Waga kontra psychika: Chude, które czują się grube

Nie przekonują cię żadne racjonalne argumenty i bez przerwy zadręczasz się wyimaginowaną nadwagą? Nie jesteś sama…
Waga kontra psychika: Chude, które czują się grube
Fot. iStock
24.06.2017

To problem, który dotyczy wielu kobiet, także tych znanych z pierwszych stron gazet. Na przykład Angeliny Jolie, której każde publiczne wystąpienie wywołuje mnóstwo spekulacji, ponieważ aktorka jest coraz bardziej wychudzona  i wygląda na poważnie niedożywioną. Gwiazda przy wzroście 173 cm waży ponoć zaledwie 40 kilogramów i podobno wciąż utrzymuje, że jest za gruba. Jeszcze niedawno magazyn „Life&Style” informował, że jej jadłospis składa się z „zielonej herbaty, migdałów, czerwonego wina, płatków śniadaniowych i... żelek”. Po rozstaniu z Bradem Pittem przestała podobno jeść cokolwiek i musi być karmiona przez sondę.

Niezadowolona ze swojej wagi jest również Doda, która – mimo świetnej figury – powtarza ponoć, że musi zrzucić zbędne kilogramy. „Uważam, że powinna trochę odpuścić, bo niebawem będzie cieniem samej siebie” – alarmowała w magazynie „Gwiazdy” koleżanka piosenkarki.

Z samoakceptacją problem ma także Małgorzata Foremniak. „Jest piękną kobietą o drobnej figurze. Można by pomyśleć, że aktorka jest zadowolona ze swojego wyglądu, ta jednak ciągle uważa, że może być jeszcze lepiej” – napisał „Fakt”. Aktorka codziennie wchodzi na wagę, by sprawdzić, czy przypadkiem nie przybyło jej kilogramów. I podobno cały czas twierdzi, że jest za gruba. „Na szczęście nie stosuje drastycznych diet, ale co bardzo martwi jej znajomych, je podobno zdecydowanie za mało” – doniósł tabloid.

Polecamy także: Kilka słów od eksperta, który chce publicznie zawstydzać ludzi z nadwagą

Demi Lovato, młoda piosenkarka, aktorka i jurorka amerykańskiej edycji program „X Factor” walczyła z wyimaginowaną nadwagą już jako nastolatka. „Dorastałam w czasach, gdy w Hollywood przyjęło się, że dobrze być chudym. Pamiętam, jak miałam 4 latka i patrzyłam w lustro. Myślałam wtedy, że jestem gruba i mocno się za to obwiniałam. Już jako 12-latka stosowałam diety” – wspomina gwiazda w wywiadzie dla „This Morning”. Lovato nie wytrzymała presji. Walczyła z zaburzeniami odżywiania, uzależniła się od kokainy i przeszła próbę samobójczą spowodowaną depresją maniakalną. „Nie jestem z tego dumna, ale byłam totalnie zdołowana. Schodziłam ze sceny po koncercie dla 18 tysięcy ludzi, a potem wracałam do pustego pokoju hotelowego. Czułam się taka samotna” – tłumaczy w jednym z wywiadów.

W utrzymywaniu prawidłowej wagi ciała nie ma oczywiście nic złego, problem pojawia się, gdy staje się to obsesją, a taki problem dotyczy niestety coraz większej grupy kobiet. Nic dziwnego, skoro żyjemy w czasach – jak określa to prof. Lynda Nead z Birkbeck University of London – „cielesnego faszyzmu". Osoby, które nie są szczupłe społeczeństwo natychmiast wyklucza, jeśli ktoś ma nadwagę, to od razu słyszy od innych, co powinien zrobić, jaką dietę stosować i jakie ćwiczenie są dla niego zalecane.

waga

Fot. iStock

Smukła sylwetka stała się ważnym argumentem nawet w trakcie poszukiwania pracy. Badacze z niemieckiego uniwersytetu w Lüneburgu, po przeanalizowaniu tysięcy przykładów z Europy, doszli do wniosku, że szczupłe osoby mają zdecydowanie większe szanse na znalezienie lepszej posady. W „Newsweeku” Maja Sablewska, specjalistka ds. wizerunku, a wcześniej menedżerka Dody, opowiada jak namawiała otyłych współpracowników do zmiany wizerunku, dzięki czemu zaczęli więcej zarabiać. „Niewiarygodne, prawda? Ale to samo zjawisko kilkanaście lat temu widziałam w Stanach Zjednoczonych, gdzie wysportowana sylwetka była przepustką do wielu prestiżowych zawodów i wysokich stanowisk” – twierdzi Sablewska.

Taka atmosfera sprawia, że odchudzają się nawet szczupłe kobiety. „Cały czas wydaje mi się, że jestem za gruba, choć mój narzeczony i przyjaciółki twierdzą co innego i namawiają mnie do skończenia z restrykcyjnymi dietami, a większość ubrań w szafie już na mnie wisi. Wciąż żyję w przekonaniu, że zrzucenie jeszcze kilku kilogramów wyjdzie mi na dobre” – przekonuje Marzena, urzędniczka z Radomia.

Młoda kobieta zdaje sobie sprawę z tego, że problem leży bardziej w jej psychice, a nie ciele, jednak nie bardzo potrafi sobie z tym poradzić. „Zdarza mi się trochę pofolgować z jedzeniem, na przykład podczas uroczystości rodzinnych czy na weselach, ale później mocno to odchorowuję, bo zadręczam się, że znów przytyję” – tłumaczy Marzena.

Granica między dietą i zdrowym odżywianiem a obsesją bywa bardzo cienka, jej przekroczenie często skutkuje anoreksją, która zbiera coraz bardziej obfite żniwa już nie tylko wśród nastolatek, ale również dojrzałych kobiet, nawet po 40. roku życia.

Jedną z jej najpowszechniejszych przyczyn bywa właśnie brak akceptacji własnego ciała, spowodowany współczesnym kultem perfekcyjnie wyrzeźbionej sylwetki, a często także presją otoczenia, które np. naśmiewa się z „oponki na brzuchu”. Kobieta marząca o idealnym wyglądzie zaczyna się obsesyjnie odchudzać, często za cenę zdrowia. Do rozwoju anoreksji mogą przyczyniać się również problemy psychiczne, depresje, nerwice czy traumatyczne doświadczenia, np. wykorzystanie seksualne.

waga

Fot. iStock

Anoreksja zazwyczaj zaczyna się typowo, odmawianiem sobie jedzenia dla uzyskania szczupłej sylwetki. Dla wzmocnienia efektu katujemy też ciało intensywnymi ćwiczeniami fizycznymi, często zapominając o konieczności zapewnienia organizmowi odpowiedniej dawki produktów odżywczych.

Z czasem intensywne odchudzanie i głodówki zaczynają stymulować ośrodek przyjemności w mózgu, co wywołuje efekt uzależnienia. Zbyt duży posiłek staje się wówczas powodem do wyrzutów sumienia, dlatego wywołujemy wymioty czy sięgamy po preparaty przeczyszczające. W gronie innych osób pozorujemy jedzenie i kłamiemy na temat ilość spożytych posiłków.

Nasza waga spada, ale równocześnie następuje wyniszczenie organizmu. Zaczynamy skarżyć się na bóle i zawroty głowy, omdlenia, wahania nastrojów, apatię oraz uczucie permanentnego zmęczenia. Coraz częściej zaczynamy unikać kontaktów z innymi ludźmi. W skrajnych wypadkach anoreksja może prowadzić do śmierci.

Jeśli zatem otoczenie przekonuje, że wyglądamy dobrze, a mimo to katujemy się różnymi dietami i wciąż jesteśmy niezadowolone z tego, co pokazuje waga, warto skorzystać z pomocy psychologa,  który pomoże zaakceptować, a może nawet polubić własne ciało.

Posłuchajmy też apelu pewnej internautki. „Kobiety, nie bądźcie głupie, my naprawdę dobrze wyglądamy! Psują nas media i modelki na kolorowych okładkach oraz faceci, którym wydaje się, że wszystkie dziewczyny muszą być szczupłe. Przecież w życiu bardziej liczą się inne rzeczy: pasje, zainteresowania, relacje z bliskimi ludźmi, dzieci, rodzina. Mamy za dużo problemów, żeby jeszcze martwić się zaokrąglonym brzuszkiem. Więcej wolności, swobody i pewności siebie!” – pisze Kasia.

RAF


Komentarze (3)

Ocena: 3.67 / 5
gość (Ocena: 1) 30.06.2017 10:00
A ja jestem gruba, nie moge nic zrzucic, mimo, ze slodycze jem sporadycznie, nie jem miesa, prawie same warzywa i woda, ruszam sie tyle, na ile czas mi pozwala i nic. Chcialabym byc szczupla...
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 26.06.2017 10:31
Wypieprzaj spamerko nikt nie kupi tego gowna!
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo