Tabletka „dzień po” – czy naprawdę taka straszna?

Zabijanie dzieci – krzyczą przeciwnicy. To tylko zapobieganie zapłodnieniu – tłumaczą zwolennicy. Kto ma rację?
Tabletka „dzień po” – czy naprawdę taka straszna?
Fot. iStock
03.07.2017

 Hormonalne środki antykoncepcyjne stały się ostatnio problemem politycznym, a burzę wywołał przyjęty przez parlament projekt Ministerstwa Zdrowia, według którego tego typu specyfiki, w tym właśnie pigułka „dzień po”, którą od 2015 roku osoby powyżej 15. roku życia mogły kupić bez konieczności wizyty u lekarza, mają być wydawane wyłącznie na podstawie recepty. Szef resortu, Konstanty Radziwiłł przekuje bowiem, że ten środek ma działanie wczesnoporonne, a jako lekarz nie przepisałby go nawet zgwałconej kobiecie i skorzystałby wówczas z klauzuli sumienia. Według ministra preparat jest niebezpieczny dla nastolatek, które rzekomo „łykają je jak cukierki”.

Z tymi argumentami nie zgadzają się m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich oraz liczne organizacje kobiece, przypominające, że według Europejskiej Agencji Leków przyjmowanie ellaOne, czy tzw. pigułki dzień po bez kontroli lekarza nie zagraża pacjentkom. Poza tym badania instytutu Millward Brown zaprzeczają tezie, jakoby środek był masowo zażywany przez nastolatki. Od wprowadzenia tabletki bez recepty sprzedano w Polsce około 180 tys. sztuk. W tym czasie stosowały ją głównie kobiety w wieku 25-30 lat, a osoby poniżej 18. roku życia stanowiły tylko 2 proc. „konsumentek”.

Ograniczenie dostępu do antykoncepcji awaryjnej krytykuje m.in. organizacja „Women on Web”, która postanowiła dostarczać Polkom darmowe, elektroniczne recepty na ellaOne. Aby ją uzyskać, wystarczy wypełnić formularz za pośrednictwem strony i podać adres e-mail, na który ma zostać wysłana. „Zgodnie z obowiązującymi przepisami apteki w każdym kraju europejskim mają obowiązek realizować takie recepty” – czytamy na stronie organizacji.

Co na to Ministerstwo Zdrowia? „Z uwagi na fakt, że obecnie w Polsce apteki nie mają możliwości realizacji recepty elektronicznej i będzie to dopiero możliwe po uruchomieniu Elektronicznej Platformy Gromadzenia, Analizy i Udostępniania zasobów cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych, jedynymi dopuszczalnymi receptami są recepty w postaci papierowej opatrzone podpisem własnoręcznym osoby wystawiającej receptę” – odpowiada resort.

tabletka 72 h po

Fot. iStock

Pigułka „dzień po” budzi ogromne kontrowersje w samym środowisku lekarskim. Niektórzy medycy popierają ministra, twierdząc, że preparat ellaOne tak naprawdę prowadzi do śmierci ludzkiego zarodka, ponieważ zawarty w tabletce octan uliprystalu, podany w środku cyklu owulacyjnego, powoduje zmiany profilu ekspresji genów tkanki endometrium macicy.

„Zmiany te prowadzą do utraty podatności śluzówki macicy na implantację, tzw. podatności endometrium (ang. endometrial receptivity). W rzeczywistości oznacza to, że zarodek ludzki, który powstał wcześniej w wyniku zapłodnienia komórki jajowej, nie mogąc zagnieździć się w macicy, umiera” – napisała niedawno grupa lekarzy.

Jednak większość specjalistów nie zgadza się z takim podejściem i uważa, że tabletka „dzień po” nie jest środkiem aborcyjnym. „Preparat opóźnia owulację, a więc uniemożliwia zapłodnienie. Jeżeli jednak dojdzie do zapłodnienia, tabletka nie doprowadzi do przerwania ciąży” – mówi w „Newsweeku” prof. Violetta Skrzypulec-Plinta, ginekolog i seksuolog, kierownik Katedry Zdrowia Kobiety Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Składniki tabletki zatrzymują uwalnianie komórki jajowej przez jajniki, a tym samym opóźniają owulację i w konsekwencji uniemożliwiają zapłodnienie nawet do pięciu dni po „ryzykownym” stosunku, gdy uprawialiśmy seks bez zabezpieczenia, podczas łóżkowych igraszek pękła prezerwatywa albo na imprezie ktoś dolał nam czegoś do drinka, straciłyśmy przytomność i obawiamy się, że zostałyśmy wykorzystane seksualnie.

tabletka 72 h po

Fot. iStock

Im wcześniej zażyjemy pigułkę, tym większa jest jej skuteczność. Sięga nawet 99 proc., w przypadku zastosowania w ciągu 24 godzin po współżyciu, w piątej dobie spada do około 95 proc. Skuteczność maleje też w przypadku kobiet zmagających się z otyłością – pomimo zastosowania preparatu zachodzą w ciążę dwukrotnie częściej niż osoby  o przeciętnej sylwetce.

Oczywiście tabletki nie można przyjmować zbyt często, co chyba zresztą rzadko się zdarza, szczególnie wśród nastolatek, ponieważ jedna pigułka kosztuje około 100-150 zł. Przyjmuje się jednak, że preparat powinno stosować się maksymalnie 1-2 razy w miesiącu. W przeciwnym razie narażamy się na zaburzenia gospodarki hormonalnej. Składniki tabletki mogą też powodować skutki uboczne, najczęściej bóle i zawroty głowy, piersi oraz brzucha, nudności, wymioty, uczucie opuchnięcia i rozbicia, obrzęki oraz zaburzenia cyklu miesiączkowego.

Od stosowania preparatu powinny powstrzymać się kobiety podejrzewające już istniejącą ciążę, chore na ciężką postać astmy, zakrzepowe zapalenie żył, chorobę wieńcową czy niewydolność wątroby. Przeciwwskazaniem do przyjmowania tabletki jest także karmienie piersią.

Pamiętajmy, że ten środek zabezpiecza jedynie przed zajściem w ciążę w wyniku stosunku odbytego tuż przed zażyciem leku, dlatego nie należy go stosować zapobiegawczo, np. przed wyjściem na imprezę. Pigułka nie chroni też przed chorobami wenerycznymi, w co wierzy wiele kobiet, zwłaszcza bardzo młodych.

RAF

Polecane wideo

Komentarze (1)

Ocena: 5 / 5
Marena (Ocena: 5) 03.07.2017 11:16
Wcale nie jest taka straszna.Jak dla mnie to niepotrzebny raban się zrobił wokół antykoncepcji. Ja tam może i nie jestem zwolenniczką antykoncepcji awaryjnej bo to bomba hormonów - stosuję zabezpieczenie długoterminowe w postaci wkładki levosert ale uważam, ze pigułka "po" nie powinna być na receptę. Każda kobieta wie najlepiej jaką metodę antykoncepcji chce stosować i to powinno pozostać w jej wyborze.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie