EXCLUSIVE: Moja mama leczy raka witaminą C. Szarlatanowi ufa bardziej niż lekarzom

Kobieta odmówiła konwencjonalnej terapii i jest w coraz gorszym stanie.
EXCLUSIVE: Moja mama leczy raka witaminą C. Szarlatanowi ufa bardziej niż lekarzom
Fot. pexels.com
11.05.2019

Im mniejsze zaufanie do lekarzy czy szczepionek, tym większa popularność tak zwanej medycyny alternatywnej. Z roku na rok wzrasta liczba Polaków, którzy do leczenia wykorzystują niekonwencjonalne metody. Te nie są udowodnione naukowo, ale pacjentów wcale to nie zraża. Wystarczy ich gorliwa wiara, że tajemna kuracja na pewno pomoże. Tak przecież mówi znachor.

Zobacz również: Nie chciała szczepić dziecka, bo bała się autyzmu. Odpowiedź lekarza to hit

Na rynku działa coraz więcej osób bez wykształcenia medycznego zajmujących się leczeniem ludzi. Pomimo kolejnych głośnych afer i ostrzeżeń, że paramedycy głoszą zupełnie niesprawdzone teorie i bardzo często opóźniają wdrożenie właściwych procedur. Pacjentów, a raczej klientów im nie brakuje. Należy do nich także matka naszej rozmówczyni.

U 59-letniej kobiety kilka miesięcy temu zdiagnozowano raka szyjki macicy. Przeprowadzono niezbędną operację, ale na dalsze leczenie nie było już jej zgody. Chora postawiła na terapię alternatywną. Dlaczego i na czym tak naprawdę to polega?

Papilot.pl: Co pomyślałaś, kiedy u mamy wykryto nowotwór?

Że będzie ciężko, ale powinna sobie poradzić. To nie było zaawansowane stadium i lekarze dawali spore nadzieje. Bardzo szybko przeprowadzili operację i chcieli wdrożyć dalsze leczenie. Czułam, że jest w naprawdę dobrych rękach i diagnoza wcale nie musi oznaczać najgorszego. Kiedy odmówiła rozpoczęcia chemioterapii - straciłam nadzieję. Przede wszystkim w zdrowy rozsądek własnej mamy.

Spodziewałaś się, że może tak postąpić?

Byłabym nieszczera, gdybym stwierdziła, że nie było obaw. Mama zawsze była bardzo uduchowioną osobą. Interesowały ją różne nie do końca wyjaśnione zjawiska, teorie spiskowe i ludzie, którzy głosili dziwne hasła. Kilka lat temu usłyszałam od niej, że w życiu najbardziej żałuje jednego - że zgodziła się zaszczepić swoje dzieci. To był niepokojący sygnał.

Przestała wierzyć w konwencjonalną medycynę, więc w jaki sposób trafiła do lekarza?

Narzekała od pewnego czasu na różne dolegliwości. Brała jakieś ziółka, które miały pomóc, ale na nic się to nie zdało. Zauważyłam, że mama chudnie i ma coraz bardziej szarą cerę. Coraz częściej widziałam też, że zwija się z bólu. W czasie takiego ataku bez uprzedzenia jej zadzwoniłam po pogotowie. Wtedy była na tyle osłabiona, że nie odmówiła hospitalizacji. Chyba po ludzku bała się, że to coś poważnego.

Zobacz również: LIST: „Nie chcę, by po porodzie myto moje dziecko i podawano mu groźne szczepionki. To barbarzyństwo!”

Na operację też się zgodziła.

Po bardzo długich namowach całej rodziny. Wiele osób musiało przewinąć się przez oddział i rozmawiać z nią przez telefon, żeby wreszcie zmądrzała. Jej teoria była taka, że operacja to początek końca. Jeśli jakimś cudem ją przeżyje, to później dobiją ją chemioterapią. A to już mało komu się udaje. Z bardzo rozsądnej kobiety stała się naiwnym dzieckiem, które bardziej wierzy uśmiechniętemu szarlatanowi, niż lekarzowi po wielu latach ciężkich studiów.

Co doprowadziło, że zainteresowała się tematem medycyny alternatywnej?

Do dzisiaj nie do końca to rozumiem. Od dawna fascynowały ją różne dziwne rzeczy, ale wątek medyczny pojawił się jakieś 3 lata temu. Podejrzewam, że naczytała się głupot na Facebooku. Później z ciekawości dołączyła do zamkniętych grup, poznała wirtualnie kilka osób i tak jakoś poszło. Wgryzła się w temat i zaczęła się jeszcze bardziej wkręcać. Musiała wierzyć we wszystko, co tam przeczytała. A nie mówimy o prostej kobiecie po podstawówce. Moja mama ukończyła studia.

Chemioterapii nie będzie. I co dalej?

Kiedy mi o tym powiedziałam, pomyślałam sobie, że właśnie podpisała na siebie wyrok śmierci. Od tego momentu minęło już trochę czasu i nadal jestem tego zdania. Nawet bardziej, niż wcześniej. Z tygodnia na tydzień moja mama znika w oczach. Podobnie jak jej cały dobytek, bo leczenie u szarlatanów słono kosztuje. Bardzo chcą pomóc, ale do momentu, kiedy przynosisz im pieniądze.

U kogo się „leczy”?

Trudno powiedzieć. Prawie wszystko załatwia przez Internet. Tam odbywają się rzekome konsultacje i sprzedawane są cudowne leki. Znachorzy mają proste rozwiązanie na każdy problem. W przypadku mojej matki to ogromne dawki witaminy C, jakieś egzotyczne zioła, głodówki i tak dalej. Oczywiście wszystko strasznie drogie, bo to nie mogą być witaminy z apteki za kilka złotych. U nich wszystko jest specjalne i nieskażone przez koncerny farmaceutyczne.

Mama nadal wierzy, że to pomoże?

Sama nie wiem, bo unikam rozmów na ten temat. Powinnam ją zmusić, żeby wróciła do szpitala, ale wiem że to nic nie da. Nawet jeśli jakimś cudem za kilka tygodni zmądrzeje - będzie już za późno. Usłyszałam to wprost od lekarzy, bo poszłam raz na konsultację w jej sprawie. Mama umrze przez oszustów, którzy zrobili jej wodę z mózgu. Ale za to z wysokim poziomem witaminy C w organizmie. Ironizuję, tylko to mi pozostało.

Może warto zaalarmować odpowiednie służby?

One doskonale wiedzą, że taki proceder istnieje. Byłam na policji, ale bez konkretnych informacji. Moja mama została wezwana na przesłuchanie, ale ze względu na stan zdrowia nie musi się zgłaszać. Na razie skupiam się na tym, żeby ją ratować. Choć zdaję sobie sprawę, że to z góry przegrana walka.

Zobacz również: Paulina uwierzyła antyszczepionkowcom. Jej syn prawie zmarł na odrę

Tak wygląda FREEBIRTH. Urodziła na świeżym powietrzu i bez lekarzy
Tak wygląda FREEBIRTH. Urodziła na świeżym powietrzu i bez lekarzy - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (7)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 11.05.2019 20:37
Najbardziej skuteczną metoda ba raka jest profilaktyka potem skalpel a reszta metod to w większości ekspermenty z większym lub mniejszym skutkiem taka prawda i jezeli ktos odmawia trzeba mu pozwolić
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.05.2019 10:32
Takim głupkom co chcą leczyć się bez lekarza nie da się przemówić do rozsądku. Znałam kilku takich jak mama bohaterki, przy czym jeden już nie żyje (miał czerniaka i też leczył się naturalnie. Obudził się dopiero wtedy, gdy miał już przerzuty). No ale, głupki same się wyeliminują.
zobacz odpowiedzi (4)
gość (Ocena: 5) 11.05.2019 10:04
Ale lewoskretną? ;) oczywiście nie istnieje coś takiego jak lewoskrętna witamina C.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie