Żenujące teksty ginekologów

Pytania o seks analny, aluzje dotyczące wagi i ordynarne żarty. Sprawdź, co jeszcze można usłyszeć w gabinecie lekarskim!
Żenujące teksty ginekologów
20.03.2012

Wizyta u ginekologa - bez względu na to, czy jest pierwsza, czy też kolejna z rzędu – zawsze stanowi dla kobiety stresujące przeżycie. W końcu rozbieranie się przed zupełnie obcą osobą i rozmowa na tematy intymne nie należy do rzeczy najprzyjemniejszych. Jeśli jednak lekarz jest dyskretny i taktowny, badanie nie pozostawia po sobie niemiłych wspomnień. Gorzej, kiedy ginekolog mówi słowa, o których trudno zapomnieć…

Wie coś na ten temat 23-letnia Kinga z Warszawy, która kilka tygodni temu usłyszała od swojej pani doktor: „Masz już swoje lata. Powinnaś zajść w ciążę”. – Jak ona mogła powiedzieć mi coś takiego!? – denerwuje się dziewczyna. – Wiedziała, że nie jestem mężatką i że nie mam stałej pracy. A poza tym to moje życie i moja macica! Chcę urodzić dziecko wtedy, kiedy będę na to gotowa emocjonalnie, a nie wtedy, kiedy życzy sobie tego mój lekarz.

szok

Również 19-letnia Małgosia wyszła niedawno z gabinetu ginekologicznego dość zażenowana. – Miałam problemy z hemoroidami, a mój lekarz puścił do mnie oko i zapytał: „Lubisz seks analny, co?” – opowiada. – Warknęłam, że nie uprawiam takiego seksu i nie życzę sobie takich sugestii pod moim adresem, na co ginekolog przepraszającym tonem zaczął mi opowiadać o jednej ze swoich pacjentek, która preferuje anal. Ze szczegółami opisał mi jej przypadek, powracające problemy z hemoroidami i jej uwielbienie dla „penisa w pupie”. Nie wiedziałam, jak mam się zachować. Co mnie obchodzi czyjeś życie intymne? Poza tym lekarzy chyba obowiązuje jakaś dyskrecja? – podsumowuje Gosia.

Z kolei Ania z Warszawy mówi: - Moja najlepsza przyjaciółka usłyszała kiedyś tekst od swojego ginekologa, który chyba miał być śmieszny. A mianowicie: „Twoja pochwa jest ciepła, ciemna i wilgotna. Nic dziwnego, że tam grzyby rosną.

25-letnia Karolina także nie ma najlepszych wspomnień z jednej ze swoich wizyt u lekarza: - Mam 171 cm wzrostu i ważę 63 kg. Wiem, że nie wyglądam jak modelka, ale nikt, a zwłaszcza mój lekarz, nie ma prawa narzucać mi diety. Tymczasem w trakcie badania usłyszałam od ginekologa: „No, no. Przydałoby się schudnąć”. Zrobiło mi się bardzo przykro. Oczywiście już nigdy więcej nie wróciłam do tego gabinetu.

szok

Kilka niepochlebnych słów na temat swojej wagi usłyszała również internautka o pseudonimie M_Ona: - Jestem bardzo szczupła, ale nie dlatego, że się głodzę. Takie geny po prostu. Moja pani ginekolog nie rozumie tego jednak i z uporem maniaka powtarza mi, że jestem za chuda. Raz powiedziała mi nawet, że jak już zajdę w ciążę, to mam się u niej pojawić dopiero w trzecim miesiącu, bo wcześniej to i tak pewnie poronię…

19-letnia Klaudia twierdzi z kolei, że ma wyjątkowego pecha do ginekologów. – Jeden zachwycał się tym, jak ładnie wygoliłam sobie krocze, a inny przy badaniu wykrzyknął: „Wow! Ale wąska dziurka!”. Przez to mam teraz traumę. Nie wiem, kiedy znów pójdę do lekarza.

Co o tym wszystkim myślicie? Wam również ginekolog powiedział coś przykrego lub żenującego podczas badania?

Maja Zielińska

Zobacz także:

Antykoncepcja: Bzdury, mity, brednie

Te informacje mogą cię zaskoczyć!

Objawy ciąży czy PMS?

Zanim wpadniesz w panikę (lub euforię), przeczytaj ten artykuł.

 

Komentarze (139)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 12.05.2012 13:55
ja byłam pierwszy raz jak miałam 12 lat z powodu infekcji i jak się rozebrałam to położyłam spodnie i majtki na takim obrotowym krześle,gdy byłam na takim jakby lażaku nie fotelu to babka przeszła i zwaliła moje ciuchy a potem taki text ''no nic dziwnego że rosną ci grzyby jak majtki na ziemi''
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 09.05.2012 18:21
Ja co prawda nie byłam jeszcze na badaniu, ale niedługo się wybieram :) Idę po znajomości do pani - na szczęście! :D Moja matka ją zna, bo też jest lekarzem (nie ginekologiem :p) Nawet się nie stresuję przed tym niechybnym badaniem - pani jest miła, konkretna i wie jak się obchodzić z pacjentkami ;)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 31.03.2012 19:09
A do mnie starszej osoby na emeryturze pani ginekolog powiedziała jak to ona mało zarabia.Było to wg mnie wołanie o zapłatę mimo że byłam w mojej przychodni rejonowej.A tak się składa, że wiem jaką ma miesięczną wypłatę na 1/2 etatu /pracowałam w banku, gdzie ta pani ma konto/ ma też emeryturę i prywatny gabinet we własnym domu.Było to żenujące.Więcej do niej nie poszłam.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 23.03.2012 23:39
Moim ginekologiem - z wyboru - jest kobieta. Ale zaklad pracy wyslal mnie pewnego pieknego dnia do kliniki, gdzie przeszlam badania ginekologiczne tym razem u pana doktora. czulam sie skrepowana, wiec nie spieszylo mi sie z rozebraniem. a jak uslyszalam gburowate "prosze sciagnac GACIE i ulozyc sie w koncu na fotelu" wrylo mnie w podloge ://
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 23.03.2012 20:02
moja pierwsza ginekolog choć jestem dziewicą zaczęła badać mnie normalnie WZIERNIKIEM...przestała jak zaczęłam krzyczeć, powiedziała, że wszystko ok, chociaż mnie nie zbadała nawet..druga babka choć wyglądała jak wieloryb wytykała mi każdy kilogram a przy badaniu popatrzyła sobie tylko na moją pochwę i powiedziała, że mam upławy i nawet nie zbadała! u jednej i drugiej fotel stał tak, że też każdy wszystko widział..a teraz chodzę do bardzo fajnej babki, miła, konkretna, życiowa, bada mnie tak jak trzeba badać dziewice i nawet stara się mnie odstresować w czasie badania :) tej lekarki póki co nie zamierzam zmieniać :)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo