Dla nikogo nie będzie już pewnie zaskoczeniem fakt, że coraz więcej plastiku pojawia się w naszym życiu. I choć rządy na całym świecie próbują z tym walczyć, tworzywo sztuczne jest na wyciągnięcie ręki. Co gorsze, nie jest już żadną tajemnicą, że cząsteczki nanoplastiku przedostają się również do naszych organizmów. Naukowcy odkryli, że część z nich odkłada się w mózgu…
Przeczytaj też: Polacy myślą, że odżywiają się dobrze, ale z trzech niezdrowych rzeczy zrezygnować nie umieją
Według uczonych z Uniwersytetu Nowy Meksyk w Albuquerque mikroskopijne cząsteczki tworzyw sztucznych gromadzą się w mózgach. Na jakiej podstawie naukowcy doszli do takich wniosków? Eksperci przeprowadzili sekcje zwłok. Co ciekawe, właśnie w mózgu znaleziono od 7 do 30 razy więcej nanoplastiku, aniżeli w innych narządach, takich jak wątroba, płuca czy nerki. A o jakiej ilości w ogóle mowa? Cóż, to najbardziej szokujący element tej układanki. Okazuje się bowiem, że w głowie możemy mieć nawet plastikową łyżeczkę nanoplastiku.
W porównaniu do autopsji przeprowadzonych w 2016 r. zawartość ta jest o połowę większa – mówi jeden z autorów badania prof. Matthew Campena i dodaje, że pomiary mogą nie być jeszcze precyzyjne. Jego zespół pracuje więc nad ich udoskonaleniem.
Jakie konsekwencje ma to dla naszego zdrowia? Na ten moment naukowcy jeszcze tego nie wiedzą. Niemniej z całą pewnością należy teraz przyjrzeć się tematowi z bliska. Poza tym trzeba sprawdzić, w jaki sposób mikrocząsteczki plastiku dostają się do mózgu i czy organ ten jest w stanie sam się z nich oczyścić.
Źródło: Radio Zet
Przeczytaj też: Prosty nawyk, od którego warto zacząć dzień. Ma niesamowity wpływ na organizm