc w wyborze, nic zero. Ucieka przed rozmową ze mną. Drogie papilotki poradźcie mi co zrobić żeby przestał mnie tak "olewać", żeby mu pokazać że ja też "potrafię" i nie bede o niego ja całe życie zabiegać. Poradźcie jak mu pokazać że kobieta to nie rzecz i też potrzebuje czułości. 

Tak P.S. rozmawiałąm z koleżakami na ten temat niestety wszystkie radzą żebym sobie dałą spokój. Ja jestem odporna i w grę nie wchodzi rozpadek naszego związku. Wszystkie imiona zostały zmienione...

Czekam na rady i pozdrawiam Was serdecznie.

Dominika

 

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (172)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

lis
(Ocena: 5)
2014-11-02 23:36:03

re: Mój facet traktuje mnie jak więźnia..

Pomorzcie :((( jak mam z nim rozmawiav skoro nic nie dociera....tlumacze mu to wycbodzi na to ze sie chce stroisc by znalezc innego Pomocy

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
lis
(Ocena: 5)
2014-11-02 23:32:33

re: Mój facet traktuje mnie jak więźnia..

Facet z ktorym jestes nie zasluguje na Ciebie nie jest Ciebie wart ,jesli Ci na nim bardzo zalezy daj mu szanse porozmawiaj z nim na powaznie moze cos zrozumie Jestes z moim chlopakiem prawie dwa lata ogolnie jest spoko mam podobnie tak jak ty mialas z Bartkiem,obecnie moj chlopak rowniez popada w paranoje ze go zostawie ze znajde innego predzej czy pozniej ....to jest takie meczace rozumiem Cie doskonale ... Co do twojego drugiego chlopaka Dawida mysle ze chlopaka da sie ogarnac postaw mu ulitimatum cos co go postawi do pionu i odpowie sobie czego w glebi serca chce... Nie pomijam faktu ze kaDy facet ma cos ze swini...taki nasz marny los kobiet...innna planeta Ja mam rowniez problem..nie moge ladnie sie ubierac tzn zakladac spodnic krotszych dekoldow...sukienek obcislych...leginskw do tego krotkiej bluzki bo wodac tylek...rozmawialam z nim o tym...nic nie docjera kiedy mu tlumaczylam ze kobieta musi czuc sie atrakcyjna dobrze w swojej skorze chce ladnie wygladac podobac sie i wgl to mowil ze chce sie troic by znalezc sobie innego...nwm co mam juz robic

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
lis
(Ocena: 5)
2014-11-02 23:22:49

re: Mój facet traktuje mnie jak więźnia..

Faceci to swinie staca na szacunku do kobiet z biegiem czasu.... Uwazaja ze jak dana kobiete zdobyli nie musza sie strarac oni nie widzac nic w tym dziwnego zlego...nie dostrzegaja naszych kobiecych potrzeb uczuc.....kazdy ma je indywidualne inne...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-04-13 18:13:09

rozumiem cie tesaz mam ten prolem

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-06-08 22:01:46

tez mam ten problem tylko mimo zerwania kontaktow i ciaglego siedzenia w domu on sie kloci nawet o moj ubior nie moge zalozyc krotkich spodenek w upalne dni ani bluzki z dekoltem poniewaz jego zdaniem prowokuje innych... gdy ewentualnie gdzies wyjde z kolezankami a on zadzwoni i nie odbiore to juz mi wmawia ze go zdradzam ze sie spotykam z innym... sytuacja zyciowa zmusila mnie do tego iz musze zmienic szkole na wieczorowke czego on mi zabrania poniewaz tam "napewno kogos poznam i go zdradze badz zostawie" a prawdziwy problem tkwi w tym ze mamy 4 miesieczna coreczke ktora potrzebuje zarowno matki jak i ojca a ja nie zdolam jej sama utrzymac ;( zapomnialam dodac ze jestesmy razem 2 i pol roku... Tobie radze odejsc teraz gdy jeszcze mozesz a z czasem bedzie coraz gorzej... trzymam za Ciebie kciuki

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-10-11 19:49:41

Wybacz z określenie, ale jesteś głupia. Po pierwsze- zrywając wszelkie kontakty ze znajomymi dałaś sobie wejść na głowę, a po drugie, piszesz, że on cię oszukiwał i prawie zdradzi( a sam Ci zakazuje utrzymywać przyjacielskie stosunki z kolegami)ł, a ty ciągle go kochasz?! Nie dziw się, że Cię nie szanuje, bo sama siebie do tego doprowadziłaś, jeśli nie zakończysz tej gehenny, to zakaże Ci iść na studia, bo stwierdzi, że tam go zdradzisz. A ty mu najprawdopodobniej ulegniesz, bo go przecież kochasz. I do tego twierdzisz, że zakończenie związku nie wchodzi w grę i pytasz, co zrobić, żeby facet zachowywał się inaczej, o tuż nic już się nie da zrobić- albo go zostawisz, albo będziesz w tym trwała, dopóki Ci się nie otworzą oczy, albo Ci coś nie daj Boże zrobi i wtedy zobaczysz swój wielki błąd.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-07-01 09:46:48

A więc radzę Ci odejść, bo będzie tylko gorzej u mnie od ograniczeń się zaczęło, a im dłużej w tym tkwisz, tym gorzej.... Przeczytaj mój post poniżej, który jest tylko namiastką tego co się naprawdę dzieje i pomyśl, czy warto być tak nie szczęśliwą i zdruzgotaną psychicznie przez takie typa. Ja też zamierzam znaleźć wyjście z tego, jeśli uda mi się obronić to zwyczajnie wyjadę poza granicę Polski. Powodzenia;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-07-01 09:33:06

U mnie też było cudownie przez pierwsze 2 lata, a przez następne 2 już nie. Zawsze byłam silną kobietą i jak facet źle mnie traktował to się z nim zwyczajnie żegnałam, póki się nie zakochałam. Od 2 lat temu facetowi wybaczam wszystko: zdradę, to że mnie uderzył nie raz, zwyzywał, to że mnie zamknął w domu. Najgorsze jest to, że on mi ciągle powtarza, że to ze mną jest coś nie tak, że powinnam się leczyć. Przez tą cała sytuację prawie wyleciałam ze studiów, a dodam, że byłam jedną z najlepszych studentów na wydziale. Obecnie za 4 dni mam obronę, ale jestem w takim stanie psychicznym, że nie mam siły ani się przygotować, ani zebrać. Mam popuchnięte oczy od płaczu i generalnie wyglądam już jak trup. Nawet z rodziną nie utrzymuje kontaktu, z nikim, nie wychodzę. Ból głowy, brak snu... Nawet gotowanie stało się dla mnie stresujące, bo jak właściwie nie doprawię obiady to znowu będzie awantura. Tyle razy próbowała odejść, ale nawet gdy odeszłam, nie miałam spokoju. On nigdy nie da mi spokoju i nigdy nie da mi odejść... Jestem bardzo nieszczęśliwa, ale widocznie taki mój los. Jedyne wyjście to się gdzieś daleko wyprowadzić i nikomu nie mówić lub wyjechać za granicę...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-06-20 16:43:56

Spróbuj zachowywać się w stosunku do niego tak jak on do ciebie może w tedy coś w nim drgnie i pomyśli jak ty się czujesz gdy on się tak zachowuje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-06-08 12:16:11

Widzisz ja jestem w takiej samej sytuacji tyle ze jestesmy juz malezenstwem - choc bardzo mlodym. Jestesmy ze soba dwa lata, na poczatku bylo super , nie bylo zadnego zabraniania - ufalismy sobie bezgranicznie, Ale potem on byl po prostu taki jakiego opisalas DAWIDA.. i wiesz co jest najgorsze ze i ja sie taka stalam ale to przez to ze jestem za rownouprawnieniem ,bo czemu ja nie moge jak on moze? Niech on tez nie moze! A poza tym ten Twoj ostatni akapit o uczuciach okazywaniu itd. mam identycznie.. Tez bym chciala zeby nie raz sam z siebie zlapal mnie za reke a nie ja wiecznie musze o to zabiegac.. widocznie taki nasz los. ciezki los....

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz