Silne mrozy, które wróciły do Polski pod koniec grudnia i na początku stycznia, są nie tylko uciążliwe, ale przede wszystkim realnie niebezpieczne dla zdrowia. Specjaliści podkreślają, że zagrożenie nie dotyczy wyłącznie ekstremalnych temperatur. Nawet kilkanaście stopni poniżej zera może prowadzić do poważnych konsekwencji, zwłaszcza u osób starszych, dzieci oraz pacjentów z chorobami przewlekłymi.
Zobacz także: Jeśli zmieniasz majtki codziennie, to paskudny błąd. Lekarze nie mają wątpliwości
Ostatnie zimy były raczej łagodne, ale obecna fala chłodu brutalnie przypomina, że organizm człowieka ma swoje granice odporności na zimno. Lekarze zgodnie podkreślają, że najważniejsze znaczenie ma odpowiedni ubiór, ograniczenie czasu spędzanego na mrozie oraz unikanie zachowań, które pozornie wydają się nieszkodliwe.
Eksperci zwracają uwagę, że nie istnieje jedna konkretna granica, poniżej której zimno staje się groźne. Duże znaczenie ma indywidualna kondycja organizmu, wiek oraz stan zdrowia. Osoby z zaburzeniami krążenia, problemami naczyniowymi czy chorobami autoimmunologicznymi znacznie szybciej odczuwają skutki niskich temperatur i są bardziej narażone na odmrożenia.
Odmrożenie nie jest tylko „przemarznięciem”. Dochodzi do niego wtedy, gdy skóra i tkanki podskórne zaczynają zamarzać. Ryzyko zależy nie tylko od temperatury, ale również od wiatru i wilgoci. W sprzyjających warunkach do odmrożeń może dojść już po około 30 minutach, nawet przy temperaturze poniżej –17°C i umiarkowanym wietrze.
Pierwsze objawy to zbielenie lub zasinienie skóry, utrata czucia, sztywność palców i ból. Po ogrzaniu, nawet po kilkunastu godzinach, mogą pojawić się pęcherze. Nieleczone odmrożenia prowadzą do trwałych powikłań, takich jak nadwrażliwość na zimno, uszkodzenia nerwów, a w skrajnych przypadkach nawet do martwicy tkanek.
Jeszcze groźniejsza jest hipotermia, czyli spadek temperatury ciała poniżej 35°C. To stan bezpośredniego zagrożenia życia. W miarę wychładzania organizmu wszystkie procesy życiowe zaczynają zwalniać, także myślenie. Osoba dotknięta hipotermią często nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa, podejmuje irracjonalne decyzje i ignoruje pierwsze objawy alarmowe.
Organizm, próbując się ratować, ogranicza dopływ krwi do kończyn, by chronić serce i mózg. Dlatego najbardziej narażone są dłonie, stopy, nos i uszy. Szczególnie niebezpieczne jest długotrwałe przebywanie na mrozie bez ruchu, np. stanie, siedzenie lub jazda na sankach bez aktywności.
Niskie temperatury mają również negatywny wpływ na układ oddechowy. Gwałtowne wyjście z ciepłego pomieszczenia na silny mróz może prowadzić do podrażnienia dróg oddechowych. Bardzo zimne powietrze, trafiając do wilgotnych płuc, powoduje uczucie pieczenia, kaszel i duszność, zwłaszcza u osób z astmą lub chorobami płuc.
Zobacz także: TikTok lansuje „sok a’la Ozempic”. Ma wspierać dietę i kontrolować apetyt
Lekarze zalecają ubieranie się warstwowo, w luźne, ciepłe ubrania, które nie ograniczają krążenia. Niezbędna jest ochrona głowy, szyi, dłoni i stóp. Czapka, szalik i rękawiczki to konieczność. Buty powinny być ciepłe, wodoodporne i antypoślizgowe. W czasie silnych mrozów pomocne mogą być również ogrzewacze do rąk i stóp.
Specjaliści stanowczo ostrzegają przed spożywaniem alkoholu na mrozie. Daje on co prawda chwilowe uczucie ciepła, ale w rzeczywistości przyspiesza utratę ciepła i obniża czujność, zwiększając ryzyko hipotermii.
Szczególnej troski wymagają osoby starsze, dzieci oraz osoby w kryzysie bezdomności. Jeśli zauważymy kogoś długo przebywającego na mrozie, bez ruchu lub odpowiedniego ubrania, nie należy tego ignorować. W sytuacji zagrożenia wystarczy zadzwonić pod numer alarmowy 112 lub zgłosić sprawę odpowiednim służbom.
Źródło: Medonet.pl