„Moja ginekolog zrobiła coś dziwnego w czasie badania. Nie wiedziałam, jak zareagować!” (Historia Beaty)

„Z jednej strony chciało mi się śmiać, z drugiej – uciekać z fotela!”.
„Moja ginekolog zrobiła coś dziwnego w czasie badania. Nie wiedziałam, jak zareagować!” (Historia Beaty)
Fot. iStock
07.02.2017

Wizyta u lekarza mało komu kojarzy się pozytywnie. Nie przepadamy za odwiedzaniem dentysty, źle czujemy się w trakcie badania wzroku. Nawet rutynowa kontrola stanu zdrowia przyprawia nas o szybsze bicie serca. A co dopiero mówić o wizycie u ginekologa… Półnagie, z rozstawionymi szeroko nogami, czujemy się bezbronne i zawstydzone, gdy lekarz bada nasze okolice intymne. Nie zmienia to oczywiście faktu, że na takie kontrole powinnyśmy się zapisywać regularnie – najlepiej raz na pół roku.


O tym, że czasem podczas wizyty może zdarzyć się zabawna wpadka, pisałyśmy w tym artykule: Wizyta u ginekologa - żenujące sytuacje na wesoło

To, co spotkało Beatę, bije jednak na głowę wszystkie te historie.


Nie wierzycie? Przeczytajcie jej mail.

badanie ginekologiczne

Fot. Thinkstock

„Dzień dobry,


Nie wiem za bardzo, od czego zacząć. Sytuacja, która wydarzyła się w zeszłym tygodniu, trochę mnie zdenerwowała. Chodzi o wizytę u ginekologa. Nie przepadam za badaniem ginekologicznym, ale mama od zawsze wpajała mi, że dla własnego dobra trzeba się badać i chować wstyd do kieszeni. Lepiej dmuchać na zimne.


Tak więc raz na kilka miesięcy odwiedzałam moją zaufaną panią ginekolog. Czułam się u niej stosunkowo dobrze (o ile można czuć się dobrze u lekarza, który zagląda ci w miejsca intymne). Wiedziała wszystko o moim życiu seksualnym, o tym, jak się zabezpieczam i czy miewam infekcje intymne.


Niestety moja pani doktor poszła na urlop macierzyński i na jej miejsce przyszła inna. W zeszłym tygodniu byłam u niej pierwszy (i chyba ostatni) raz.

badanie ginekologiczne

Fot. Thinkstock

Na początku zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Na oko ma około 40-tki. Jest wesoła i sporo mówi. Już na wejściu przywitała mnie serdecznie i spytała, z jakim problemem przychodzę. Zgodnie z prawdą wyznałam, że chyba przyplątała mi się jakaś drobna infekcja intymna, bo mam małe upławy.


Dopytała o kilka innych kwestii, takich jak antykoncepcja i moje życie intymne. Zanotowała też parę szczegółów na temat mojego cyklu menstruacyjnego, po czym poprosiła, żebym zdjęła spodnie i rozsiadła się na fotelu.


Do tej pory zachowywała się bez zarzutu. Stres związany z tym, że za chwilę obejrzy mnie półnagą zupełnie obca osoba, minął.

badanie ginekologiczne

Fot. Thinkstock

Siedzę sobie zatem rozkraczona i czekam, co nastąpi. Ona uśmiecha się i nagle wypala: „To teraz zajrzymy w dziurkę”. Kurczę, może ja jestem niedzisiejsza, ale jaki lekarz tak mówi? To chyba niestosowne… Zobaczyła, że się nie roześmiałam, więc wyjaśniła szybko: „Taki żart, żebyś się rozluźniła. Wyglądasz na strasznie zdenerwowaną, moja droga!”.


Pomyślałam sobie, no dobra, może przesadzam. Babka po prostu ma takie poczucie humoru. Próbuje mnie rozweselić.


Potem nastąpiło standardowe badanie. Nie było ani przyjemne, ani komfortowe, ale tutaj nie mam się do czego przyczepić. Potem jednak pani doktor zrobiła coś dziwnego.

badanie ginekologiczne

Fot. Thinkstock

Przysunęła nos do mojej pochwy, powiedziała: „Sprawdzimy jeszcze, jak z zapachem”, po czym… zaciągnęła się! Głośno i długo! I mówi: „Zapach okolic intymnych w porządku”.


Nie wiedziałam, jak mam się zachować. Najpierw chciało mi się śmiać, i to histerycznie. Potem miałam ochotę uciekać z tego fotela! Pierwszy raz w życiu przydarzyło mi się coś takiego. Lekarz powąchał moje krocze i po zapachu wydał osąd, czy ten wskazuje na infekcję, czy nie. Szczerze? Nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś takim.


Udałam, że wszystko jest OK. i szybko wyszłam z gabinetu. Jednego jestem pewna – już tam nie wrócę.

badanie ginekologiczne

Fot. Thinkstock

Wstydziłam się opowiedzieć mamie o całym zajściu. Z koleżankami też nie pogadam, bo mnie wyśmieją i wszyscy znajomi się dowiedzą, co mnie spotkało.


Stwierdziłam, że najlepszym rozwiązaniem będzie napisanie anonimowego maila i prośba o jego publikację na łamach Papilota.


Błagam Was, dziewczyny. Napiszcie, czy zdarzyło Wam się kiedykolwiek coś podobnego u ginekologa. Mam mieszane uczucia, co do całej tej sytuacji. Może to ja jestem dziwna, a nie ta pani doktor.
Nie wiem sama, co o tym myśleć.


Czekam na Wasze opinie,


Beata*”


*Imię bohaterki artykułu na jej prośbę zostało zmienione.


Zobacz także: Wszystko, co chcesz (i powinnaś) wiedzieć o CYTOLOGII, ale boisz się zapytać

Komentarze (30)

Ocena: 4.37 / 5
dda (Ocena: 5) 05.04.2017 23:37
Warunkiem przyjęcia nałożnicy do haremu sułtana było sprawdzenie zapachu z nozdrzy i pochwy.Tak było u myjących się. W Europie wtedy nie dało się powąchać tzw. kobiety ponieważ myte raz na miesiąc kobiety śmierdziały całe.
odpowiedz
Kathy (Ocena: 2) 25.02.2017 20:58
Mój ginekolog zawsze sprawdza zapach po badaniu ginekologicznym ale robi to ze śluzu naniesione na szkiełko. Normalna rzecz. Jednak nie spotkałam się z sytuacją by lekarz zaciagal się przy króżu pacjentki. Trochę dziwne choć może nie znam jakiś innych trendów w tym kierunku?
odpowiedz
Gość (Ocena: 3) 12.02.2017 21:38
Zachowanie lekarza było ok. Niektórzy ginekolodzy po badaniu wąchają własne palce, dopiero co wyjęte z pochwy pacjentki. Nawet jeżeli Tobie się wydaje że brzydko pachniesz tam na dole (upławy w zależności od ich powodu mają swoją specyficzną woń) lekarz takim prostym testem może Cię od razu uspokoić. Osobiście uważam ze test z "palca" jest bardziej komfortowy dla pacjentki.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.02.2017 12:47
Tu akurat nie ma nic dziwnego. Gdyby niektórzy nie wiedzieli zapach okolic intymnych też ma znaczenie. ''rybi'' zapach oznacza, że pojawiła się infekcja. To jest tylko jeden z przykładów. Radzę trochę poczytać, a później opowiadać takie historie.
odpowiedz
Xara (Ocena: 1) 11.02.2017 17:20
Tego sie nie da czytac. Krótki artykuł podzielony na 6 stron, ze zdjęciami zupełnie zbednymi. Pierwszy i ostatni raz na tym portalu. Porażka. A co do sugestii, że ginekolog powinien wahać palce dyskretnie- jeśli jednak zobaczylybyscie ze to robi, to by było dopiero niesmaczne. Powinien ostrzec, że zamierza sprawdzić zapach, który może być spowodowany infekcja. Jasna komunikacja.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo