Dr Google - ulubiony lekarz Polek

Najpierw rozmowa na temat choroby w sieci, a potem zakupy w internetowej aptece albo… serwisie z ogłoszeniami. Przybywa osób chorych na cyberchondrię.
Dr Google - ulubiony lekarz Polek
27.03.2013

Kolejki u lekarza, wyższe ceny leków, błędnie postawiona diagnoza – trudno się dziwić, że coraz więcej Polaków szerokim łukiem omija przychodnie i gabinety lekarskie. Wolimy leczyć się na własną rękę. Każdego roku średnio 70 proc. Polaków choć raz kuruje się bez fachowej konsultacji. A informacji na temat zdrowia rzadko szukamy w książkach. Zastąpił nam je internet – w naszym mniemaniu to nieocenione źródło wiedzy na temat chorób i sposobów ich leczenia.

Dr Google

Fora dyskusyjne zasypane są wpisami osób, które opisują swoje dolegliwości i szukają pomocy – wśród innych internautów rzecz jasna. Polki są pod tym względem szczere do bólu. Potrafią opisać ze szczegółami dosłownie wszystko: dotkliwe bóle menstruacyjne, niepokojące zmiany w okolicach intymnych, dziwną reakcję skórną, zaburzenia psychiczne. „Już nie daję rady, lekarze nie poznali się na mojej chorobie. Jestem bezsilna, co mi jest?” – pyta wiele z nich. „Proszę pomóżcie, co to za choroba?” – dorzucają inne. Nie brakuje wśród nich kobiet, które przyznają, że ze swoimi dolegliwościami wstydzą się odwiedzić lekarza.

Ale wśród internautów są również osoby, które wmawiają sobie choroby. Z aptekarską dokładnością opisują objawy i przerzucają się tajemniczymi nazwami. To właśnie cyberchondria – nieuzasadnione (!) i przesadne martwienie się normalnymi objawami jako skutek przeglądania treści dostępnych w internecie. Traktuje się ją jako zaburzenie neurotyczne (czyli nerwicę) albo odmianę hipochondrii. Według badania przeprowadzonego przez firmę Microsoft cyberchondrię ma coraz więcej ludzi. Rekordziści potrafią całymi dniami przesiadywać w sieci i wynajdować sobie kolejne choroby. W ich mniemaniu nawet drobna, nieszkodliwa dolegliwość może być sygnałem, że zachorowali np. na nowotwór.

Fala domorosłych ekspertów

Z analiz portalu forsal.pl wynika, że ponad 8 mln polskich internautów poszukuje w internecie informacji na temat zdrowia, chorób oraz metod ich leczenia. Okazuje się, że już połowa internautów woli „leczyć się w sieci” niż iść do lekarza. Ale nie byłoby to możliwe, gdyby nie ogromna ilość treści poświęconych zdrowiu dostępnych w internecie. Według badania Megapanel PBI/Gemius tylko w polskiej sieci jest już ponad 200 serwisów poświęconych zdrowiu – dostępne są w nich m.in. artykuły i porady, odpowiedzi i komentarze specjalistów, adresy przychodni, ulotki leków. A portali tego typu przybywa lawinowo – i wszystkie cieszą się ogromną popularnością. Odwiedzają je miliony internautów.

Jest jeszcze coś, co sprawia, że Polki chętnie diagnozują się w sieci – praktycznie zawsze mogą liczyć na odpowiedź innych forumowiczów. Niektóre posty mają po kilkadziesiąt odpowiedzi, a w każdym kolejnym można znaleźć inne wskazówki dotyczące „choroby” opisanej przez autorkę głównego wpisu. Niektórzy internauci potrafią zdiagnozować nowotwór przy każdej okazji – nieważne, czy pytanie dotyczy bólu głowy, nogi, czy problemów ze snem. Wielu z nich to domorośli (i samozwańczy) eksperci, którzy nie wahają się udzielać rad dotyczących zdrowia i leczenia, choć zazwyczaj na ten temat nie mają pojęcia.

Surfowanie z głową

Informacje dotyczące zdrowia zdominowały polski internet. „Nasz najnowszy sondaż wskazuje, że informacje na temat zdrowia są wśród internautów bardziej popularne niż rozrywka – wyszukiwanie informacji na temat celebrytów, imprez lokalnych czy ofert restauracji. Co więcej, spektrum poszukiwań jest bardzo szerokie i internauci bardzo często robią użytek z pozyskanej wiedzy. Na uwagę zwraca ogromny wpływ opinii innych osób, niezwiązanych z branżą medyczną, na zachowania związane ze zdrowiem i leczeniem – aż 63 proc. internautów stwierdziło, że w sieci szuka opinii internautów, którzy spotkali się z podobnym problemem” – przyznał Maciej Gliński z ARC Rynek i Opinia.

Poza tym prawie połowa Polaków w ogóle nie stosuje się do zaleceń lekarza, kurując się domowymi sposobami.

Wniosek jest prosty. Szukanie porad w sieci nie jest błędem, o ile odbywa się w granicach zdrowego rozsądku.

Dlatego jeśli diagnozujesz się z pomocą internetu i kupujesz leki on-line, o tym powinnaś pamiętać:

- Nigdy nie odkupuj leków z drugiej ręki. Lekarstwa mogą być przeterminowane albo podrobione. Zaufaj dużym i rekomendowanym internetowym aptekom.

Pigułki sprzedam

Kolejny problem to kupowanie leków przez internet. Polki robią to masowo. Odkupują przede wszystkim tabletki antykoncepcyjne, na odchudzanie czy pigułki „po” (na wszelki wypadek) na forach dyskusyjnych czy poprzez serwisy ogłoszeniowe. „Zawsze kupuję leki przez internet. Ale nie w aptekach, tylko na forach. Można upolować je za grosze, bo na przykład ktoś kupił i nie skorzystał” – przyznaje 24-letnia Magda. Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych ostrzega jednak, że lekarstwa kupowane przez internet mogą być niebezpieczne dla zdrowia. Zdaniem ekspertów pacjenci, którzy kupują preparaty lecznicze na czarnym rynku, narażają się na ogromne niebezpieczeństwo. Szczególnie jeśli są to leki, które należy stosować ściśle według zaleceń lekarza. I które sprzedaje się na receptę.

Z badania ARC Rynek i Opinia płynie wniosek, że ponad połowie respondentów zdarzyło się leczyć siebie lub swoich bliskich metodami wskazanymi w internecie bez konsultacji z lekarzem lub farmaceutą. Natomiast aż 91 proc. przekonuje, że takie leczenie okazało się skuteczne. „Zawsze byłam sceptyczna wobec stawiania diagnoz z pomocą internetu, ale ostatnio wiele porad, które znalazłam w sieci, było trafionych. Zazwyczaj robię tak, że porównuję różne wypowiedzi z forów dyskusyjnych i stosuję się do tych, które się powtarzają. Szczerze mówiąc, ostatnio lekarz źle zdiagnozował mi chorobę i od tej pory wolę najpierw przeszukać internet” – przyznaje Magda.

- Traktuj informacje dostępne w sieci jako pomoc, a nie wyrocznię. Wiadomości zdobyte w internecie skonfrontuj z opinią lekarza. Pamiętaj: diagnoza przez internet nie wyklucza wizyty w gabinecie lekarskim!

- Nie uważaj się za mądrzejszą od lekarza. To typowe dla cyberchondryków: diagnozują sobie chorobę na podstawie informacji z sieci, a gdy lekarz tego nie potwierdzi, uznają go za niedouczonego. Bądź co bądź, to jednak wiedza lekarska jest pełniejsza od twojej.

- Porównuj informacje zdobyte w internecie. Nie polegaj wyłącznie na jednej, przypadkowej opinii. Poczytaj w innym serwisie, co piszą na temat konkretnej choroby. Zajrzyj również na strony obcojęzyczne.

- Kieruj się zdrowym rozsądkiem i umiarem – w diagnozie stawianej przez internet, poszukiwaniu informacji na temat choroby i metod leczenia czy podczas kupowania lekarstw on-line.

