Czy masz emocjonalny stosunek do jedzenia?

Dla jednych jedzenie to sposób na zaspokojenie podstawowej potrzeby człowieka. Dla innych – przyjaciel, który poprawia humor i pomaga w samotności.
Czy masz emocjonalny stosunek do jedzenia?
13.01.2015

Magda, lat 27, żyje aktywnie, jest zdrowa. Ma tylko jeden problem: jest uzależniona od jedzenia. I nie chodzi o to, że ciągle chodzi głodna, a o to, że jedzenie zdominowało jej życie. Magda je, gdy jest smutna i gdy jest szczęśliwa. Kiedy chce się pocieszyć i nagrodzić. Kiedy wpada w depresję i entuzjazm. Kiedy jej samoocena spada do zera i kiedy wydaje jej się, że mogłaby przenosić góry. Kiedy robi coś miłego i coś nieprzyjemnego. Zawsze znajdzie dobry powód, by wrzucić coś na ruszt.

„Zorientowałam się, że mam problem parę miesięcy temu. Najpierw wracałam z pracy przybita, bo coś poszło nie tak. Wstąpiłam więc do cukierni, stwierdziłam, że mam wszystko gdzieś i kupiłam sobie wielkie ciastko z kremem. Od razu poprawił mi się humor. Nie mogłam się doczekać, aż siądę w swoim pokoju, odetnę się od wszystkich i zjem to ciastko. To był mój przepis na szczęście” – wspomina. Tyle że kilka dni później sytuacja w pracy się zmieniła – szef pochwalił ją publicznie. Wspomniał nawet o podwyżce. „Kiedy wracałam do domu, byłam tak zadowolona, że wstąpiłam do cukierni i w nagrodę wybrałam największe ciastko. Wmówiłam sobie, że mi się należy”.

Wróg i przyjaciel

Emocjonalny stosunek do jedzenia sprawia, że jedzenie w zasadzie przestaje być jedzeniem. Staje się jednocześnie wrogiem i przyjacielem. A przede wszystkim towarzyszem w szczęściu i niedoli. Do jedzenia zmusza stres, złość, smutek, radość, nuda. Nawet jeśli wiadomo, że poprawa będzie chwilowa. Tracisz kontrolę nad swoimi potrzebami. Wpadasz w nałóg jedzenia.

„Kiedy w mózgu obniża się stężenie hormonów szczęścia i zaczynamy czuć się coraz bardziej podle, gwałtownie wzrasta ryzyko sięgania po jedzenie w celu poprawy samopoczucia. Od tej chwili zaczyna się ono stawać niebezpiecznym narkotykiem” – pisze dr Marek Bardadyn w książce „Nałóg jedzenia” (wyd. Rebis 2011). Osoba mająca emocjonalny stosunek do jedzenia wcale nie musi jeść dużo. Ale ma problem, jeśli o jedzeniu nieustannie myśli, odmawia sobie pożywienia za karę albo ćwiczy w ten sposób swój charakter.

eat vogue

Na emocjach się nie kończy

Emocjonalny stosunek do jedzenia może mieć źródło już w dzieciństwie. To przecież rodzice i dziadkowie decydują o tym, co trafia na talerz dzieci. I to oni bardzo często nagradzają je słodyczami. Od najmłodszych lat batonik kojarzy nam się więc z czymś pozytywnym, przyjemnym. Wchodzimy z tym przekonaniem w dorosłe życie. „Rodzice, całkiem nieświadomie, przygotowywali w ten sposób u dziecka grunt pod rozwój uzależnienia od słodyczy, czyli jednej z bardziej zdradliwych odmian nałogu jedzenia” – pisze dr Bardadyn.

Tyle że emocjonalne jedzenie to problem, który na emocjach się nie kończy. Pojawia się nadwaga, która może doprowadzić do otyłości, cukrzyca, wysokie ciśnienie, problemy z krążeniem. Organizm zaczyna chorować. „Jeśli jesz tak długo, aż czujesz się wypchana i niezadowolona, to sygnał, że coś jest nie tak” – mówi psycholog dr Leslie Becker-Phelps cytowana przez portal WebMD. Tak, to prawda, że pokusy znajdują się na każdym kroku. Ale człowiek, który od jedzenia nie jest uzależniony, nie tylko umie się im oprzeć, ale wręcz nie zwraca na nie uwagi. W przeciwieństwie do osoby w nałogu jedzenia.

eat vogue

Utrata kontroli

Gdy masz emocjonalny stosunek do jedzenia, wszystko, co związane z tą czynnością, wymyka ci się spod kontroli. Możesz np. narzucić sobie dyscyplinę, że będziesz spożywała tylko cztery posiłki dziennie. Ale i to nie zdaje egzaminu. Bo, jak tłumaczy dr Marek Bardadyn w swojej książce, im bardziej wydłużasz odstępy między posiłkami, zwłaszcza po męczącym, stresującym dniu, tym bardziej tracisz kontrolę nad sytuacją. W pewnym momencie pojawiają się myśli typu: „A właściwie dlaczego miałabym odmawiać sobie jedzenia? Miałam ciężki dzień, należy mi się więc jakaś nagroda, przyjemność”. Skutek taki, że urządzasz sobie ucztę. I coraz bardziej wpadasz w nałóg.

Dr Bardadyn tłumaczy, że powstawanie nałogu jedzenia to przede wszystkim rezultat błędów popełnianych przez nałogowca, który poprzez niewłaściwe decyzje w zakresie sposobu odżywiania i stylu życia coraz bardziej zwiększa ryzyko uzależnienia się od jedzenia. W pewnym momencie nie jesteś już w stanie przeciwstawić się narastającemu nałogowi wyłącznie siłą woli.

eat vogue

Trudne wychodzenie z nałogu

Rozwiązanie problemu bardziej dotyczy emocji niż samego jedzenia. Od czego możesz zacząć walkę z uzależnieniem? „Sporządź listę tego, co cię stresuje i opracuj strategię, w jaki sposób mogłabyś przejąć kontrolę nad trudną sytuacją” – radzi psycholog dr Patricia Farrell cytowana przez portal WebMD. Chodzi o to, by stres cię nie zaskoczył, by przygotować się na kryzysową sytuację. Początki na pewno nie będą łatwe, ale z czasem nauczysz się kontrolować swoje emocje, zwłaszcza w trudnych sytuacjach.

„Wychodzenie z nałogu wiąże się z bardzo osobistymi doświadczeniami, ponieważ każdy organizm inaczej odpowiada na ograniczenie dostępu do pustych kalorii” – pisze dr Marek Bardadyn. I dodaje, że leczenie uzależnienia to wysiłek nie tylko dla nałogowca, ale również dla terapeuty. Musisz mieć bowiem świadomość, że czasami nałóg jest zakorzeniony tak bardzo, że konieczna okazuje się pomoc specjalisty. Nałogowiec w pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że stracił nad sobą kontrolę. A wtedy pomoc terapeuty okazuje się niezbędna. Zresztą pomyśl o tym inaczej: gdybyś była w stanie samodzielnie pokierować swoim postępowaniem, nie byłoby żadnego problemu, prawda?

eat vogue

A co możesz zrobić na własną rękę? Dr Patricia Farrell podpowiada: „Kiedy pojawi się chęć na coś słodkiego – z powodu smutku albo znudzenia – przeczekaj to. Powiedz sobie, że zjesz za chwilę. Zyskasz w ten sposób trochę czasu i zobaczysz, że twoja nagła potrzeba minie. A nawet jeśli w końcu i tak sięgniesz po przekąskę, poczujesz, że jesteś w stanie odzyskać kontrolę nad jedzeniem”.

Dr Farrell radzi również, aby znaleźć zastępców jedzenia. Na przykład, kiedy będziesz miała ochotę coś zjeść, po prostu się czymś zajmij. Dobrym pomysłem jest aktywność fizyczna. Pomoże choćby z tego względu, że ruch to lekarstwo na stres. A emocjonalne jedzenie bardzo często jest właśnie skutkiem przeżywania stresu. „Prawda jest taka, że nie zawsze emocjonalne jedzenie jest niezdrowe. Przecież to normalne, że jedzenie towarzyszy nam, gdy świętujemy coś w gronie przyjaciół. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy taka sytuacja ma miejsce coraz częściej” – sumuje dr Leslie Becker-Phelps.

Ewa Podsiadły-Natorska

Komentarze (14)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 03.11.2015 19:47
Kiedy byłam w stresie wszystko mi się sypało. Nie miałam apetytu, nie potrafiłam się wyspać. Koleżanka poleciła mi oczyszczanie energetyczne na stronie moc-energii.pl . I rzeczywiście po odprawieniu rytuału problemy ze stresem ustały. Jestem pogodna i bardziej optymistyczna i co najważniejsze nabrałam więcej dystansu do wielu spraw, przez co już się nie denerwuje.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 05.03.2015 13:52
Polecam acetomale, tabletki wspomagające odchudzanie. Nie trzeba się głodzić, żeby zrzucić zbędne kilogramy. Po odstawieniu nie wraca dawna waga. Ja zrzuciłam 5 kg w miesiąc.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 20.01.2015 18:00
Witam sprzedam nowy oryginalny zestaw do aborcji medycznej ze strony Women on Web. Zestaw sklada sie z 1 tab Mifepristonu+ 8 tab Misoprostolu. Mozna go wykorzystac do 14 tygodnia ciazy. Wszelkich informacji na temat zazycia itp udzielam przy zakupie. Mozliwy odbior osobisty, wysylka za pobraniem ze sprawdzeniem zawartosci jak i wszelkie inne opcje. Polecam! Kontakt 669632890
odpowiedz
xxxMe (Ocena: 5) 13.01.2015 16:40
współczuje wam dziewczyny,ja też mam ED tyle że anoreksję,ale każde zaburzenie odżywiania jest okropne.Najgorsze jest to że ludzie wmawiają nam że jesteśmy rozpieszczone i wymyślamy głupoty;/mam nadzieje ze uda się Wam pokonać cały ten syf
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 13.01.2015 01:51
czy ktoras z Was dziewczyny boryka sie z kompulsywnym obzarstwem? mam tu na mysli zajadanie emocji, jedzenie kiedy nie jest sie glodnym, czasem jedzenie pomimo uczucia przepelnionego zoladka, zagryzanie parówek czekoladą,zapijanie tego sokiem itd. wstaje w nocy i czuje ze musze,choc nie czuje glodu. rzucam sie na jedzenie i jem az poczuje ze mi niedobrze.nie sprawia mi to zawsze przyjemnosci,czasem jem takze to co mi specjalnie nie smakuje,ale musze poczuc ta pelnie w zoladku,kiedy otwieram paczke np ciastek musze zjesc wszystkie naraz,czuje przymus zjedzenia wszystkiego co naloze sobie na talerz.. masakra zdrowie mi sie psuje,za duzy cholesterol,za wysoka glukoza,zmeczenie,nadwaga
zobacz odpowiedzi (8)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo