Jakie grzechy popełniasz przy stole?

Papilot przyjrzał się złym nawykom dietetycznym Polek i wyodrębnił 5 grzechów głównych.
Jakie grzechy popełniasz przy stole?
05.08.2008

Statystyczna Polka ma 162 cm wzrostu, waży 66 kg i nosi ciuchy w rozmiarze 42. To niestety niezbyt dobrze. Wyniki tych badań świadczą jasno o nadwadze panującej wśród naszych rodaczek. Dlaczego? Dlatego, że bardzo lubimy jeść, za to nie znosimy się gimnastykować. Według badań, aż 80% z nas nie uprawia żadnego sportu.

Gdzie tłuszcz odkłada się nam najszybciej? W zależności od predyspozycji, są to najczęściej biodra, brzuch, uda oraz ramiona. Nie ma sensu tłumaczyć swojej nadwagi genetyką czy brakiem czasu. Jesteśmy winne same sobie - lekarze są co do tego zgodni. Zbędne kilogramy to najczęściej niezdrowe jedzenie, spożywane w ogromnych ilościach.

5 dietetycznych grzechów głównych Polek - wyspowiadaj się z nich dietetykowi:

  1. Umiłowanie tłuszczów

Niestety, tak zostałyśmy wychowane - w Polsce wiele rodzin hołduje tradycyjnej kuchni, pełnej odzwierzęcych tłuszczów. W krajach śródziemnomorskich unika się tych produktów jak ognia - lepiej i zdrowiej zastąpić je oliwą z oliwek.

2. jedzenie do syta

Nie ma sensu w jedzeniu „na zapas". Organizm nie jest w stanie spalić takiej dawki kalorii, jaką wrzucamy w siebie, np. podczas wielkiego obiadu. Lepiej jeść częściej, ale mniej. Od stołu należy wstawać z uczuciem lekkiego niedosytu.

3. Za dużo czerwonego mięsa

Białe mięsa, takie jak drób i cielęcina, są dużo mniej kaloryczne. Nie mówiąc już o rybach, których nie jemy prawie wcale, a to nieocenione źródła życiodajnych składników.

4. Umiłowanie słodyczy

Niestety, większość z nas, mając do wyboru sałatkę i drożdżówkę, wybierze to drugie. A przecież słodycze to puste kalorie, najwięksi wrogowie kobiecej sylwetki. Owoce też zawierają cukier, a przy tym wiele cennych składników. Czy nie byłoby lepiej połączyć przyjemne z pożytecznym i sięgnąć po jabłko?

5. jedzenie w pośpiechu

Wpychana w siebie na stojąco kanapka z szynką to zabójstwo. Jeszcze gorsze są chipsy jedzone w drodze do pracy albo jagodzianka naprędce konsumowana w autobusie. Nie wspominamy nawet o frytkach i hamburgerach…

I na koniec złota zasada: NIE LICZ NA CUDOWNE DIETY - LICZ KALORIE.

Polecane wideo

Komentarze (122)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 13.11.2010 19:04
a ja mam niedowage 7 kg
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 01.02.2009 13:50
nie mieszczę się w statystyce... mam 171 i ważę 56 jestem za wysoka i za chuda, w dodatku nie jem mięsa, ani tłuszczów zwierzęcych...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 13.09.2008 22:26
hahaha to ja te wszystkie 5 grzechow spelniam ;p
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 26.08.2008 21:44
ja mam 17lat, 163cm i 47kg. Jem jak najęta ( tyle tylko, że nie jem tłustych rzeczy bo nie lubię, a mięso tylko drobiowe ) no i nie lubię wielu rzeczy typu : gołąbki. A słodycze jem bo lubię, czasami mam taką ochotę, że jak nie zjem czegoś słodkiego to oszaleje :D Ale uzależniona raczej nie jestem, bo mi się to codziennie nie zdarza ;p
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 18.08.2008 22:29
U mnie: 38 lat / 173 cm / 54 kg żywej wagi / grzech główny to półkilogramowa paczka orzeszków ziemnych FELIX (bez soli, prażone bez tłuszczu) zjadana raz w tygodniu. Słodyczy nie lubię, zwłaszcza lodów (z takim defektem się już urodziłam na szczęście), mięsa też nie, raczej ryby i warzywa. Za to aktywność fizyczną uwielbiam (rower, basen, rolki, joga, narty, łyżwy i co tam jeszcze się przy okazji przydarzy). Cholera, no i z tego co napisałam, wynika, że nie jetem "typową Polką"... :)))
odpowiedz

Polecane dla Ciebie