„Instagram to pic na wodę!”. Blogerka ujawniła, jak wygląda przed retuszem

Podobno każda influencerka stosuje te triki.
„Instagram to pic na wodę!”. Blogerka ujawniła, jak wygląda przed retuszem
źródło: Instagram (instagram.com/lozcurtis)
20.05.2018

Przez wiele lat blogosfera uchodziła za tę lepszą część Internetu. Niezależni twórcy kojarzyli nam się z naturalnością i prawdą, w przeciwieństwie do gwiazd „starych mediów”. I rzeczywiście tak było, ale od kiedy blogowanie przestało być hobby, a stało się dobrze opłacaną pracą - nie możemy ufać już nikomu. Doskonale widać to na przykładzie najpopularniejszych influencerów. Kiedyś pokazywali siebie, a dziś są jedynie narzędziem w rękach reklamodawców.

Zobacz również: Pokazała ekstremalnie długie nogi. Internauci: „Niby zgrabne, ale wyglądasz POKRACZNIE”

Tu nie ma miejsca na spontaniczność. Każda publikacja jest starannie przemyślana i upiększona, bo tylko idealny obrazek jest w stanie sprzedać produkt. Lauren Curtis coś o tym wie. Młoda Australijka może się pochwalić ponad 1,5 mln obserwatorów na Instagramie i z tego żyje. Z tą różnicą, że jako jedna z nielicznych, wciąż zachowała dystans do siebie i potrafi przyznać się do swoich słabości.

Dowód? Zdjęcia, które ostatnio znalazły się na jej profilu. Niby identyczne, ale jednak znacznie się różniące. 25-latka pokazała, co potrafi zdziałać subtelny retusz, który w świecie znanych i lubianych jest codziennością.

„Myślę, że działalność w social mediach wymaga trochę więcej transparentności. Właśnie dlatego chcę wam pokazać porównanie przed i po wyretuszowaniu tego zdjęcia. Pomijając oczywistą modyfikację kolorystyki (zmieniłam ją na cieplejszą, żeby podkreślić swoją opaleniznę):

Wybieliłam swoje gałki oczne, bo po zmianie odcienia fotografii stały się żółte. Wyrównałam fatalną sztuczną opaleniznę na mojej dłoni. Delikatnie wygładziłam też moją skórę, bo w czasie pozowania było mi zimno i pojawiły się czerwone plamy.

Oczywiście, żadna z tych poprawek nie była konieczna i na pewno wielu z was bardziej spodoba się zdjęcie bez retuszu, ale uwielbiam cały ten proces (studiowałam fotografię i edytowanie zawsze było moją ulubioną częścią tego zajęcia) i tylko dlatego to robię” - tłumaczy blogerka.

Zobacz również: Blogerka pokazała, jak oszukiwała swoje fanki. Tak wygląda naprawdę

retusz na instagramie

źródło: Instagram (instagram.com/lozcurtis)

Instagram to tak naprawdę pic na wodę! - to ostatnie zdanie wpisu, który do dziś polubiło ponad 55 tysięcy internautów. Ci docenili jej szczerość i nie wydają się specjalnie rozczarowani, że ich ulubiona blogerka modyfikuje niemal każde swoje zdjęcie.

„Retusz jest bardzo subtelny, a efekt bardzo ładny. Moim zdaniem nie przesadziłaś”. „Gdyby inni blogerzy byli tak prawdomówni, wtedy świat byłby lepszy”. „Nigdy bym nie pomyślała, że wybielenie oczu robi aż taką różnicę! Sama zacznę to robić”. „Nie ma nic złego w tak delikatnych poprawkach. Jedynie podkreśliłaś swoją naturalną urodę”. „Wyglądasz cudownie na obu zdjęciach” - czytamy w komentarzach.

Okazuje się więc, że poprawianie urody w programach graficznych nikogo już specjalnie nie dziwi. Problem w tym, że zazwyczaj oceniamy już wyretuszowaną wersję i to z nią się porównujemy. A potem wpadamy w kompleksy.

To nie pierwszy raz, kiedy Lauren Curtis pozwoliła sobie na taką szczerość. Blogerka należy do nielicznych influencerek, które od czasu do czasu pokazują swoją prawdziwą twarz. W ten sposób przypomina swoim obserwatorom, że Instagram to przede wszystkim kreacja.

Większość internetowych celebrytek nigdy by się na to nie odważyło. W wielu przypadkach takie porównanie okazałoby się jeszcze bardziej niekorzystne

Zobacz również: Ujawniła prawdę o idealnych pośladkach z Instagrama. Blogerki ją za to znienawidzą

Komentarze (4)

Ocena: 4.75 / 5
silver (Ocena: 4) 20.05.2018 20:04
ledwo widać róznicę
odpowiedz
ewe (Ocena: 5) 20.05.2018 07:41
Nie widzę za bardzo różnicy...
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo