EXCLUSIVE: Dokonałam aborcji w domu (18+)

Anna opowiada historię koleżanki, która przerwała ciążę we własnym mieszkaniu.
EXCLUSIVE: Dokonałam aborcji w domu (18+)
Fot. Unspash.com
04.11.2017

Większości z nas aborcja kojarzy się z krwawym zabiegiem chirurgicznym, w czasie którego dochodzi do mechanicznego usunięcia płodu. Procedura ta wymaga interwencji wykwalifikowanego lekarza. Jednak w dzisiejszych czasach to nie do końca prawda. Współcześnie o wiele częściej stosowane jest farmakologiczne przerywanie ciąży. Wystarczy, że kobieta przyjmie kilka pigułek.

Oczywiście nie są to tabletki, które możemy kupić w pierwszej lepszej aptece. Dostępne są w krajach, w których aborcja jest legalna, wyłącznie w klinikach i przyjmowane są pod nadzorem ginekologa. Taką możliwość mają m.in. Szwedki, Francuzki oraz Brytyjki. W Zjednoczonym Królestwie szczególnie wyróżnia się Szkocja, gdzie zalegalizowano właśnie przerywanie ciąży w domowych warunkach.

Kobieta otrzymuje pigułki i może je przyjąć we własnym mieszkaniu. Jak w praktyce to wygląda? O tym opowiada nam Anna, której bliska koleżanka niedawno skorzystała z takiej możliwości.

Zobacz również: Kogo uratujesz z pożaru? Ten test zdradzi, czy popierasz aborcję

 

aborcja w domu

fot. Unsplash

Papilot.pl: Aborcja w domu brzmi jak czarny sen przeciwników przerywania ciąży. Na czym polega?

Anna: Zacznijmy od tego, że w materiałach propagandowych usuwanie ciąży zawsze wygląda przerażająco. Lekarz wyciąga z kobiety niemal rozwinięte dziecko. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Ostatnio czytałam, że w 2016 roku w Szkocji dokonano ponad 12 tysięcy aborcji. Ile z nich to zabiegi chirurgiczne?

Większość?

Zdecydowana mniejszość. W 90 procentach była to aborcja farmakologiczna, czyli pacjentka przyjmuje odpowiedni lek. Tak to wygląda w krajach rozwiniętych, w których nie jest to karane. Kobiety połykają pigułki, zanim płód się rozwinie. W Polsce najpierw muszą znaleźć lekarza w podziemiu, zebrać pieniądze na zabieg i wtedy faktycznie może dochodzić do makabrycznych scen. Albo faszerują się niesprawdzonymi substancjami.

W Wielkiej Brytanii ta metoda jest dostępna od dawna. Na czym polega nowość?

Aborcja farmakologiczna polega na przyjęciu dwóch substancji - mizoprostolu i mifepristonu. Pierwsza wpływa na hormony, a druga wywołuje skurcze i krwawienie. Do tej pory kobieta mogła przyjąć jedną w domu, a drugą w klinice. Teraz obie dostaje do domu.

W czym to rozwiązanie jest lepsze?


Zdarzało się, że do krwawienia dochodziło po dłuższym czasie i w najmniej oczekiwanym momencie. Na przykład, kiedy kobieta wracała z kliniki do domu.

Zobacz również: Internautka rozważa aborcję, bo... jej partner jest ZA STARY na ojca! Co jej doradzisz?

 

aborcja w domu

fot. Unsplash

Kto może skorzystać z takiej metody?

Aborcja w Wielkiej Brytanii, poza Irlandią Północną, od kilkudziesięciu lat jest legalna, jeśli wyrazi na nią zgodę dwóch lekarzy. To się nie zmienia. Nowością jest właśnie możliwość przyjęcia obu dawek w domu. Rozwiązanie dotyczy wyłącznie Szkocji. Każda pełnoletnia kobieta, co do której nie ma przeciwskazań medycznych, może przerwać ciążę w ten sposób.

Nie lepiej przyjąć substancję wywołującą krwawienie w klinice? Zawsze może dojść do niekontrolowanej reakcji organizmu.

To bezpieczna metoda, która rzadko wiąże się z efektami ubocznymi. Pomysłodawcy takiego rozwiązania chcieli, aby kobieta mogła dokonać przerwania ciąży w komfortowych warunkach. Trudno wyobrazić sobie lepsze, niż we własnym domu.

Przeciwnicy pewnie stwierdzą, że to bardzo niebezpieczne. Teraz nawet nastolatki będą mogły się faszerować pigułkami aborcyjnymi i nikt nie będzie miał nad tym kontroli.

Bzdura. Aby je zdobyć trzeba najpierw zgłosić się do lekarza, który analizuje wszystkie za i przeciw oraz instruuje pacjentkę. To nie paracetamol dostępny wszędzie i od ręki.

Twoja bliska koleżanka skorzystała z tej metody. Wszystko poszło zgodnie z planem?

Tak. Legalnie i godnie przerwała ciążę na bardzo wczesnym etapie. Jej doświadczenie pokazało mi, że to najlepsze możliwe rozwiązanie.

Zobacz również: Prawdziwe życie: "Tak. Miałam aborcję"

aborcja w domu

fot. Unsplash

Jak wyglądało to w praktyce?

Zgłosiła się do odpowiedniej kliniki, gdzie przeszła konsultację medyczną. Jeden lekarz wyraził zgodę, a później zatwierdził ją kolejny. Otrzymała zestaw leków - wspomniany mizoprostol i mifepriston. Oba mogła przyjąć po powrocie do domu. Działanie pierwszego nie było dla niej odczuwalne. Dopiero druga substancja wywołuje silne krwawienie i skurcze. Dochodzi do tego po maksymalnie 2 godzinach.

Do czego można to porównać?

Do silniejszej miesiączki. I tak to w praktyce wygląda. Mówimy o maleńkim zarodku, a nie rozwiniętym płodzie, który trzeba dopiero urodzić. Dla niej możliwość przeprowadzenia „kuracji” w domu była bardzo ważna. Mogła to zrobić na własnych warunkach i bez spojrzeń obcych ludzi.

Z jakim skutkiem?

Dziś już wiadomo, że wszystko się udało i nie jest w ciąży. Nie będę za bardzo wnikała w jej sytuację, ale taką podjęła decyzję. Nie chciała i nie była przygotowana na powiększenie rodziny. Tak to właśnie wygląda.

A w Polsce…

Kobiety wciąż muszą walczyć. Może za 50 lat taka nowoczesność dotrze i do naszej ojczyzny.

Komentarze (45)

Ocena: 4.8 / 5
gość (Ocena: 5) 24.12.2017 01:11
Ten artykuł jest trochę ułomny bo każda polka może bez problemu kupić mizoprostol i mifepriston przez internet. Nie potrzeba żadnej recepty, jak również nikt nie będzie sprawdzał ich wieku. Gdyby nie głupi polski rząd to takie tabletki byłyby legalne, a tak to trzeba zamawiać przez internet.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.11.2017 18:28
Wasze babki też miały aborcje, nawet częściej niż teraz się robi bo nie było takiej antykoncepcji, a teraz w kościele w pierwszej ławce i udają święte. Typowe polskie zachowanie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.11.2017 09:52
Dlaczego przyjęło sie, ze jeżeli kobieta popiera aborcje jest to równoznaczne z tym, ze traktuje ja jak antykoncepcję? Dlaczego pojawiają sie ataki typu "jak nie chcesz byc w ciąży to nie uprawiaj seksu,!9 żadne zabezpieczenie nie daje 100 gwarancji"? Rozumiem, ze jeżeli chce miec dziecko ok 26 roku zycia, bo wiem, ze bede miała do tego odpowiednie warunki to mam do tego czasu nie uprawiać seksu? Bo wczesniej nie poradziłabym sobie z posiadaniem dzieci? Nonsens. Nie twierdze, ze każdy powinien miec możliwosc aborcji na zawołanie, za jakies marne grosze, ale jednak by było to możliwe, bezpieczne i legalne - bez potrzeby szukania pomocy w innym kraju. Przypadki sa rozne, nigdy tak naprawdę nie wiemy dlaczego kobieta chce usunąć ciąże, ale powinna miec taka możliwosc. Pp serii badań, wizycie u psychologa i uiszczeniu odpowiednio wysokiej kwoty - by wlasnie nie było sytuacji, ze zabieg jest tani i łatwy do zdobycia, wiec usuwamy bez zastanowienia :) a wszystkim obrończyniom chorych, nienarodzonych dzieci, polecam znaleźć jakaś rodzine z cieżko chorym dzieckiem, które wymaga opieki 24/dobę, porzucić dotychczasowe przyjemności i POMÓC , bo w gderaniu jesteście najlepsze, ale do pomocy to żadna sie nie kwapi :) pozdrawiam i życzę miłej soboty :)
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 04.11.2017 09:22
A moja koleżanka miała powikłania po tych tabletkach. Dostała silnego krwotoku, straciła macice w wieku 18 lat. Szkoda mi jej :( jednak to nie jest takie super proste
zobacz odpowiedzi (4)
gość (Ocena: 5) 04.11.2017 08:47
Świat idzie do przodu, a Polska cie cofa. Przykro się na to patrzy.
zobacz odpowiedzi (5)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo