Codziennie przez pięć miesięcy robiła 10 tys. kroków. Teraz podzieliła się efektami

„Kiedy weszłam na wagę miesiąc po rozpoczęciu spacerów, byłam w szoku”.
Codziennie przez pięć miesięcy robiła 10 tys. kroków. Teraz podzieliła się efektami
Fot. Unsplash
09.01.2022

Wbrew powszechnemu przekonaniu kluczem do zdrowia, dobrego samopoczucia i szczupłej sylwetki wcale nie są restrykcyjne diety w połączeniu z morderczymi treningami. Takie efekty można osiągnąć w o wiele łatwiejszy i przyjemniejszy sposób. Sekret tkwi w umiarkowaniu i regularności, a nie intensywności. 

Zobacz również: Co się stanie, jeśli przez miesiąc będziesz robić 100 przysiadów dziennie? Ona sprawdziła to na własnych pośladkach

Eksperci są zgodni – aby zgubić zbędne kilogramy wystarczy odżywiać się z głową i... chodzić. Właśnie dlatego wiele osób regularnie wybiera się na spacery na świeżym powietrzu, aby osiągnąć magiczną granicę wynoszącą 10 tys. kroków. Jeszcze do niedawna (ale o tym poniżej) uważano, że to właśnie ta liczba zapewnia najlepsze efekty. 

Czy rzeczywiście? Na własnej skórze postanowiła się o tym przekonać pewna dziennikarka. Codziennie przez pięć miesięcy robiła 10 tys. kroków, a teraz podzieliła się efektami tego eksperymentu. Jak zmieniła się jej sylwetka? 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Chelsea Ritschel (@chelsearitschel)

Efekty robienia 10 tys. kroków dziennie 

Na takie doświadczenie zdecydowała się Chelsea Ritschel, dziennikarka związana z “The Independent”. Do regularnych spacerów w 2021 roku przekonał ją przyjaciel. 

Jednak początkowo Chelsea szybko straciła zapał do aktywności fizycznej. 

W styczniu i w lutym bez większego przekonania podjęłam parę prób zrealizowania mojego celu wynoszącego 10 tys. kroków dziennie. Często zastanawiałam się w jaki sposób mój przyjaciel znalazł motywację do codziennych treningów. Czym innym jest dzienny spacer, a czym innym chodzenie przez kilka godzin aby wyrobić ustalony cel, zwłaszcza po całym dniu pracy na kanapie. W marcu zupełnie się poddałam, a na moją dzienną aktywność fizyczną składały się praktycznie wyłącznie wypady do sklepu spożywczego 

- wspominała Chelsea na łamach “The Independent”. 

Wszystko zmieniło się w sierpniu 2021 roku, gdy wydarzyły się dwie rzeczy. Po pierwsze dziennikarka ponownie spotkała się ze wspomnianym przyjacielem, który w międzyczasie zrzucił ponad 22 kg. Po drugie, sama weszła na wagę - wartość, jaką zobaczyła, ostatecznie dodała jej motywacji. 

9 sierpnia przeszłam 10 200 kroków. Wkrótce potem dopadła mnie tak silna migrena, że musiałam się położyć. Następnego dnia nie było lepiej. Zaczęłam zastanawiać się, czy mój organizm w ogóle jest w stanie pokonywać takie dystanse, i czy to wywołuje u mnie migreny. Rok bez aktywności fizycznej sprawił, że nie wzięłam pod uwagę, iż pokonywanie 8 km w sierpniowym upale może mieć negatywny wpływ na mój poziom nawodnienia.  

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Chelsea Ritschel (@chelsearitschel)

Gdy dziennikarka zaczęła dbać o regularne przyjmowanie płynów podczas chodzenia szybko przekonała się o tym, że robienie 10 tys. kroków dziennie jest “realistycznym i możliwym do zrealizowania celem dla kogoś, kto wcześniej nawet nie był zainteresowany treningami”. 

Jakie efekty zauważyła Chelsea po paru tygodniach regularnych spacerów? Przede wszystkim poprawiło się jej samopoczucie oraz zdrowie psychiczne. 

Na początku nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale czas spędzany w czterech ścianach podczas pandemii sprawił, że czułam się odizolowana od świata zewnętrznego. Kiedy zaczęłam motywować się do codziennego wychodzenia z domu, aby wyrobić liczbę kroków, przypomniałam sobie o wszystkich rzeczach, za którymi tęskniłam. Świeże powietrze i przebywanie na dworze miało pozytywny wpływ na moje zdrowie psychiczne, a podczas spacerów miałam możliwość nawiązać kontakt z rodziną i znajomymi w ramach długich rozmów telefonicznych 

- wspominała dziennikarka. 

Oprócz tego Chelsea stała się zdecydowanie mniej zestresowana, co przełożyło się również na jakość snu. Kobieta była w stanie zasypiać zdecydowanie łatwiej i szybciej. Wreszcie – robienie 10 tys. kroków dziennie przez pięć miesięcy miało wpływ także na jej wygląd. 

Moje nogi i ramiona znacznie zeszczuplały, a cellulit na udach się zmniejszył. Kiedy weszłam na wagę miesiąc po rozpoczęciu spacerów byłam w szoku - zrzuciłam prawie 3 kg. W sumie od sierpnia zgubiłam prawie 7 kg. Udało mi się osiągnąć taki wynik bez żadnych znaczących zmian w odżywianiu się 

- podsumowała Chelsea. 

Co sądzicie o takiej metamorfozie dziennikarki? Podejmiecie jej wyzwanie? 

Zobacz również: 10 tys. kroków dziennie to mit. Ile trzeba chodzić, żeby cieszyć się zdrowiem i szczupłą sylwetką?

Polecane wideo

5-letnia miss wygrywa wszystkie konkursy piękności. Teraz pokazała się bez tony makijażu
5-letnia miss wygrywa wszystkie konkursy piękności. Teraz pokazała się bez tony makijażu - zdjęcie 1
Komentarze (4)
Ocena: 5 / 5
Marysia (Ocena: 5) 12.01.2022 09:29
Ja ledwo co daję radę robić po 6tys kroków dziennie, ale jest to jedno z moich postanowień. Kolejnym było picie 2l cisowianki dziennie i póki co dobrze mi to wychodzi :D
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.01.2022 08:29
byłam po 2 ciążach i myślałam że nigdy nie wrócę do starej sylwetki. Pomogła mi figurena Slim. Schudłam 12kg i odzyskałam starą figurę.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.01.2022 18:21
ja robię od trzech lat po 10-8k kroków i nie schudłam. Ale też i nie utyłam w czasie pracy z domu podczas pandemii....
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.01.2022 15:28
Ojejku, nic odkrywczego, ze wiekszy ruch to wieksze spalanie. Po prsotu bilans kaloryczny i tyle. Jak wiecej spalamy niz jemy to chudniemy, a jak wiecej jemy niz spalamy, to tyjemy. Tyle. I zadne chude osoby ktore jedza jak slon, niech sobie dadza siana, bo chodzi wylacznie o bilans energetyczny. Nie ma w tym zadnej magii.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie