Hipokinezja, czyli co się z tobą dzieje, jeśli się nie ruszasz

„Ruch to zdrowie” – w starym porzekadle nie ma przesady, a brak aktywności ma fatalne konsekwencje dla naszego zdrowia.
Hipokinezja, czyli co się z tobą dzieje, jeśli się nie ruszasz
Fot. iStock
10.02.2017

Współczesna Polka znaczną część życia spędza w pozycji siedzącej. Szacuje się, że 70 proc. zatrudnionych osób pracuje przy komputerze, a to oznacza przynajmniej 6-8 godzin dziennie na krześle. Do czasu, gdy przejdziemy na zasłużoną emeryturę, poświęcimy na to… 10 lat. Także po wyjściu z biura nie prowadzimy zbyt aktywnego życia, najchętniej wykorzystując wolny czas na kanapie, przed telewizorem albo laptopem.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez TNS OBOP, ponad  połowa Polaków nie podejmuje regularnych ćwiczeń fizycznych, zazwyczaj tłumacząc się brakiem czasu, ale także chorobami i dolegliwościami bólowymi czy ograniczonym dostępem do obiektów sportowych. Jedynie 10 proc. ankietowanych zadeklarowało udział w codziennych, systematycznych treningach.

FIT PLAYLISTA: Jakich piosenek słuchamy najczęściej podczas treningów?

„Zaburzenia proporcji między aktywnością umysłową i fizyczną stają się ostatnio tak wielkie, że można już mówić o zjawisku zwanym hipokinezją (długotrwała bezczynność ruchowa). WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) uznała hipokinezję za zagrożenie cywilizacyjne. Niestety, przeprowadzone przez tę organizację badania wykazały, że w Polsce aż 2/3 ludności prowadzi siedzący tryb życia, a systematyczną aktywność fizyczną zgłasza tylko co 10 Polak” – alarmuje na swoim blogu Anna Lewandowska, która cytuje też niepokojące badania z których wynika, że osoby spędzające dziennie 11 godzin w pozycji siedzącej są o 40 proc. bardziej narażone na zgon w ciągu najbliższych trzech lat niż ich rówieśnicy, którzy siedzą tylko przez cztery godziny.

Hipokinezja, czyli dysproporcja  pomiędzy zwiększającym się obciążeniem układu nerwowego a zmniejszającym się wykorzystaniem układu ruchowego, prowadzi do bardzo poważnych konsekwencji, jest uznawana m.in. bezpośrednio i pośrednio, za główną przyczyną zgonów z powodu chorób serca. U osób pozostających przez długi czas w bezruchu sztywnieją bowiem naczynia krwionośne, co powoduje się gromadzenie cholesterolu i zapychanie tętnic, czego konsekwencją są poważne problemy układu krążenia, zwłaszcza choroba wieńcowa, zawał oraz udar.

Potwierdza to wiele badań. Na przykład naukowcy z Australii, po analizie przypadków blisko 9 tysięcy osób, doszli do wniosku, że u ludzi spędzających przed telewizorem cztery godziny (i więcej) dziennie ryzyko przedwczesnej śmierci z powodu chorób serca wzrasta o 80 proc.

brak aktywności fizycznej

Fot. iStock

Natomiast specjaliści z amerykańskiego uniwersytetu Harvarda przedstawili niedawno wyniki badań, z których jednoznacznie wynika, że brak aktywności ruchowej oznacza znacznie zwiększone ryzyko cukrzycy typu 2. To schorzenie jest obecnie czwartym najpoważniejszym problemem zdrowotnym na naszej planecie, a zdaniem specjalistów w 2020 r. awansuje na drugie miejsce, tuż za chorobami układu krążenia. Na cukrzycę cierpi ponad trzy miliony Polaków. Co roku ponad 20 tysięcy z nich umiera, a główną przyczyną są powikłania choroby, często nawet nie zdiagnozowanej i nieleczonej.

Spędzanie długich godzin za biurkiem czy w fotelu znacznie zwiększa ryzyko zwyrodnień stawów czy kręgosłupa. Początkowo ból pojawia się podczas wysiłku i ustępuje, gdy odpoczniemy. Jednak wraz z rozwojem choroby towarzyszy nam coraz częściej, utrudniając poruszanie oraz normalne funkcjonowanie. W rozwiniętej fazie zwyrodnienia cierpimy nawet w czasie leżenia czy siedzenia. Problemem stają się wówczas najprostsze czynności, na przykład wstawanie z krzesła albo wyjście z wanny.

brak aktywności fizycznej

Fot. iStock

Inną konsekwencją siedzącego trybu życia jest dyskopatia, najczęściej tzw. dyskopatia lędźwiowa (objawia się tępym bólem w okolicy lędźwiowej, promieniującym wzdłuż kończyny aż do kolana). Jednak brak ruchu i niewłaściwa pozycja przy biurku (np. ze skręconą głową) mogą także powodować dyskopatię szyjną, wywołującą bóle karku, potylicy i górnej części pleców.

Hipokinezja może też zwiększyć ryzyko osteoporozy. Ograniczenie aktywności fizycznej powoduje bowiem, że organizm szybciej pozbywa się wapnia, a kości stają się coraz słabsze. Chorobę często nazywa się „cichym złodziejem”, ponieważ potrafi się rozwijać bezobjawowo. Ujawnia się dopiero wtedy, gdy np. podczas rozkładania łóżka następuje złamanie kręgu w kręgosłupie albo kiedy upadek na równej drodze powoduje złamanie nadgarstka.

Długie godziny spędzane w pozycji siedzącej osłabiają również mięśnie jamy brzusznej, co z kolei wywołuje spowolnienie w funkcjonowaniu jelit. Konsekwencją bywają uciążliwe zaparcia. Gdy taki problem utrzymuje się zbyt długo, możemy spodziewać się podrażnień i stanów zapalnych układu pokarmowego oraz pogorszenia samopoczucia – czujemy się wówczas osłabione i często boli nas głowa.

brak aktywności fizycznej

Fot. iStock

Inną konsekwencją siedzącego trybu życia są uciążliwe hemoroidy, zwane także żylakami odbytu. Wywołują ostry ból, szczególnie podczas oddawania stolca. Pojawia się też swędzenie, któremu niekiedy towarzyszy bezustanne uczucie wilgoci w okolicy odbytu – czasem chory ciągle ma wrażenie niepełnego wypróżnienia.
Hemoroidy mogą umiejscowić się na zewnątrz lub wewnątrz odbytu. Żylaki zewnętrzne są bardziej bolesne, natomiast wewnętrzne wykazują większą skłonność do obrzęku i pękania, co objawia się śladami krwi w oddanym stolcu.

Jakby tego było mało naukowcy odkryli również związek między siedzącym trybem życia a wzrostem ryzyka rozwoju komórek nowotworowych. Brak ruchu może przyśpieszać rozwój raka jelita grubego czy odbytnicy.

brak aktywności fizycznej

Fot. iStock

Hipokinezja powoduje, że nasz organizm jest znacznie słabiej dotleniony. Po  okresie bezczynności ruchowej następuje bowiem znaczące obniżenie ilości tlenu jaką nasz organizm jest w  stanie pochłonąć podczas wysiłku fizycznego. Siedzący styl życia wpływa też na układ nerwowy – pojawiają się zaburzenia  równowagi, pogorszeniu ulega ostrość widzenia i następuje spadek nastroju, nie radzimy sobie ze stresem, częściej popadamy w depresje czy nerwice. Skarżymy się na silniejsze bóle głowy.

Dlatego warto stosować zasadę „3 x 30 x 130”, czyli przynajmniej trzy razy w tygodniu zadbać  o aktywność fizyczną, z tym że co najmniej 30 minut każdego treningu powinno odbywać się przy intensywności tętna około 130. Taka dawka ruchu, jeżeli połączona jest jednocześnie z właściwym odżywianiem się, niepaleniem tytoniu i ograniczonym spożyciem alkoholu, może stanowić skuteczną ochronę przed wieloma chorobami i dolegliwościami.

Przeczytaj także: Jak wrócić do przerwanego treningu? To nie jest łatwe, ale możliwe!

RAF

Polecane wideo

Komentarze (4)

Ocena: 5 / 5
siódemka (Ocena: 5) 12.02.2017 22:48
To chyba jasne nie ruszasz się tyjesz, ruszasz się chudniesz i nie ma w tym większej filozofii. Chociaż jak się do tego dorzuci iqgreen i dobrą dietkę to już sukces murowany!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.02.2017 12:26
A ja mam chyba depresje jesli spie mniej niz 10,11 lub nawet 12h to jestem nie do zycia,wstaje i po porannej toalecie,kawie poszlabym dalej spac :(((
zobacz odpowiedzi (1)
x (Ocena: 5) 10.02.2017 09:08
Coś w tym jest, zauważyłam ogromną różnicę w swoim samopoczuciu w dni, w które wykonam przed pracą choćby głupią rozgrzewkę w porównaniu do tych bez niej. Choć w momencie ćwiczenia odczuwam zmęczenie to jakaś magiczna siła sprawia że zaraz po nim przychodzi napływ sił witalnych jakiego żadna kawa nie zafunduje i to na długie godziny.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie