REPORTAŻ: Antykoncepcja nieletnich

Przeżyjesz szok, kiedy dowiesz się, jak zabezpieczają się nastolatki. Kradzione pigułki czy gumowe rękawiczki to dopiero początek.
REPORTAŻ: Antykoncepcja nieletnich
Fot. Thinkstock
05.06.2016

Kolejne dane statystyczne mówią nam o tym, że inicjacja seksualna wśród młodych ludzi odbywa się coraz wcześniej. Dziewczyny w wieku 16-17 lat zazwyczaj mają już pewne doświadczenia w tej kwestii. Pomijając fakt, czy to rzeczywiście odpowiedni moment, warto zastanowić się nad tym, jak się wtedy zabezpieczają. Patrząc na rosnącą liczbę młodocianych matek - chyba niezbyt skutecznie.

Nastolatki, nawet jeśli odwiedzają ginekologa, to raczej w celu sprawdzenia swojego stanu zdrowia, niż przepisania pigułek. Często wstydzimy się o nie poprosić albo uważamy, że nie jest to rozwiązanie, którego oczekujemy. A kiedy przychodzi co do czego - pozostajemy z niczym i musimy zdać się na zapobiegliwość partnera. Eksperci alarmują, że nie tak powinno to wyglądać. Antykoncepcja musi być sprawą przemyślaną i zaplanowaną, a nie kwestią przypadku i chwili.

Jak naprawdę to wygląda? Rozmawiamy z dwiema młodymi kobietami. Jedna z nich jest wciąż niepełnoletnia, a druga doskonale pamięta nieodległą przeszłość. Zdradzają nam, jak wygląda zapobieganie ciąży w ich wykonaniu.

Zobacz również: Co wierzące kobiety myślą o tych, które stosują antykoncepcję?

 

antykoncepcja dla nastolatki

fot. Thinkstock

Zuzanna ma 21 lat i otwarcie przyznaje, że jest aktywna seksualnie od niemal początku liceum. Dzisiaj przyjmuje antykoncepcję hormonalną, ale do niedawna nie było to dla niej takie oczywiste. Przez dłuższy czas zwlekała z tą decyzją i odmawiała, kiedy ginekolog jej to proponował. W czym tkwił problem?

- Tak naprawdę pigułki powinnam brać od dawna, bo dziewicą nie jestem i różnych partnerów już miałam. Wtedy wydawało mi się to niepotrzebne, bo przecież nie jestem po ślubie i nie kocham się z mężem codziennie. A na takie zabawy od czasu do czasu to nie jest dobra metoda. Zawsze sobie jakoś poradzę. Najpierw wstydziłam się poprosić o receptę ginekologa, a kiedy on sam mi to zaoferował - wtedy wstydziłam się przytaknąć. Czułam się zażenowana tym, że mam komuś opowiadać o swoim życiu intymnym, więc udawałam, że to mnie nie dotyczy. To nie było najmądrzejsze, bo wiele razy ryzykowałam - wspomina.

Nasza rozmówczyni twierdzi, że do niedawna opierała się wyłącznie na prezerwatywach. Kilka lat temu, kiedy chłopak nie miał pod ręką kondoma, zgadzała się na zbliżenie bez zabezpieczenia.

 

antykoncepcja dla nastolatki

fot. Thinkstock

- Pamiętam, że wtedy bardzo mocno się modliłam. Błagałam, żeby nic się złego nie stało i on się w porę wycofał. Można powiedzieć, że to był seks przerywany, chociaż nawet nie znałam tego terminu. Teraz wiem, że nawet bez wytrysku można zajść w ciążę, bo plemniki wyciekają już wcześniej. Ja się wstydziłam poprosić o pigułki, a chłopcy kupić prezerwatywy. Albo po prostu nie mieli na to pieniędzy, a z seksu jakoś nie chcieliśmy rezygnować. Bardzo to było nieprzemyślane i dlatego nie oceniam nieletnich matek. Sama wiem najlepiej, jak pustą ma się głowę za młodu - twierdzi.

Zuzanna przyznaje, że kieszonkowe nie pozwalało jej na zakup wystarczającej ilości „gumek”, a partnerzy podchodzili do tego tematu dość swobodnie. To właśnie z tego powodu zeszła na drogę przestępczą.

- Raz po prostu ukradłam dużą paczkę prezerwatyw w kiosku. Nie planowałam tego. Pani schylała się, żeby czegoś poszukać, a ja wykorzystałam sytuację. Do dzisiaj mam ciarki i mi wstyd. Młodzi ludzie powinni mieć lepszy dostęp do antykoncepcji i to najlepiej za darmo - postuluje.

Zobacz również: Czy pigułka dzień po = aborcja? 6 faktów o antykoncepcji hormonalnej

antykoncepcja dla nastolatki

fot. Thinkstock

17-letnia Paulina wyznaje, że antykoncepcję hormonalną stosuje od 2 lat, chociaż z przerwami i bez jakiegokolwiek nadzoru. Zupełny brak wiedzy na ten temat sprawił, że łykała cokolwiek wpadło jej w ręce. Pierwszą dawkę pigułek zawdzięcza koleżance, która wyniosła je z własnego domu. 

- Zwierzyłam jej się, że mam chłopaka i boimy się ciąży. Wtedy ona wymyśliła, że mi pomoże. Bo co 15-latka może na ten temat wiedzieć? Wypatrzyła u matki tabletki, siostra jej powiedziała, że to anty i obu nam się wydawało, że wystarczy je łykać i ciąży nie będzie. Dostałam je bez ulotki, więc to też nie wyprowadziło mnie z błędu. Jadłam je jak cukierki. Czasem codziennie, potem rzadziej, bo zaczynało ich brakować. Myślałam, że i tak działają, bo przecież się kochałam i brzuch mi urósł. Potem całkiem się skończyły i wyniosłam jakieś inne z domu kolegi. Musiały być jego mamy albo siostry. I znowu łykałam jak chciałam, a tak naprawdę nie wiedziałam co - zwierza się.

Nastolatka przyznaje, że w szkole na ten temat niewiele się dowiedziała. Nauczycielka jedynie wspomniała o formach antykoncepcji, ale bez szczegółów.

 

antykoncepcja dla nastolatki

fot. Thinkstock

- To było bardzo głupie, bo faszerowałam się niewiadomo czym. Nie mogły działać, bo łykałam je w nieodpowiedni sposób i zupełnie niedopasowane do mnie. Na szczęście w ciążę nie zaszłam, ale kiedy zniknęła mi miesiączka - musiałam pójść do ginekologa. Tam się przyznałam. Zlecił badania i na koniec wypisał receptę, żebym już podobnych głupot nie robiła. Dopiero wtedy zrozumiałam, jaka lekkomyślna byłam. Trułam się czymś, co mogło tylko zaszkodzić, a nie pomóc. Myślę, że nie tylko ja, bo w Internecie można czasami przeczytać posty innych dziewczyn. Do tego prowadzi brak normalnego wychowania seksualnego w szkole - ocenia.

Przez cały ten czas Paulina nie stosowała również prezerwatyw, więc fakt, że nie jest jeszcze matką, można rozpatrywać w kategoriach cudu.

- Mówiłam chłopakowi, że szkoda pieniędzy, bo ja się już zabezpieczyłam. Chce mi się płakać, jaka ja byłam beznadziejnie naiwna. Tym bardziej nie ma się co dziwić, że 14-latki rodzą dzieci, bo one już kompletnie nie wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi - ostrzega.

antykoncepcja dla nastolatki

fot. Thinkstock

O jakich najdziwniejszych metodach antykoncepcji wśród młodych ludzi słyszały? To tym bardziej nie mieści się w głowie.

- Ktoś mi kiedyś mówił, że jakiś chłopak zakładał sobie zamiast prezerwatywy obcięte palce z gumowej rękawicy do mycia naczyń. Słyszałam też wersję o woreczkach śniadaniowych i folii spożywczej. A gdzieś słyszałam, że ktoś obwiązywał sobie mosznę sznurkiem, bo wierzył, że wtedy nie dojdzie do wytrysku - mówi nam Zuzanna.

- Młodzi ludzie boją się teraz seksu, bo wiedzą, że w ciążę łatwo zajść. Zamiast tego uprawiają miłość francuską albo robią to od tyłu. Nawet nie uważają tego za stosunek, ale niewinną zabawę - twierdzi Paulina.

Zobacz również: OMG! Przez seks analny można zajść w ciążę?

 

Komentarze (2)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 07.06.2016 22:46
Wielki błąd w tytule. Termin nieletni odnosi się do osób niepełnoletnich, które mają na koncie naruszenia prawa, wykroczenia.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.06.2016 08:06
jakie to polskie... najpierw siedziec cicho, a potem plakac, ze coreczka wpadla
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo