„Mój facet obraził się, bo poszłam do ginekologa-mężczyzny”

Agnieszka nie spodziewała się takiej reakcji po swoim partnerze.
„Mój facet obraził się, bo poszłam do ginekologa-mężczyzny”
Fot. iStock
06.01.2020

Wizyta u ginekologa dla wielu kobiet jest wstydliwym przeżyciem. Trzeba zdjąć bieliznę przed zupełnie obcym człowiekiem i pozwolić na to, by zbadał nasze okolice intymne. Do tego dochodzi strach przed ośmieszeniem (bo może jesteśmy krzywo wydepilowane lub wydzielamy nieprzyjemny zapach) oraz przed diagnozą. Czy siedzenie na fotelu ginekologicznym u dobrego specjalisty może mieć jakikolwiek podtekst seksualny? Nie – tam myślimy tylko o tym, by badanie jak najszybciej dobiegło końca, a jego wynik świadczył o naszym zdrowiu.

Mimo to dla niektórych mężczyzn wizyta ich partnerki u ginekologa płci męskiej jest rozpatrywana w kategoriach zdrady. Potwierdza to Agnieszka, która ostatnio prawie rozstała się z chłopakiem właśnie przez to, że zbadała się u lekarza-mężczyzny.

Zobacz także: Miesiączka to nie tylko krwawienie. 9 dziwnych rzeczy, które dzieją się z ciałem

„Jestem wściekła na mojego chłopaka i nie wierzę, że zakochałam się w kimś, kto ma poglądy rodem ze średniowiecza. Mówiąc wprost, prawie ze mną zerwał, ponieważ wybrałam się na badanie do ginekologa, który jest mężczyzną. Dodam, że pochodzimy z niedużego miasta, więc poszłam do lekarza, który ma u nas opinię bardzo dobrego specjalisty. Badają się u niego moje znajome, więc ja również zapisałam się do niego na badanie.

Wcześniej byłam u ginekologa tylko dwa razy, za każdym razem u lekarek. Nie były zbyt delikatne i nie wspominam dobrze tych wizyt. Koleżanki mówiły mi, że lepiej przełamać wstyd i iść do ginekologa-faceta, bo oni są dużo delikatniejsi od kobiet. Postanowiłam ich posłuchać.

Samo badanie przebiegło bardzo profesjonalnie, choć oczywiście nie było przyjemne. Nie wiem, czy jakakolwiek dziewczyna lubi rozkładać nogi na fotelu i czekać na wynik badania. Lekarz starał się być delikatny, tłumaczył mi po kolei, co robi i po co. Czułam się bezpieczna i zaopiekowana i już teraz wiem, że będę do niego wracać.

Fot. iStock

Niestety, mój chłopak nie podziela mojego entuzjazmu. Wręcz wpadł ostatnio w szał, kiedy przypadkiem z mojej rozmowy z mamą dowiedział się, że byłam u lekarza płci męskiej. Wcześniej mu o tym nie mówiłam, bo nie sądziłam, że to w ogóle jest ważne, czy badam się u faceta, czy u kobiety. Przecież najważniejsze, czy ktoś jest dobrym lekarzem, a nie jaką ma płeć. Mój partner uznał to jednak za zdradę i wściekł się, że to przed nim „zataiłam”.

Najpierw myślałam, że on sobie ze mnie żartuje, więc ze śmiechem mówiłam, że doktor ma sprawne palce. To go rozwścieczyło jeszcze bardziej, w ogóle nie zrozumiał mojej ironii. Zrobił się czerwony ze złości i powiedział, że nigdy więcej nie będzie mnie macał na fotelu żaden facet. Zażądał, żebym obiecała, że będę się badać tylko u lekarek. Zrobiła się z tego straszna awantura, krzyczeliśmy na siebie, aż w końcu zaczęłam płakać z bezsilności. Przecież dla osoby, która mnie kocha, najważniejsze powinno być moje zdrowie, a nie to, kto mnie bada. Tak naprawdę to nie wiem, czy nasz związek to przetrwa. Chyba bez sensu być z kimś, kto czuje się zdradzony, bo byłam u ginekologa-mężczyzny”.

Wpisy anonimowych facetów z forów internetowych niestety potwierdzają, że Agnieszka nie jest jedyną kobietą, która spotkała się z takim podejściem ze strony partnera:

„Dla wielu facetów wizyta partnerki u ginekologa faceta jest upokarzająca. I nie jest tak, że jak ustąpisz, to pozwolisz sobą zawładnąć partnerowi także w innych sprawach. To jest demagogia. Jeśli pójdziesz do kobiety, to okażesz mu swoje uczucie i oszczędzisz mu sporej przykrości. To tylko umocni wasz związek” – pisze jeden z panów. Inny dodaje:

„Dlaczego ginekolog-mężczyzna np. nie poszedł na stomatologię, urologię czy inną specjalizację? Bo go to bardziej grzeje. Tu nie chodzi o to, że on ją odbije czy coś w tym stylu. Chodzi o to, że twoja ukochana pokazuje obcemu to, co jest zarezerwowane wyłącznie dla nas. Propozycja jednak wizyty wspólnej jeszcze pogarsza sprawę, bo musi na to patrzeć. Wy kobiety nie jesteście w stanie zrozumieć, co wtedy facet czuje i jakie to upokarzające”.

„Jest coś erotycznego w chodzeniu do ginekologa faceta. Wystarczy poczytać topiki o goleniu się do (DLA) ginekologa. To są dziesiątki stron, na których panie piszą, że w życiu nie poszłyby niewygolone do ginekologa - jakby to miało jakieś znaczenie. A w poczekalniach przed gabinetami?? Toż to przecież cala rewia mody!!! Paniusie ładnie ubrane, buciki, spódniczki, dekolty, włoski zrobione - jedna lepsza od drugiej. Normalnie czysty ekshibicjonizm - do tego można dać się obcemu facetowi, podotykać i to wszystko po „legalu” - no bo przecież się leczę” – pisze kolejny forumowicz.

Zdarzają się jednak także bardziej wyrozumiali partnerzy, dla których płeć lekarza nie ma większego znaczenia: „U mnie w mieście leczą 2 kobiety ginek. (mała mieścina), mam o nich straszną opinię, nie dość że po wizycie wychodziłam cała obolała (zero delikatności), to za przeproszeniem kasa dla nich ważniejsza była. Wreszcie po jakimś czasie koleżanka poleciła mi lekarza (mężczyznę), u którego się leczyła, no i prowadził także jej ciąże. Jest to wspaniały lekarz (i nie chodzi tu o to, że to facet). Po prostu wyleczył mnie z choroby, przez którą groziła mi niepłodność. Dzięki temu lekarzowi mogę starać się z partnerem o dziecko. Też mu się nie podoba to, że tam chodzę, zawsze po wizycie wypytuje się, co i jak, aż w pewnym momencie mówi: „dobra, nieważne, wolę nie wiedzieć, ważne że Cię wyleczył”. Zrozumiał to, że taki to już zawód” – tłumaczy jedna z internautek.

A jak jest u Was? Jakie zdanie na temat ginekologów-mężczyzn mają Wasi partnerzy?

Zobacz także: Wszystko, co powinnaś wiedzieć o cytologii: W jakim wieku ją zrobić? Ile kosztuje? Jakie choroby wykrywa?

Źródło wpisów: kafeteria.pl

Polecane wideo

Wszyscy myśleli, że to kolejna fit matka. Wtedy pokazała TE zdjęcia
Wszyscy myśleli, że to kolejna fit matka. Wtedy pokazała TE zdjęcia - zdjęcie 1
Komentarze (151)
Ocena: 4.87 / 5
gość (Ocena: 5) 09.02.2021 12:11
Jeżeli mężczyzna odbywa stosunek płciowy z kobietą to nie może być aseksualny każdy ginekolog który tą czynność wykonuje automatycznie może molestować pacjentki Każdy sąd to potwierdzi w Polsce
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.02.2021 12:08
Kiedyś oddałem pewnego ginekologa z Bielska do sądu ponieważ w szpitalu z żoną poprosiliśmy o lekarza tej samej płci ginekolog się nie zgodził , żona odmówiła przebadania . Złożyłem na niego skargę dopiero sąd go ukarał . Adwokat załatwił go jednym pytaniem, czy stosunek płciowy odbywa z kobietą czy mężczyzna i było po w sprawie
odpowiedz
anonim (Ocena: 5) 06.10.2020 00:23
Przykro mi się czyta te komentarze tu i ówdzie, jak mężczyźni są szufladkowani jako dewianci związkowi, chorzy psychicznie, furiaci czy też chorobliwie zazdrośni. Jestem 30 latkiem, po politechnice, mam głowę na karku, czytam książki, interesuje się sztuką, muzyką. Nie jestem ani dewiantem ani furiatem, jednak mam pewne przemyślenia wobec tej sytuacji gdyż sam jej doświadczam. Z pewnych źródeł wiem, że mężczyźni idą na ginekologię z kilku względów. Po pierwsze pieniądze, po drugie możliwości rozwoju i chęć pomocy, i po trzecie zboczenie. Tak, trzeci punkt może być kontrowersyjny, ale dlaczego? Mężczyzna jest tylko mężczyzną. Organizm męski wydziela testosteron, który odpowiedzialny jest za popęd seksualny. Na prawde drogie Panie jesteście tak bardzo naiwne, że wierzycie bezgranicznie w to że kiedy obnarzacie się przed ginekologiem, on nie poczuje nawet nici chemii? Nie pomyśli, że ma zgrabną i atrakcyjną pacjentkę? Nie pomyśli o tym, że w sumie to może fajnie było by ją zerżnąć? Czy że ma po prostu fajny tyłek? Może. Nie musi. Jednak w dalszym ciągu jest to facet, a nie każdy facet jest chomoseksualny. Jeżeli sprawiacie tym aktem przykrość osobie, którą kochacie to dlaczego nie pójdziecie na rękę i nie zmienicie lekarza na Panią ginekolog, tylko okryjecie się feministyczną dumą i staniecie murem za swoim? Często widzę wypowiedzi w stylu "Pan jest bardziej delikatny". Dla mnie to jest czyste kurestwo z Waszej strony. Obrażanie swoich partnerów i sprawianie im na siłę przykrości jest dla mnie dewiacją emocjonalną. Żal mi Was i Waszych partnerów. Sytuacje w których zagrożone jest życie, pomijam, bo wówczas nie liczy się dla mnie płeć, tylko dobry specjalista. Pozdrawiam otwarte umysły.
odpowiedz
Aga (Ocena: 5) 04.10.2020 22:52
Podczas badań i zabiegów powinna być osoba bliska i pilnować sterylności gdy zarazi pochwę przekaże partnerowi! Jest około 100000 zarażonych pacjentek brodawczakiem ludzkim ( -wypowiedź lekarza w mediach jesienią szukał funduszy na zabiegi usuwania macicy i jajników )który również przekaże partnerowi . Leżąc nie widzimy co robi ginekolog i dlatego powinna być osoba bliska i patrzeć na ręce lekarzom by nie doszło do groźnych zakażeń i zarażen pochwy bo rękawiczki chronią tylko lekarza nie pacjenta! Po założeniu rękawiczek gdy lekarz coś dotyka w gabinecie a później chce badać wtedy zaraża pochwe i osoba bliska prosi o zmianę na czyste! A po drugie chodząc samej na badania pochwy i inne izolujemy się przed partnerem i ubliżamy mu bo intymność mamy nie z nim a obcą osobą! Takich przypadków jak ten jest dużo, ,,"...19 kobiet pokrzywdzonych przez ginekologa. Lekarz gwałcił je w swoim gabinecie ‹ wróć Szacuje się, że w Polsce każdego dnia dochodzi do 200 gwałtów, zaledwie 10 proc. z nich zgłaszanych jest na policję Monzer M., ginekolog, został oskarżony o z­gwałcenie oraz doprowadzenie do innej czynności seksualnej wobec swoich pacjentek Na policję i do prokuratury w Zabrzu zgłosiło się 20 kobiet, 19 z nich przesłuchanych przez sąd otrzymało status pokrzywdzonej przez Monzera M. Policja apeluje o dalsze zgłaszanie się ofiar ginekologa REKLAMA Badanie ginekologiczne dla wielu kobiet jest mało komfortowe, dlatego też często szukają lekarza, przy którym będą czuć się swobodnie, który w jak największym stopniu zminimalizuje ich niepokój, czasami też wstyd. Co miały czuć pacjentki ginekologa Monzera M., który w swoim prywatnym gabinecie dopuścił się gwałtu i innych czynności seksualnych? Do gabinetu ginekologa kobieta wchodzi sama, nikt jej przy tym badaniu nie towarzyszy, bo nie chce czuć dodatkowego skrępowania faktem, że musi przed właściwie obcą osobą się rozebrać. Nie dość, że często kobietom towarzyszy wstyd, zażenowanie, to dodatkowo myślą jedynie o tym, by badanie jak najszybciej się zakończyło, a one mogły się ubrać. Co działo się w gabinecie Monzera M., do końca nie wiadomo, śledczy i prokuratora nie podają szczegółów ze względu na dobro śledztwa, ale też w ten sposób chronią kobiety, które zdecydowały się zeznawać. Wszystko zaczęło się na początku minionych już wakacji. Na policję w Zabrzu zgłosiła się kobieta, zeznając, że zakres przeprowadzanych badań przez ginekologa Monzera M „kategorycznie przekraczał standardy”. Policja zajęła się sprawą i bardzo szybko dotarła do kolejnych trzech kobiet, których zeznania obciążały ginekologa przestępstwem z artykułu 197 kodeksu karnego, który brzmi: § 1. Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12. Ginekologa aresztowano 16 sierpnia tuż po wyjściu z domu do pracy. Postawiono mu zarzuty zgwałcenia oraz dopr­owadzenia do innej ­czynności seksualnej. Na tym jednak policja i prokuratura nie poprzestały. Nagłośnienie sprawy przez media sprawiło, że z zeznaniami zaczęły zgłaszać się kolejne poszkodowane, ich liczba rosła z dnia na dzień. Jeszcze w czwartek, w momencie aresztowania Monzera M., było ich cztery, w piątek pięć, a w sobotę już osiem. Ustalono, że ginekolog krzywdził kobiety w swoim prywatnym gabinecie w latach 2016-2018. Prokuratura ostatecznie zastosowała wobec lekarza trzy miesiące aresztu i zabezpieczyła jego majątek na 90 tysięcy złotych na poczet przyszłych kar. Wydawałoby się, że to już koniec sprawy, każdy zajmujący się tą sprawą z pewnością miał nadzieję, że więcej pokrzywdzonych przez lekarza kobiet nie było. Okazało się jednak, że zeznania ośmiu z nich to jedynie wierzchołek góry lodowej. Obecnie policja dysponuje zeznaniami 20 kobiet, 19 z nich zostało już przesłuchanych przez sąd i każdej z nich prokuratora przyznała status pokrzywdzonej. Jak wynika z zeznań, działania Monzera M. nie ograniczały się tylko do ostatnich dwóch lat jego działalności w prywatnym gabinecie. Jedna z kobiet przedstawiła wydarzenia obciążające lekarza, które miały miejsce w 2012 roku. Jak podaje policja i prokuratura: ginekolog dopuszczał się wyraźnych nadużyć w gabinetach trzech miast: Zabrzu, Gliwicach i Knurowie..."
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.01.2020 12:30
ginekologiczna dziw.. to su.. rozkładająca nogi przed ginekologiem
odpowiedz

Polecane dla Ciebie