Ewa Podsiadły-Natorska

Polecane wideo

Komentarze (41)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 29.03.2013 22:05
Mnie bolała głowa w jednym miejscu w zasadzie dzień w dzień, do tego niemiłosiernie bolała kość. Jeden lekarz leczył mnie na kręgosłup szyjny co się okazało zupełną bzdurą a w internecie wychodziło na to, że mam na 90% raka (dosłownie prawie wszystkie symptomy na to wskazywały), więc psychika mi siadała, gdy myślałam o tym a żaden lekarz nie chciał dać mi skeirowania nawet na eeg. Biegałam 3lata po lekarzach, w końcu jeden prywatny lekarz pokierował mnie na badania i wszystko się wyjaśniło w 2tygodnie... okazało się, że to ani rak, ani kręgosłup szyjny, no ale kość zdążyła się nieźle zniszczyć. Po prostu trzeba biegać po lekarzach,aż w końcu trafi się na dobrego, najlepiej prywatnych, bo ci z nfz nic nie wiedzą i żałują skierowań a google potrafi naprawdę nieźle nastraszyć... z historii google to jeszcze nie raz wszystko wskazywało na to, że jestem w ciąży (co ludzie piszą w tych tematach to jest chore) a do tej pory jakoś dziecka nie mam...
odpowiedz
Madzik (Ocena: 5) 28.03.2013 12:35
Internet po części uratował życie mojej babci- nieudolna lekarka pierwszego kontaktu robiła jej morfologie która już na pierwszy rzut oka wychodziła tragicznie a ona "leczyła" ją na lekką anemie i zbijała cholerterol który i tak był nie za wysoki. Babcia gineła w oczach i w końcu wściekłam się i zrobiłam prywatnie wyniki bo oczywiści genialna pani doktor poprzednie wyniki zostawiała u siebie więc nie miałam do nich wglądu. Kiedy zobaczyłam wyniki babci zdębiałam - zni jednego parametru w normie- najgorzej było z białymi krwinkami których było 8 ktornie za dużo!! Wtedy w internecie znalazłam interpretacje wyników i wyszło że prawdopodobnie to białaczka. Szybka wizyta u Pani hematolog zresztą też prywatnie i następnego dnia babcia była już na jej odziale w szpitalu. Zdiagnozowano ostrą białaczke IV stadium - podano chemie i wdrożono leczenie. Po tej całej sytuacji byłam u genialnej pani dokrot która doprowadziła babcie do takiego stano i zarządałam poprzednich wyników bo przecież ta choroba się nie rozwija w ciągu tygodnia tylko miesiącami albo i latami. Po ciężkich bojach otrzymałam poprzednie wyniki babci z których wynikało że źle było już ponad rok temu a ona to zbagatelizowała. Wcześniejsze wyniki przepadły jakimś dziwnym trafem. Po prostu wspaniale. Aktualnie walczymy o zdrowie babci i jednocześnie o zakaz wykonywania zawodu przez genialną panią doktor. Gdybym w internecie nie znalazła podpowiedzi co robić pewnie już bym nie miała babci więc nie ma się co dziwić że ludzie szukają ratunku w google.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 27.03.2013 21:16
Ludzie zastanowcie sie skad macie pewnosc,ze w necie sa sprawdzone informacje? Teraz kazdy moze pisac co chce i gdzie chce..jesli chodzi o sluzbe zdrowia to nawet nie komentuje,jest zle ale zastanowcie sie na kogo glosowaliscie i macie odpowiedz. Owszem sa lekarze,ktorzy lekarzami byc nie powinni ale tak jest w kazdym zawodzie nawet w tych ktore niosa za soba ogromna odpowiedzialnosc np.sluzby czy nawet ksieza- w naszym kraju gdzie sie nie spojrzy patologia. Naszczescie sa wyjatki od reguly i zycze wam,zebyscie tylko na te wyjatki trafiali. Miłego wieczoru!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 27.03.2013 20:31
a najsmieszniejsze jest to, ze my placimy nasze je*ane podatki na ten cholerny NFZ jestesmy ubezpieczeni a na pomoc musimy czekac latami albo jej w ogole nie otrzymujemy "bo nie ma juz miejsc". w ogole pozdro ah no jeszcze niech PO nam wiecej kaze placic.
odpowiedz
nana (Ocena: 5) 27.03.2013 16:58
dopiero mowiono o tym w dzien dobry tvn - wczoraj, ale suchar...
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie