Obalamy mity: Czy żywność ekologiczna jest naprawdę zdrowsza?

Wartościowe produkty pełnie witamin i mikroelementów, czy marketingowa ściema? Gdzie leży prawda o żywności ekologicznej?
Obalamy mity: Czy żywność ekologiczna jest naprawdę zdrowsza?
Fot. Thinkstock
07.01.2017


Polacy pokochali eko-produkty, o czym świadczą statystyki – w 2015 r. co drugi mieszkaniec naszego kraju sięgał po tego typu artykuły, z czego 11 proc. czyniło to przynajmniej raz w tygodniu, a 15 proc. minimum raz w miesiącu. Dlaczego? Z badania Uniwersytetu Łódzkiego wynika, że cenimy przede wszystkim wysoką jakość żywności ekologicznej (tak stwierdziło 76,5 proc. ankietowanych), ale również lepszy smak i naturalne metody produkcji. Najchętniej wybieramy owoce i warzywa (69,1 proc.) oraz miód (58,9 proc.).

Problem w tym, że nie wszystkie artykuły zasługują na określenie ekologiczne, nawet jeśli na opakowaniach widnieją takie zapewnienia. Producenci wykorzystują bowiem modę na zdrową żywność, fałszując często rzeczywistość. To dlatego w Polsce, jak i innych krajach Unii Europejskiej, wprowadzono system kontroli i certyfikacji takiej żywności.

Żywność z marketów – na co uważać?

Jak ją rozpoznać? Na etykiecie powinien być umieszczony wspólnotowy znak graficzny „Rolnictwo ekologiczne” albo napis „Rolnictwo ekologiczne – system kontroli WE”. To oznacza, że przynajmniej 95 proc. składników produktu powstało zgodnie z metodami ekologicznymi, a artykuły są sprzedawane bezpośrednio przez producenta lub w zamkniętych, zabezpieczonych i oznakowanych opakowaniach.

Taka żywność ma dawać gwarancję zachowania wysokiej jakości biologicznej surowców i zachowania w możliwie niezmienionym składzie zawartości witamin, węglowodanów, białek czy też składników mineralnych. W przetwórstwie ekologicznym niedopuszczalne jest stosowanie dodatków i substancji wspomagających takich jak: barwniki, emulgatory, stabilizatory, konserwanty, przeciwutleniacze czy substancje powlekające.

Eko-produkty na pewno zawierają mniej syntetycznych pestycydów, ale to nie znaczy, że ich wytwórcy w ogóle nie stosują chemicznych środków ochrony roślin. Przepisy Unii Europejskiej dopuszczają używanie 26 substancji, związków pochodzenia roślinnego czy toksyn bakteryjnych.

Ich naturalne pochodzenie wcale jednak nie gwarantuje mniejszej toksyczności. „Oto przykład: jeszcze do niedawna (2011 r.) Unia i USA dopuszczały używanie w ekorolnictwie rotenonu – substancji uzyskiwanej z roślin tropikalnych i jednego z popularniejszych oprysków przeciw szkodnikom. Jednak został on wycofany, gdy badania na szczurach wykazały, że duże dawki wywoływały symptomy przypominające chorobę Parkinsona. Nadal zaś wolno ekorolnikom stosować pyretryny, czyli środki owadobójcze pochodzenia roślinnego o udowodnionym działaniu rakotwórczym (znów: tylko w dużych dawkach u laboratoryjnych szczurów)” – czytamy w artykule „Ekościema, czyli mity zdrowej żywności”, który ukazał się w „Polityce”.

ekologiczne jedzenie

Fot. Thinkstock

Jednak nie ulega wątpliwości, że czasami warto poszukać produktów ekologicznych, na przykład drobiu pochodzącego z naturalnych hodowli. Kurczaki czy indyki, które oferują nam sieci handlowe niejednokrotnie pochodzą z wielkich ferm, gdzie ptaki faszeruje się antybiotykami i hormonami, co wpływa na pogorszenie jakości mięsa, pozbawionego wielu cennych składników. Na przykład pełnowartościowego białka, zawierającego wszystkie aminokwasy, których nasz organizm nie produkuje, a są potrzebne do budowy tkanek.

Spożywanie produktów pochodzących z pewnych źródeł, np. upraw ekologicznych, pozwala też uniknąć wchłaniania metali ciężkich, które znajdziemy w „zwyczajnych” warzywach, owocach, produktach zbożowych, nabiale, mięsie czy rybach. Regularne dostarczanie ich organizmowi prowadzi do poważnych konsekwencji.

ekologiczne jedzenie

Fot. Thinkstock

Przykłady? Kadm powoduje zaburzenia w prawidłowym funkcjonowaniu wielu narządów wewnętrznych i mózgu. Jego duże stężenie sprzyja rozwojowi komórek nowotworowych, nadciśnieniu oraz schorzeniom układu oddechowego. Obniża też przyswajalność wapnia, cynku czy żelaza i jest jednym z głównych sprawców osłabienia systemu odpornościowego.

Anna Lewandowska pokazuje swój umięśniony brzuch (ZDJĘCIA)

W naszym organizmie kumuluje się również dużo ołowiu, którego nadmiar powoduje m.in. zaburzenia koncentracji, uszkodzenia centralnego układu nerwowego oraz poważne zachwianie równowagi hormonalnej, czego konsekwencją bywa zmniejszona płodność albo pojawianie się nieregularnych miesiączek. Produkty ekologiczne chronią też przed przyswajaniem rtęci, która może powodować bezpłodność lub stanowić poważne zagrożenie dla płodu, a także arsenu powodującego uszkodzenie układu nerwowego, pokarmowego i oddechowego, sprzyja też rozwojowi nowotworów, zwłaszcza skóry, płuc i wątroby.

ekologiczne jedzenie

Fot. Thinkstock

Produkty ekologiczne pozwalają uniknąć tych problemów. Mimo tych zalet wciąż jednak wzbudzają kontrowersje. Na przykład specjaliści z brytyjskiej Food Standards Agency, po przeanalizowaniu wielu artykułów porównujących różne składniki żywności eko i konwencjonalnej, doszli do wniosku, że pod względem zawartości 15 podstawowych mikroelementów (np. witaminy C, beta-karotenu czy wapnia), nie ma różnicy między tymi produktami.

Natomiast raport American Academy of Pediatrics zasugerował, że eko-produkty zawierają wprawdzie mniej syntetycznych pestycydów, to jednak nie ma naukowych dowodów, by ich spożywanie dawało jakieś zdrowotne korzyści. Amerykańscy pediatrzy podkreślili bowiem, że najważniejsza jest zdrowa dieta, czyli bogata w warzywa oraz owoce, i wszystko jedno, czy są one ekologiczne czy konwencjonalne.

ekologiczne jedzenie

Fot. Thinkstock

Poza tym nawet żywność ekologiczna może stanowić niekiedy… zagrożenie dla zdrowie czy życia. „Przykładem tego jest historia z 2011 r., gdy we Francji, a przede wszystkim w Niemczech doszło do epidemii spowodowanej przez niebezpieczny szczep bakterii E. coli wytwarzający bardzo groźną toksynę. Z jej powodu zachorowało 3100 osób, w tym 850 ciężko, a 53 zmarły. Źródłem epidemii były ekologiczne kiełki kozieradki wyhodowane z nasion sprowadzonych z Egiptu i skażonych bakteriami pochodzącymi z ludzkich lub zwierzęcych odchodów, prawdopodobnie stosowanych jako naturalny nawóz” –pisze „Polityka”.

Ciekawa prawidłowość dotyczy też jajek uznawanych za ekologiczne, czyli znoszonych przez kury przebywające na wolnym wybiegu. Mogą one zawierać podwyższony poziom kadmu i ołowiu. Eksperci tłumaczą, że ptaki są wówczas bardziej narażone na wchłanianie metali ciężkich – źródłem ich emisji mogą być odpady skażające glebę czy rośliny, ścieki komunalne albo dym z palenisk domowych.

Jakie powinnaś wykonywać ćwiczenia, biorąc pod uwagę swój... znak zodiaku?

RAF

Komentarze (1)

Ocena: 5 / 5
bryk81 (Ocena: 5) 09.01.2017 14:29
To jeszcze zależy czy jest eko na papierze czy naprawdę. Tak jak moja mamuśka wszystko sama bez nawozów itd hoduje to jasne że tak, no i od razu widać że nie tyje się od tego tak mocno. Bo po normalnym jedzeniu musiałam się odchudzac na iqgreen, a odkąd oni mieszkają na wsi i od nich mam jedzenie to zupełnie inaczej mój organizm funkcjonuje.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo