„Miesiączka rujnuje mi życie”. Wszyscy odwracają się od Eweliny, bo cierpi na PMDD

Przedmiesiączkowe zaburzenia dysforyczne to PMS do kwadratu.
„Miesiączka rujnuje mi życie”. Wszyscy odwracają się od Eweliny, bo cierpi na PMDD
Fot. Unsplash
11.01.2020

Choć menstruacja kojarzy się przede wszystkim z krwawieniem, zazwyczaj nie jest to jej jedyny objaw. Dla wielu kobiet jeszcze większym problemem okazuje się to, co przed - czyli zespół napięcia przedmiesiączkowego, który dotyka od 20 do 30 procent z nas. Najczęściej objawia się rozdrażnieniem, huśtawką nastrojów, uczuciem zmęczenia czy puchnięciem kończyn.

Zobacz również: Miesiączka to nie tylko krwawienie. 9 dziwnych rzeczy, które dzieją się z ciałem

Brzmi bardzo nieprzyjemnie, ale okazuje się, że może być jeszcze gorzej. Przekonała się o tym Ewelina, u której PMS przybrało najcięższą formę. 26-latka regularnie cierpi z powodu przedmiesiączkowych zaburzeń dysforycznych - w skrócie PMDD. Objawy są tak dokuczliwe, że uniemożliwiają normalne funkcjonowanie i bardzo negatywnie wpływają na życie zawodowe, towarzyskie czy rodzinne.

Co to oznacza w praktyce? Młoda kobieta w szczerej rozmowie opowiada o wszystkich symptomach i następstwach tej mało znanej dolegliwości.

Papilot.pl: Niedawno pewna australijska psycholożka ogłosiła światu: PMS nie istnieje - to tylko szkodliwy mit, którym usprawiedliwiamy własne słabości. Co o tym myślisz?

Nie wiem, może powinna zmienić zawód? Jeśli ma pomagać ludziom, a jej pacjentkami są także kobiety, to wypadałoby je lepiej rozumieć. Zespół napięcia przedmiesiączkowego jest faktem - to zbadane zjawisko, które ma nawet swój numer w rejestrach medycznych. Nikomu tego nie życzę, ale pewnie inaczej by mówiła, gdyby ją też to dotknęło. Z tego wynika, że w PMDD też zapewne nie wierzy i wszystko sobie wymyśliłam. Naprawdę chciałabym, żeby tak było.

Rozdrażnienie przed okresem stało się tematem dowcipów. Niektórzy naprawdę próbują bagatelizować problem i sugerują, że to tylko wymówka dla trudnego charakteru i zwykłej złośliwości

Chyba nie ma większej złośliwości, niż sugerowanie takich rzeczy. To nie jest tak, że kobiety się zmówiły i miesiączka jest wytłumaczeniem na wszystko. W mojej rodzinie praktycznie nikt nie miał takich objawów. Może jakieś puchnące kostki i gorszy nastrój. A przecież można było wymyślić coś gorszego, żeby wzbudzić współczucie. Od kiedy zaczęło się to u mnie, moi bliscy na pewno nie mają takich wątpliwości. Wiedzą, że problem jest realny i bardzo uciążliwy.

Wspomniałaś skrót PMDD. Co tak właściwie oznacza?

To przedmiesiączkowe zaburzenia dysforyczne, czyli po angielsku premenstrual dysphoric disorder. Dotykają nie co trzecią kobietę, jak PMS, ale maksymalnie 4-5 procent. Objawy są podobne, ale ekstremalnie nasilone. Do tego stopnia, że naprawdę potrafią zrujnować życie.

Zobacz również: Burza po słowach psycholożki. Jej teoria na temat PMS zabolała wiele kobiet

Skąd wiadomo, że kobieta cierpi na PMDD, a nie PMS?

Zespół napięcia przedmiesiączkowego to nieprzyjemna sprawa, ale do przeżycia. Czujesz się gorzej, jesteś płaczliwa, łatwo się denerwujesz, tracisz motywację - nie trwa to długo i nie ma aż takiego nasilenia, jak w przypadku PMDD. Niektórzy określają tę przypadłość mianem depresji przedmiesiączkowej i chyba faktycznie coś w tym jest. Są takie momenty, kiedy czuję się zupełnie bezwartościowa, mam stany lękowe, boję się wyjść z domu, potrafię zwymyślać nawet najbliższych, w głowie kłębią się mroczne myśli. Tak wygląda przecież ciężka depresja.

Na czym polega różnica?

Po pierwsze - towarzyszą temu objawy charakterystyczne dla PMS, czyli opuchnięte kostki albo tkliwość piersi. Po drugie i najważniejsze - wszystko nagle znika w kolejnej fazie cyklu. Zaczyna się jakiś tydzień przed menstruacją i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przechodzi wraz z nią. Znowu jestem pogodną, opanowaną i towarzyską dziewczyną, choć przed chwilą nie chciało mi się żyć i plułam jadem na wszystkich.

Ludzie w najbliższym otoczeniu muszą być tego świadomi.

I są, ale to nie oznacza, że potrafią się z tym pogodzić. Przekonałam się o tym na własnej skórze, bo nie udaje mi się utrzymać żadnego związku, a nawet rodzina powoli się ode mnie odwraca. Ludzie mają mnie po prostu dość.

Czy istnieje jakiś sposób na złagodzenie objawów? To niemożliwe, by funkcjonować normalnie mając regularnie tak ekstremalne wahania nastroju.

Gdyby to była depresja, to mogłabym podjąć psychoterapię i łykać antydepresanty. Tutaj niewiele da się zrobić. Próbowałam terapii hormonalnej, chodziłam do psychologa i szukałam najróżniejszych metod wyciszenia. Trudno jednak wygrać z tykającą bombą, która po prostu w tobie jest. Może ratunkiem byłaby jakaś operacja, która powstrzyma u mnie menstruację, ale po pierwsze - to nierealne, a po drugie - jestem młodą kobietą i kiedyś chciałabym mieć dzieci. O ile w ogóle będę miała z kim.

Co masz na myśli?

Każdy kolejny mój związek się rozpada. Uprzedzam moich partnerów, co się ze mną dzieje. Na początku twierdzą, że rozumieją, ale jak długo można to tolerować? Kilka takich akcji i mają dosyć. Żaden z nich nie będzie się pisał na takie atrakcje. Tym bardziej, że prawdopodobnie przez wiele lat nic się w tym temacie nie poprawi. W czasie PMDD jestem nie tylko rozdrażniona, ale też agresywna i podejrzliwa. Dokładnie z tego samego powodu relacje rodzinne są bardzo napięte i często zmieniam pracę. Ludzie opowiadają sobie żarty o PMS, a mnie się życie wali.

Jak należy postępować z kobietą, która tego doświadcza?

Na pewno nie wmawiać jej, że jest chora psychicznie i powinna się uspokoić. To tylko zaogni sytuację. Przez tych kilka dni w miesiącu należałoby ignorować wszystko, co robi i mówi. Ale wiem, że w praktyce jest to niewykonalne.

Zobacz również: 7 absurdalnych mitów na temat okresu. Niektóre kobiety nadal w to wierzą

Polecane wideo

Miesiączka bez cenzury. Krwawymi zdjęciami promują free bleeding
Miesiączka bez cenzury. Krwawymi zdjęciami promują free bleeding - zdjęcie 1

Komentarze (8)

Ocena: 4.88 / 5
gość (Ocena: 5) 18.01.2020 00:35
Kobieta korzystająca z usług ginekologa mężczyzny nie wie że jej facet nie jest już facetem .
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.01.2020 10:49
Tania wymówka na wredny charakter...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.01.2020 22:51
Mam nadzieję, że jesteś bezrobotna. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś tak niezrównoważony miał wpływ na cokolwiek. Jak można nie umieć, będąc zdrową na umyśle, nad własnym zachowaniem?
odpowiedz
evva (Ocena: 5) 11.01.2020 22:35
poprawka: chodzi o książkę wydawnictwa Naya: 7 skutecznych sposobów na bolesne miesiączki (ale na objawy z nią związane też. to coś dla zwolenniczek naturalnych sposobów, takich szamańskich trochę ;-) Pozdr
odpowiedz
evva (Ocena: 5) 11.01.2020 21:58
może warto zmienić dietę/styl życia , może dieta dr Ewy Witoszek lecząca wiele chorób (można poczytać w sieci. można jeść chałwę :) a co 4 -y dzień to co się lubi). A może podejść do problemu od strony emocji, psychoterapii, która może leczyć choroby-polecam Totalną Biologię, np. kuźnia zdrowia warszawa, Recall Healing. Wiem że np. ludzie leczą się tak z wielu chorób, alergii i innych. Ja chcę przeczytać książkę o miesiączce wydawnictwo Gaia?? Podejrzewam ciekawy trop-podświadome nieakceptowanie miesiączki, bycia kobietą. Powodzenia .Kto szuka rozwiązania, znajdzie...
odpowiedz

Polecane dla Ciebie