Rozmowa z fryzjerem to (dla niektórych) męczarnia. W tym salonie Ci to nie grozi!

Rezerwując wizytę zaznaczasz, że nie chcesz z nikim rozmawiać i po kłopocie. Dobry pomysł?
Rozmowa z fryzjerem to (dla niektórych) męczarnia. W tym salonie Ci to nie grozi!
fot. Thinkstock
02.12.2015

Mówi się, że dobra fryzjerka nie tylko świetnie strzyże i czesze, ale musi mieć także sporo do powiedzenia i potrafić słuchać. Zadba o nasze włosy, a przy okazji zabawi rozmową. Wiele z nas uwielbia takie niezobowiązujące pogaduszki o wszystkim i o niczym, ale nie brakuje także i takich, które nienawidzą uzewnętrzniać się przed zupełnie obcą osobą. Właśnie do nich swoją ofertę kieruje pewien brytyjski salon fryzjerski.

Większość kobiet podchodzi do tego tematu bez zbędnych emocji. Udając się do fryzjera doskonale zdajemy sobie sprawę, że raczej nie dane będzie nam milczeć. Fryzjerka wydobędzie z nas nawet najbardziej skrywane informacje, a przy okazji opowie nam także o sobie. Traktujemy to jako coś zupełnie normalnego i nie wyobrażamy sobie, że mogłoby wyglądać to inaczej. A jednak, okazuje się, że może.

Wizyta u fryzjera nie musi przypominać spotkania z przyjaciółką. W tym salonie obowiązuje zakaz bezsensownych rozmów.

 

rozmowa z fryzjerem

fot. Thinkstock

O niezwykłym salonie fryzjerskim z brytyjskiego Cardiff pisze portal dziennika „Metro”. Odważny właściciel, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom niektórych, wyznaczył w swoim przybytku strefę ciszy. To specjalny fotel, na którym małomówna klientka może czuć się bezpiecznie. Tam nikt nie zacznie jej wypytywać gdzie pracuje, ile ma dzieci i czy mąż ją zdradza.

W moim zespole jest mnóstwo profesjonalnych fryzjerów i wspaniałych rozmówców zarazem. Wiele naszych klientek przychodzi nie tylko po to, by zmienić fryzurę, ale przy okazji sobie pogadać. Ale to nie oznacza, że możemy zignorować te, które wiodą bardzo aktywne życie, w pracy ciągle rozmawiają, a u nas chciałyby się wreszcie wyciszyć. Wizyta w salonie fryzjerskim ma być relaksującym przeżyciem. Dla jednych oznacza to rozmowę o wszystkim, dla innych absolutną ciszę. U nas możesz wybrać. Wystarczy wskazać swoje upodobania w czasie rezerwacji – tłumaczy właściciel.

Dzięki temu klientka (i fryzjerkauniknie kłopotliwej sytuacji, kiedy zwyczajnie nie ma ochoty na pogaduszki.

rozmowa z fryzjerem

fot. Thinkstock

Przedsiębiorca na wszelki wypadek dodaje, że nie oznacza to absolutnego braku komunikacji na linii fryzjerka-klientka. Pracownicy na pewno zapytają o oczekiwania odnośnie fryzury, a później pokornie zamilkną. W czasie strzyżenia i czesania zapewniony zostanie dostęp do napojów i kolorowych magazynów. - Sam zawsze powtarzam, że jeśli pytasz klientkę o to, gdzie wybiera się na wakacje, to znaczy, że nic dobrego z tego nie wyniknie – tłumaczy właściciel salonu.

Myślicie, że takie nowatorskie podejście spotka się z uznaniem? Jedna z internautek, komentując kolejną krępującą wizytę u fryzjerki napisała: „Dlaczego czasami sięgam po nożyczki i sama strzygę swoje włosy? Z oszczędności. Dla poczucia wolności. I najważniejsze – żeby nie musieć z nikim gadać”.

„Pogaduszki u fryzjera to jak rozmowa z nudnym człowiekiem, na nudne tematy, na jeszcze nudniejszym przyjęciu. Z tą różnicą, że rozmówcę widzisz tylko w lustrze” - dodaje inna. Ty też tego nie lubisz?

Komentarze (2)

Ocena: 5 / 5
też tego nie lubię (Ocena: 5) 05.12.2015 04:31
zgadzam się
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 02.12.2015 11:08
Tez tego nie lubie. Powinny byc takie fotele w srodkach komunikacji miejskiej.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo