7 zdań, w które nie uwierzy żaden ginekolog. Ciągle słyszą je od pacjentek

Oszukujemy lekarzy, by ratować swoją reputację.
7 zdań, w które nie uwierzy żaden ginekolog. Ciągle słyszą je od pacjentek
Fot. iStock
25.01.2020

Teoretycznie to lekarz jak każdy inny. Jednak dla wielu z nas wizyta u ginekologa urasta do rangi ogromnego wydarzenia i niezbyt komfortowego przeżycia. W końcu badanie ma bardzo intymny charakter i nie jest to internista, któremu wystarczy pokazać gardło. Towarzyszy nam wstyd, ale często także strach. W tak takich momentach łatwo stracić głowę.

Zobacz również: EXCLUSIVE: Największe tajemnice ginekologów

Przykładów nie brakuje, a nasza rozmówczyni była świadkiem wielu z nich. Zakłopotanym pacjentkom zdarza się opowiadać niestworzone historie, by ratować swoją reputację. Zazwyczaj z marnym skutkiem, bo doświadczony medyk z łatwością zdemaskuje każde takie kłamstwo.

Oto kilka z nich, które w gabinetach ginekologicznych słyszy się najczęściej. I już nikt nie daje im wiary.

#1 Błona dziewicza sama pękła

Najczęściej słyszę to z ust nastolatki, którą na wizytę przyprowadziła zaniepokojona mama. I wtedy naprawdę nie wiem, co powinnam zrobić. Rodzic ma prawo być obecny w czasie badania, a ja nie do końca chcę demaskować przerażoną dziewczynę. Zazwyczaj kończy się to po prostu stwierdzeniem faktu, że dziewicą już nie jest i bez zagłębiania się w szczegóły. Choć dla mnie to akurat oczywiste, że jakiś chłopak maczał w tym palce. I nie tylko.

#2 Jeszcze tego nie robiłam

Ten sam scenariusz - niepełnoletnia dziewczyna na fotelu, a obok niej matka przekonana o świętości swojej córeczki. Dla pełnego obrazu sytuacji powinnam wiedzieć o pacjentce wszystko, ale w takich chwilach staram się nie ciągnąć jej za język. Wiem, że każde słowo może zostać wykorzystane przeciwko niej. Mam tylko nadzieję, że wkrótce pojawi się w gabinecie bez obstawy i będziemy mogły sobie szczerze porozmawiać.

Zobacz również: 7 objawów, których nie wolno ukrywać. Ginekolog musi o nich wiedzieć

#3 Zaraziłam się przypadkiem

Gdyby zrobić statystyki na ten temat, to najczęściej choroby weneryczne łapiemy poza sypialnią i z dala od partnera. Chyba najbardziej niebezpiecznie jest na basenie, gdzie wirusy i grzyby czyhają na nas w wodzie. Ryzykowne jest również korzystanie z publicznych toalet, bo deska sedesowa to prawdziwa wylęgarnia chorób. Oczywiście tylko w teorii, bo 99 procent takich przypadków to igraszki bez zabezpieczenia. Na dodatek z nieznajomym partnerem.

#4 Nic nie boli

To zapewnienie słyszę wyjątkowo często, choć nie zawsze jestem w stanie w nie uwierzyć. Pacjentki zarzekają się, że w czasie badania nie odczuwają żadnego dyskomfortu. Tak samo w momencie oddawania moczu czy współżycia. A ja widzę przecież, że mamy do czynienia np. z zapaleniem i to musi boleć. Zupełnie tego nie rozumiem, bo im więcej ukrywamy, tym mniejsze szanse na dokładną i skuteczną diagnozę.

#5 Mam tylko jednego partnera

3/4 pacjentek to wieczne dziewice, a jeśli już to robią, wtedy zawsze z jednym i zaufanym partnerem. Prawdziwe życie wygląda jednak trochę inaczej. Nie twierdzę, że kobiety mają jakąś szczególną skłonność do rozwiązłego stylu życia, ale nie oszukujmy się - my też lubimy to robić i dajemy się porwać emocjom. Teoretycznie nic mi do tego, ale lekarz zajmujący się sprawami intymnymi powinien jednak o tym wiedzieć. Wtedy może przynajmniej ustalić, czy jesteś w grupie ryzyka.

#6 Zawsze się zabezpieczam

W ten sposób chcemy się usprawiedliwić. Może nawet nie przed lekarzem, ale samą sobą. Nigdy nie robię tego bez kondoma, ale dziwnym trafem zaszłam w nieplanowaną ciążę albo w cudowny sposób czymś się zaraziłam. Nie twierdzę, że prezerwatywa to 100-procentowo skuteczna broń, ale zazwyczaj daje radę. Dziwnym trafem codziennie mam do czynienia z takimi wpadkami i zawsze słyszę to samo tłumaczenie: to jakiś cud, bo przecież uważałam. Kto ma w to uwierzyć?

#7 Wszystko rozumiem

Dla niektórych pań przyjmowanie leków czy antykoncepcji hormonalnej to wyższa szkoła jazdy. Zazwyczaj jednak wcale się do tego nie przyznają. Potrafią tylko przytakiwać i wracają do domu wyjątkowo zdezorientowane. Zamiast przyznać się, że nie wszystko jest jasne, dopytać i poprosić o radę - udają wielkie ekspertki. W efekcie faszerują się pigułkami, które nie mają prawa zadziałać

- wyznaje ginekolożka.

Tobie też zdarza się opowiadać lekarzowi takie rzeczy?

Zobacz również: Ginekolodzy mają dość. Wymieniają, co najbardziej wkurza ich w zachowaniu pacjentek

Polecane wideo

Intymne zdjęcia 100-latków. Tak starzeje się ludzkie ciało
Intymne zdjęcia 100-latków. Tak starzeje się ludzkie ciało - zdjęcie 1

Komentarze (32)

Ocena: 4.75 / 5
Milka (Ocena: 5) 11.02.2020 11:53
Zaraziłam się przypadkiem haha dobre. Zabezpieczać się trzeba, a nie. Diafragme dopochwową albo kapturek jak nie chce się gumek stosować. A ogólnie to ginekolog ma pomóc, a nie gadanie
odpowiedz
Bbb (Ocena: 5) 27.01.2020 07:43
CO TO JEST GINEKOLOSZKA?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.01.2020 17:33
Kolejny dowód na to, że ginekolodzy to pajace, którzy profesjonalizmu na oczy nie widzieli. Ewentualnie, to redaktor(ka) portalu z koziej dupy, która ginekologa na oczy nie widziała.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.01.2020 09:58
Bzdury. Prezerwatywa potrafi pęknąć. Tabletki antykoncepcyjne nie zawsze działają. Miałam zmieniane 3 razy, bo choć brane z dokładnością co do minuty, bez wymiotów, biegunek itd. normalnie jajeczkowalam i za każdym razem kończyło się luteiną bo zostawało w jajniku. I co? Ciało ludzkie jest nieprzewidywalne i to co działa doskonale na 100000 osób może nie działać na 1.
odpowiedz
Ryś (Ocena: 5) 25.01.2020 23:26
kobiety chodzące do ginekologa mężczyzny to ginekologiczne dziw.. ponieważ wiedzą że to facet z popędem seksualnym a mimo to wybrały faceta
zobacz odpowiedzi (22)

Polecane dla Ciebie