Przez 4 lata była weganką. Pokazała, co dieta roślinna zrobiła z jej twarzą

Dziewczyna od kilku tygodni znowu je mięso. Kiedy wyglądała lepiej?
Przez 4 lata była weganką. Pokazała, co dieta roślinna zrobiła z jej twarzą
źródło: Instagram (instagram.com/kasumikriss)
31.08.2018

Dieta bezmięsna, a także bez jakichkolwiek produktów pochodzenia zwierzęcego, cieszy się coraz większą popularnością. Bycie wegetarianinem czy weganinem jest zwyczajnie modne. A przy okazji podobno także bardzo zdrowe. Co do tego naukowcy wciąż się spierają, ale większość z nich twierdzi, że żywienie oparte głównie na roślinach nie szkodzi. Czasami wręcz pomaga.

Zobacz również: LIST: „Nie będę karmiła piersią, bo jestem weganką. Mleko ludzkie nie różni się od krowiego”

Dzięki tej blogerce możemy także zobaczyć, w jaki sposób wpływa na urodę. Kristel z Holandii zdecydowała się pokazać, jak przez 4 lata weganizmu zmieniła się jej twarz. I jak wpłynęła na nią nowa dieta ketogeniczna, która opiera się przede wszystkim na tłuszczu zwierzęcym.

Młoda Holenderka znowu zaczęła jeść mięso i przekonuje, że dzięki temu wygląda znacznie lepiej.

Po lewej: weganka od prawie 4 lat jedząca owoce, warzywa, sałatki, orzechy, nasiona, fasolę itd. Zdjęcie wykonane 2 miesiące temu. Po prawej: 3 tygodnie jedzenia wysokiej jakości tłuszczu zwierzęcego i protein. Zdjęcie zrobione wczoraj. Niczego w nich nie zmieniałam

- czytamy na jej Instagramie.

Zobacz również: Goście odmówili przyjścia na wegańskie wesele! Kto w tym sporze ma rację?

W komentarzach rozgorzała bardzo emocjonalna dyskusja. Odezwało się wielu zwolenników diety wegańskiej, którzy zarzucają jej zdradę ideałów i marną prowokację. Ich zdaniem wygląd to nie wszystko. Rezygnacja z mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego to także etyka, bo eliminuje męczenie i mordowanie zwierząt.

Blogerka wydaje się tym niewzruszona. Jak twierdzi, rezygnacja z weganizmu poprawiła nie tylko jej urodę, ale także kondycję i samopoczucie.

Zobacz również: Głupie pytania, które słyszą wegetarianki oraz weganki. Zadajesz je?

Zamieniła dietę 900 na 1700 kcal i... Nie uwierzysz, co stało się z jej pupą!
Zamieniła dietę 900 na 1700 kcal i... Nie uwierzysz, co stało się z jej pupą! - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (23)

Ocena: 4.04 / 5
gość (Ocena: 1) 27.03.2019 07:50
Znam te Panią. Z weganizmu niby przeszła na dietę karniwora. I tu jest problem. Nie wierzę w to, nie wierzę że była na diecie roslinnej. Wyobraź to sobie, że jesteś weganka i nagle z dnia na dzień zaczynasz jeść samo mieso i tłuszcz zwierzęcy. Tak się nie da. W kontrze do jedzenia roślin, powstało mnóstwo grup które szczyca się mówiąc "jem tylko zwierzęta". Czy to zdanie nie brzmi jak prowokacja? Być może ruch ten jest oplacany przez producentów mięsa. Zauważyłam, że na papilocie jest bardzo wiele artykułów demonizujacych weganizm. A ja polecam poczytać publikacje: Campbella, Ornisha, Fuhrmana, Esselstyna, McDougalla i wielu, wielu innych. A nie opierać swojej opinii o gadanie jakiejś wariatki, która nie potrafiła zbilansowac sobie swojej diety.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 02.02.2019 10:25
zdecydowanie ładniejsza ta z lewej
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.01.2019 16:48
Irytują mnie weganie podobnie jaki pozostali ekstremiści. Zaobserwowałam u nich taką manierę, że "moja racja jest najmojsza" i ja pozjadałem/łam wszystkie rozumy i jestem tak empatyczną, świadomą osobą... bla bla bla... Jeśli taka osoba pojawiła się w otoczeniu i pojawił się temat posiłku, zaczynał się problem. Po pierwsze osoba ta dawała do zrozumienia jak to moralnie lepszą jest ona osobą z racji swojego wegaństwa. Po drugie całe towarzystwo miało się w jej mniemaniu podporządkować gastronomicznie pod nią bo ona czegoś tam nie je, np. iść na obiad do Green Waya lub specjalnie pod jej dyktando zrobić domowy obiad. Nie potrafiły zrozumieć, że świat się wokół nich nie kręci i pozostali nie będą rezygnować z lubianego obiadu bo księżniczka/książe nie zje schaboszczaka. W standardowej restauracji są również dania wege nawet w knajpie z kebabem często podają też wersję wege lub falafel czy jakąś sałatkę więc kurde chyba można iść na kompromis chyba?! Podobnie posiłek w czyimś domu, to też można dograć by wszyscy byli zadowoleni np. jeśli ktoś z rodziny zaprasza kogoś wege czy jakiegoś alergika na obiad powinna spytać jakie ma ograniczenia żywieniowe i w miarę możliwości przygotować porcję dla takiej osoby. Jeśli weganin z kolei idzie gdzieś na obiad, nie powinien się kwasić że kawał martwej świni leży na stole tylko wybrać z dostępnych dań to co zjeść może - zazwyczaj jest jakaś sałatka czy surówka, warzywa do obiadu i nie robić siary przy posiłku.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.01.2019 18:07
Mam 15 lat i przez ostatnie pół roku byłam weganką. Ostatnio wyjechaliśmy z rodziną na święta do babci i tam musiałam jeść normalnie. Po dwóch dniach czułam się okropnie. Nie, że faktycznie źle, ale po prostu jak jem same warzywa to czuję się lepiej - mam więcej energii i czuję się taka ,,lekka". Dodatkowo zaczęłam spać do 11, chociaż wcześniej mogłam się poszczycić, że wstaję bez budzika o 6. Mam przewlekłą chorobę ze względu na, którą właśnie zmieniłam dietę. Przez ostatnie pół roku miałam remisję, ale ostatnio wróciły bóle i obrzęki stawów (młodzieńcze idiopatycznie zapalenie stawów). A jeśli chodzi o twarz to mam wielkie wory pod oczami, których od powrotu do domu próbuję się pozbyć i takie pryszcze, że bez makijażu nigdzie się nie ruszam. Na szczęście teraz już wszystko wraca do normy i czuję się o wiele lepiej. Przy okazji zauważyłam, że na warzywach mam o wiele lepszy humor. Nie mam na myśli, że artykuł jest kłamstwem, po prostu na każdego dieta działa inaczej. Nie rozumiem tylko tego, że ja ostatnie dwa tygodnie ledwie przeżyłam na tym wcale też bardzo niezdrowym jedzeniu babci, a tamta dziewczyna wytrzymała 4 lata na diecie, która jej szkodzi. Poza tym źle prowadzona dieta wegańska maże mieć destrukcyjny wpływ na organizm.
odpowiedz
łukasz (Ocena: 4) 04.01.2019 00:43
Po prawej ładniejsza!
odpowiedz

Polecane dla Ciebie