REPORTAŻ: Nienawidzę mięsożerców!

Weronika i Kamila domagają się delegalizacji jedzenia mięsa. Hodowle zwierząt porównują do obozów koncentracyjnych.
REPORTAŻ: Nienawidzę mięsożerców!
Fot. Thinkstock
12.03.2016

Szacuje się, że już kilka procent Polaków nie je mięsa. Pomimo to wegetarianizm wciąż bywa postrzegany jako snobizm, groźna moda, a nawet... zaburzenie psychiczne. A co dopiero odrzucający wszelkie pokarmy pochodzenia zwierzęcego weganizm, który wydaje się dietą wyjątkowo radykalną. Coraz częściej dochodzi do sytuacji konfliktowych na linii wegetarianie-mięsożercy i na odwrót.

Jedna strona nie potrafi zrozumieć racji drugiej i bez odrobiny dobrej woli nie będzie to raczej możliwe. Doskonałym przykładem są poglądy Weroniki i Kamili, które twierdzą, że tylko surowo przestrzegany weganizm jest najzdrowszy i najbardziej etyczny. Miłośnicy kotletów i kiełbas mają ich zdaniem krew na ustach, a co gorsze – tkwią w błędzie, bo są za słabi, by zmienić swoje życie.

W czym nasze bohaterki czują się od nich lepsze? Jeśli jesz właśnie kanapkę z szynką, lepiej przestań...

Zobacz również: LIST: „Jestem wegetarianką i nie chcę, żeby moja córka jadła mięso. Mąż jest przeciwny. I co teraz?!”

 

weganizm

fot. Thinkstock

Weronika została wegetarianką z dnia na dzień 3 lata temu. Mieszkała jeszcze z rodzicami, więc nie było to takie proste. Postawiła jednak na swoim i wkrótce rodzina przyzwyczaiła się do jej nowej diety. Po roku dziewczyna wyjechała na studia i wtedy zdecydowała się na krok dalej – przeszła na weganizm.

- Na początku byłam z siebie dumna, że zrezygnowałam z samego mięsa. Muszę przyznać, że jeszcze przez kilka tygodni ciągnęło mnie do tego smaku. Lubiłam smak kurczaka albo dobrze wysmażonej kiełbaski z grilla. Wybrałam wegetarianizm nie dlatego, że mięso mnie obrzydzało. Chodziło o względy etyczne. Zadałam sobie pytanie – czy chcę żeby jakieś zwierzątko było mordowane tylko dlatego, że mam na nie smaka?Zrozumiałam, że to nieludzkie i głupie. Potem zaczęłam się zastanawiać nad bardziej skomplikowanymi kwestiami i doszłam do wniosku, że nie tylko ubój jest problemem. Cierpią także krowy dające mleko czy kury znoszące jajka. I natychmiast przestałam jeść wszystko pochodzenia zwierzęcego – wspomina.

To jej jednak nie wystarcza. Zmieniła swoje życie i do tego samego namawia innych.

weganizm

fot. Thinkstock

- Wiele osób się ode mnie odwróciło, bo stałam się dość radykalna w swoich poglądach. Udało mi się wywalczyć, by moi rodzice, kiedy ich odwiedzam, nie jedli przy mnie mięsa. Mama już się przyzwyczaiła i przygotowuje dla mnie wegańskie potrawy. Przymknę oko, kiedy wypiją szklankę mleka, ale jajko na kanapce coraz bardziej mnie obrzydza. Podobnie było ze znajomymi. Zaczęłam się od nich odwracać, a w sumie oni ode mnie też, bo coraz więcej nas różniło. Prawie każda impreza kończyła się na tym, że wszyscy szli na kebaba, a ja nie mogłam na to patrzeć. Nie chcieli słuchać moich argumentów i doszłam do wniosku, że skoro mają mnie za wariatkę, to wcale siebie nie potrzebujemy – twierdzi.

Dziś Weronika obraca się w towarzystwie innych wegetarian i wegan. Jak twierdzi, tak jest łatwiej i zdrowiej dla jej psychiki.

- Tak, uważam, że mięsożercy to pozbawieni uczuć i inteligencji sadyści. Badania mówią jasno, że można się zdrowo rozwijać bez pokarmów zwierzęcych, więc dla mnie to krwawa zachcianka, a nie konieczność. Skoro lubią jeść zwłoki, to lepiej żeby robili to z dala ode mnie – ocenia.

Zobacz również: REPORTAŻ: Zostałam wegetarianką. Jak zareagowali najbliżsi?

weganizm

fot. Thinkstock

Kamila jest świeżo upieczoną weganką. W przeciwieństwie do Weroniki, ona nie zaczynała od wegetarianizmu. Od razu postawiła wszystko na jedną kartę i całkowicie wyeliminowała pokarmy pochodzenia zwierzęcego ze swojego jadłospisu. Jak twierdzi, stało się to pod wpływem filmów i książek na ten temat.

- Na studiach miałam przedmiot związany z przemysłem, także spożywczym. Trafiłam w bibliotece na kilka książek, potem znalazłam w Internecie ciekawy dokument i powoli wsiąkałam. Otworzyło mi to oczy. Zawsze wiedziałam, że hodowla zwierząt nie jest zbyt humanitarna i należałoby coś z tym zrobić, ale byłam zbyt leniwa i ślepa, żeby zacząć od siebie. Ale teraz miałam dowody czarno na białym. To nie jest hodowla. To bardziej przypomina obozy koncentracyjne dla niewinnych stworzeń. Zażynane świnie, ściśnięte kury bez dostępu światła słonecznego, krowy mleczne podłączone przez całą dobę do aparatury. Zrozumiałam, że nie mogę dłużej przykładać do tego ręki – wspomina.

Dziś jej poglądy są coraz bardziej radykalne. Unika nawet wchodzenia do sklepów, gdzie sprzedawane jest mięso.

weganizm

fot. Thinkstock

- Mam wyjątkowo rozwiniętą wyobraźnię i empatię, więc widok zakrwawionych ciał za ladą nie daje mi spokoju. Większość ludzi widzi tam materiał na smaczny obiad, a dla mnie to cmentarzysko. Nawet nie chcę się do tego zbliżać. Czasami chce mi się płakać, jak widzę u kogoś w lodówce schabowego albo wątróbkę. Nie umiem już zrozumieć takich ludzi. Przecież wszyscy mamy dostęp do tej samej wiedzy. Wystarczy raz zapoznać się z tematem i gwarantuję, że nikt przy zdrowych zmysłach nie wróciłby do dawnej diety. Mięsożercy są dla mnie najlepszym dowodem na to, że ludzkość jest tak głupia, że musi wreszcie wyginąć – twierdzi.

Kamila nie jest w tym odosobniona. Jej chłopak także jest weganinem, który działa w fundacji ekologicznej. W wolnych chwilach oboje opiekują się zwierzętami, które uratowano przed trafieniem do rzeźni.

- Kiedy widzę mamą krającą schab, to chociaż bardzo ją kocham, uważam że ma krew na rękach. Dosłownie i w przenośni. Przy każdej okazji błagam ją, by spróbowała żyć inaczej. Uważam to za swoją misję. Przekonać chociaż jedną osobę, która później przemówi do rozsądku komuś innemu – wyznaje.

weganizm

fot. Thinkstock

Obie nasze bohaterki idą o krok dalej i domagają się radykalnych rozwiązań.

Jestem za delegalizacją jedzenia mięsa. Jeśli kogoś nie przekonują kwestie etyczne, to zdrowotne już powinny. Wszyscy wiemy, że cukier i sól to biała śmierć. W takim razie dlaczego nie przejmujemy się badaniami mówiącymi o rakotwórczym mięsie? To są fakty. Mięso zabija więcej ludzi, niż alkohol, papierosy i narkotyki razem wzięte. Musimy przestać dążyć do samozagłady, skoro uważamy się za istoty myślące – przekonuje Weronika.

- A jak ktoś nie wierzy, że zwierzęta cierpią albo że kotlet to rak instant – niech pomyśli inaczej. Produkcja mięsa jest kompletnie bez sensu. Mało kto zdaje sobie sprawę, ile wody i pożywienia potrzeba, żeby wyhodować jedną krowę albo świnię. Potem niewiele z niej zostaje, człowiek wcale nie potrzebuje zwierzęcego białka, a przy okazji niszczy swoje zdrowie. To błędne koło absurdu i przyjdzie nam za to wkrótce zapłacić – ocenia Kamila.

Zobacz również: Czy wiesz na czym polega dieta wegańska?

Polecane wideo

Komentarze (22)

Ocena: 4.45 / 5
gość (Ocena: 1) 04.04.2017 15:47
Co za dwie kretynki! Ja sama jestem weganka i rozumiem ich motywy, ale zeby nawracac innych i sie odwracac od ludzi, bo maja inne poglady to choroba psychiczna. Takie sie wielce wydaja lepsze od innych...wlasnie dlatego na ogol nie przyznaje sie do weganizmu, bo ludzie przyzwyczaili sie do wlasnie takich pokrak lazacych po ulicach i nie rozumieja, ze sa tez normalni weganie, ktorzy nie pluja na ludzi, ktorzy jedza mieso.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 1) 22.05.2016 10:44
Nienawiść i radykalizm, ot co.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 22.05.2016 02:12
Mamy tak wykształcony aparat gębowy, żeby jeść mięso. MIĘSO. Dlatego jesteśmy na szczycie łańcucha pokarmowego. Gdyby mata natura chciała żebyśmy jedli zieleninkę, nie mielibyśmy ząbków zdolnych do kruszenia kości, odcinania mięśni od ścięgien czy rozcinania tkanki. Innymi słowy - tak bóg chciał.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 21.05.2016 21:18
skały tyle czasu żyły, a Ty chcesz zakończyć ich żywot poprzez zjedzenie? Gdzie Twoje uczucia? Co bedzie czuła matka tego kamienia
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 27.03.2016 16:19
Masz rację.Weganizm to fanatyzm.Jesteśmy radykalnie dobrzy i chcemy poszerzenia pokoju i litości na wszystkie żywe stworzenia.Wy jesteście radykalnie źli.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie