Rozwiązanie konkursu PHILIPS. Do kogo powędruje lokówka StyleCare Prestige?

07 Listopada 2017

Zobacz, czy jesteś na liście laureatek!

lokówka Philips

Uwielbiamy organizować dla Was konkursy. Nie tylko dlatego, że tak chętnie bierzecie w nich udział i że dostajemy na skrzynkę masę zgłoszeń, ale również z takiego powodu, że jesteście niezwykle kreatywne. Czytanie Waszych konkursowych maili sprawia nam za każdym razem ogromną przyjemność!

Tak samo było w przypadku konkursu Philips. Miałyśmy nie lada problem, żeby wybrać trzy najlepsze dziewczyny, bo wszystkie popisałyście się niesamowitą inwencją.

Do kogo zatem powędrują lokówki Philips StyleCare Prestige BHB876?

Oto laureatki:

1. Sylwia K., Kraków

Kiedy huragan po mej głowie przejdzie
I dzień niesfornych włosów nadejdzie,
Nie chowam się i nie tupię nogą,
Lecz wychodzę do ludzi z podniesioną głową!
Receptą na pozytywne nastawienie,
Jest warkocz, opaska albo w kok sczepienie.
Zawsze też mam przy sobie wsuwki.
Pomogłoby też posiadanie lokówki!

2. Joanna G., Mysłowice

Jak wiadomo, włosy i fryzura powinny dodawać kobietom urody - niestety nie zawsze się tak dzieje, przynajmniej w moim przypadku.

Kwestia fryzury i uczesania jest dla mnie bardzo ważna - włosy muszę myć codziennie rano (czasem zamiast rano, myję je poprzedniego wieczoru). Moja czupryna jest średnio gęsta, ciemnobrązowa, do tego noszę grzywkę. Mycie, suszenie i jakieś uczesanie zajmuje mi średnio 20 minut. Chyba, że nastąpi niesławny „bad hair day” - wtedy jest Armagedon: włosy nie chcą się układać i przypominają naelektryzowaną kopkę siana, grzywka sterczy na wszystkie strony. Nie pomaga lotion do układania włosów. Wcześniej najwyraźniej nie pomogła odżywka. A zegar nieubłaganie tyka - zaraz trzeba wyjść do pracy.
Co wtedy robię, żeby móc z podniesionym czołem wyjść z domu i nie straszyć ludzi na ulicy oraz w miejscu pracy?

Mam dość długie włosy - sięgają przed łopatki, więc je upinam - najczęściej wysoki koczek na czubku głowy (niezależnie od mody - to nie czas na myślenie o modzie!) albo warkocz tzw. francuski. Najgorsza jest grzywa - muszę ją potraktować prostownicą, a i wtedy nie zawsze wygląda dobrze, bo czasami „oklapnie” i wygląda na tłustawą. Grzywki nie lubię upinać, bo mam dość wysokie czoło i źle się czuję bez jakiejś „zasłony”.

Koczek lub warkocz czasami muszę spryskać lakierem do włosów, żeby kosmyki się tak dalej nie puszyły i nie sterczały w postaci małych kłaczków wokół twarzy i całej głowy.
Po tych zabiegach mogę wyjść między ludzi z podniesioną głową (no, od biedy).

3. Dorota K., Wyszków

Każda z nas doświadczyła tego nie raz. Właśnie wtedy kiedy szła na rozmowę o pracę, miała ważną randkę lub planowała jakieś inne wydarzenie, na którym piękny wygląd budowałby tak potrzebną w danym momencie pewność siebie. Właśnie w takie dni - o których w duchu marzymy że będą dla nas dobrymi i przyniosą zmiany w naszym życiu - dzień niesfornych włosów postanawia się aktywować i pokazać na co go stać. Ja z moimi słabymi, cienkimi i niepodatnymi na układanie włosami miałam je aż nader często. Przetestowałam wiele sposobów, aby ujarzmić moje włosy, nadać im pożądany kształt, kolor i tak je zdyscyplinować, by bad day hair zdarzał mi się jeśli nie nigdy (o nie, aż w takie szczęście nie wierzę) to przynajmniej rzadziej. Oto moja lista nietrafionych metod - upubliczniam ku przestrodze:

1) Ufarbować włosy! Myślałam sobie: w nowym kolorze zawsze będę wyglądać pięknie. Wystarczy spojrzeć na tą koleżankę z pracy - jest blondynką, włosy gładkie jak z okładki magazynu a przy okazji równiutkie jakby przed chwila ścięte od linijki. I nie, niestety nie zadziałało - jeśli włosy są smutne i pozbawione objętości to będą takie w każdym kolorze. Ufarbowanie ich na blond nie zmieniło mnie magicznie w Marlin Monroe, a wręcz przeciwnie jeszcze osłabiło moje i tak już liche włosy. Nie polecam!

2) Ściąć włosy! Przyglądam się pięknym, zadbanym kobietom z idealnie wystylizowanymi krótkimi fryzurami. Są kobiece i seksowne, a przy tym przy krótkich włosach jest dużo mniej pracy! Tak naiwnie myślałam idąc do fryzjera i znów spotkało mnie rozczarowanie. Dobre ciecie to za mało. Jeśli włosy nie są podatne na układanie zrobienie z nich sensowniej fryzury jest o wiele trudniejsze niż przy włosach długich. Potem zapuszczałam je długo i rozpaczliwie.

Wniosek z moich nieudanych prób: nie patrz na innych. To co u innych jest super u mnie może się w ogóle nie sprawdzić. Zatem szukałam długo i boleśnie, aż w końcu odkryłam! Mój własny, dopasowany do mnie, moich włosów, mojego gustu, stylu i osobowości sposób na ujarzmienie niesfornych włosów w ich gorszy dzień - czyli w moim przypadku prawie na co dzień. Moi Drodzy przedstawiam Wam: ZAPLATANIE!
Sprawdza się na każdych długich włosach! W internecie jest mnóstwo sposobów na spektakularnie wyglądające warkocze i plecionki nawet dla początkujących! Niektóre stylizacje składają się tylko z kucyków tak przełożonych, że robią wrażenie fryzjerskiego majstersztyku. Te wymagające więcej czasu świetnie sprawdzają się przed większym, na które mamy możliwość wcześniej się przygotować i chcemy zrobić jak najlepsze wrażenie. Dodatkowy plus takiej fryzury to fakt, że jest bardzo trwała - nie rozwieje jej wiatr w szalonym tańcu, nie straci objętości i nie opadnie. Praktyka natomiast jak wiadomo czyni mistrza - zatem już tylko krok do wymyślnych fryzur i zazdrości koleżanek, które przecierając oczy ze zdumienia będą pytały skąd mam tyle czasu i pieniędzy, żeby codziennie chodzić do fryzjera :) Kiedy natomiast brakuje nam czasu w porannym wyścigu między kuchnią, a łazienką jest mnóstwo opcji prostych i niewymagających wprawy ani nawet szczególnej staranności. Czasem brak szwajcarskiej precyzji w plecionce nadaje jej dodatkowej wartości - lekkości, nonszalancji i wrażenia, że włosy wyglądają dobrze jakby „od niechcenia”. I w tym jest mnóstwo uroku!

Zaplatanie to sposób, który odkryłam kilka miesięcy temu i zafascynował mnie absolutnie. Dlaczego zatem chciałabym wygrać lokówkę automatyczną Philips? Wprawdzie mój niedawno odkryty trik na niesforne włosy uratował wygląd mój wygląd w wielu sytuacjach, jednak gdzieś w skrytości serca precyzyjny loczek też mi się marzy, dlatego chciałabym wypróbować nowy produkt maki Philips, by cieszyć się pięknymi skrętami, a także... wypróbować mixu zaplatanie+kręcenie włosów. To dopiero będzie hit! Pozwoli mi na tworzenie ultra seksownych i kobiecych fryzur nie tylko w dniu nieposłusznych włosów, ale także na co dzień. Loki to najbardziej kobieca fryzura w dziejach, a ja książkoholiczka chcę walczyć ze stereotypem nudnej molicy książkowej w szarym golfie i okularach z grubymi oprawami nosząc loki codziennie. Dlatego chcę wygrać tę lokówkę - bo potrzebuję broni do mojej walki!

Z laureatkami skontaktujemy się mailowo w sprawie wysyłki nagród.

Gratulujemy!

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (0)
ocena
0/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz