Gdy pogoda psuje humor

02 Lutego 2018

Bóle głowy i mięśni, dolegliwości reumatyczne, problemy z koncentracją, senność, rozdrażnienie: tak na zmianę pogody reaguje organizm meteopaty. Problem jest poważny, bo dotyczy ok. 60 proc. Polaków.

sposoby na chandrę

Lekarze mówią, że to nie choroba, ale zespół objawów, dotykających osoby wyjątkowo wrażliwe na warunki atmosferyczne. Na ogół nasilają się przy tzw. przesileniach czyli zmianach pór roku. Jesień jest dla meteopatów szczególnie trudna, bo do czynników wpływających negatywnie na ich samopoczucie, takich jak spadek  temperatury, wahania ciśnienia atmosferycznego, deszcz i porywiste wiatry dochodzi jeszcze brak słońca. Na taki zestaw większość pogodowych nadwrażliwców reaguje symptomami przypominającymi depresję: odczuwają  stałe przygnębienie, popadają w apatię, mają wahania nastroju, brakuje im życiowej energii. Wszystkie te dolegliwości poważnie utrudniają życie, a cudownego środka, który poradziłby sobie z nimi nie ma. Bóle leczy się farmakologicznie, ale trudno robić to nieustannie. Trzeba szukać innych rozwiązań w walce z nieżyczliwą aurą. Wesprzeć się dietą, wypróbować rozmaite suplementy i mimo złej pogody, postarać się jak najwięcej czasu spędzać aktywnie, na świeżym powietrzu.

Zacznijmy od uzupełnienia niedoborów witaminy D. Nawet bez badań możemy być pewni, że cierpimy na jej niedobory. W naszej szerokości geograficznej, która determinuje kąt  badania Słońca na Ziemię nie ma innej możliwości. Lekarze zalecają suplementacje witaminy D przez cały rok, a obowiązkowo w sezonie jesienno-zimowym. Zalecane dawki to od  w przypadku osób dorosłych od dwóch do czterech tysięcy μg/dobę, w zależności od wagi.Właściwa podaż witaminy D, prócz innych korzyści zdrowotnych, poprawi nam nastrój, a także zmniejszy  migrenowe bóle głowy.

Warto uzupełniać witaminy z grupy B i magnez. W aptekach jest też wiele suplementów powstałych na bazie wyciągów roślinnych, pozytywnie wpływających na stan psychiczny, jak szafran czy różeniec górski.

Dieta dodająca energii

Jesienią najczęściej mamy ochotę na cięższą kuchnię i chętniej niż surówki wybieramy tłuste potrawy – mięsa w zawiesistych sosach, gęste zupy. Taka dieta nie tylko sprawi, że przybędzie nam zbędnych kilogramów, co z pewnością nie poprawi naszego nastroju,ale sprawi, ze będziemy jeszcze bardziej ociężali i pozbawieni energii. Powinniśmy przede wszystkim zatroszczyć się o obecność na talerzu składników wpływających pozytywnie na układ nerwowy. Zadbajmy o trypofan, aminokwas, prekursor serotoniny zwanej hormonem szczęścia. Znajdziemy go w razowym chlebie, mleku, żółtych serach, jajach, soi, soczewicy, orzechach, nasionach, drobiu. Pamiętajmy o witaminie B jej dobre źródła to jaja, podroby, pełne ziarna zbóż. Cenny magnez znajdziemy w nieoczyszczonym ryżu, orzechach, pestkach, zielonych warzywach i kakao. Bardzo istotne są kwasy omega-3, które znajdziemy w rybach morskich.

Ruch mimo wszystko

Choć jesienna aura dział na nas obezwładniająco, nie powinniśmy się temu poddawać i chować przed nią w domowym zaciszu. Spacer energicznym krokiem nawet w deszczowy dzień sprawi, że krew zacznie nam żywiej krążyć w żyłach i doda sił. Specjaliści podkreślają, że meteopatia dotyka przede wszystkim ludzi w wielkich miastach, spędzających większość czasu w zamkniętych pomieszczeniach. A to właśnie kontakt z naturą może pomóc w walce z jej objawami.

 

Zdaniem Eksperta:

mgr farmacji Agata Luniak 
Apteka Nova, Kłodzko

Pogoda jest wdzięcznym tematem do rozmów, bo jeśli nie wiadomo o czym mówić to zawsze można mówić o pogodzie. Poza tym, jeśli nam coś nie wyjdzie to też można „zwalić” na pogodę – bo jest za zimno, za gorąco, bo pada, bo świeci słońce...
A tak zupełnie na poważnie, to nasz organizm w różny sposób „odczuwa” warunki atmosferyczne. Każdy z nas jest inny, w związku z tym każdy z nas w inny sposób reaguje na jej zmiany. Byłoby fantastycznie gdyby był jeden lek na niepogodę. Niestety, objawy złej aury mogą być skrajnie różne u różnych osób np. dla jednych słoneczna pogoda będzie uśmierzała ból,dla innych wywoła nieprzyjemne objawy np. omdlenia. Kluczem do sukcesu jest poznanie prawdziwych potrzeb i bolączek naszego organizmu, który dąży do równowagi. Musimy nauczyć się go rozumieć, zaprzyjaźnić się z nim i dobrze z nim komunikować. Często, niestety, pozostaje nam zwalczać tylko nieprzyjemne objawy, jakie towarzyszą zmieniającej się aurze pogodowej. Składników naturalnych i syntetycznych, których moglibyśmy użyć na nasze różne bolączki jest mnóstwo. Ja chciałabym zwrócić uwagę na niezwykłą roślinę, jaką jest Rhodiola rosae czyli różeniec górski. Jeśli mamy problemy z koncentracją, jesteśmy senni, apatyczni, przygnębieni i nic nam się nie chce, to jest to roślina dla nas. Zwiększa odporność na stres, pamięć, koncentrację. Nie zakłóca przy tym prawidłowego funkcjonowania organizmu. Już w czasach wypraw wikingów była podstawowym składnikiem „apteczki przetrwania”.

 

Małgorzata Nowak

 

Oryginalnie materiał pojawił sie w magazynie Ach! Na Zdrowie.

 

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (0)
ocena
0/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz