Mam 26 lat i noszę sztuczną szczękę

Anna twierdzi, że fatalne uzębienie jest źródłem jej wszystkich porażek.
Mam 26 lat i noszę sztuczną szczękę
fot. Unsplash
17.03.2018

Zdrowe, proste i białe zęby to podstawa dobrego wizerunku. Największe gwiazdy z dumą pokazują je w kolorowych magazynach i na czerwonym dywanie. Nie bez powodu mówi się o „hollywoodzkim uśmiechu”. Nie dziwi też fakt, że na usługi stomatologiczne wydajemy coraz więcej pieniędzy. Aparaty ortodontyczne i profesjonalne wybielanie stały się zabiegami pierwszej potrzeby.

- Większość ludzi docenia je dopiero w momencie, kiedy ich brakuje - tak o swoim uzębieniu mówi Anna, dla której to zdecydowanie największy problem. 26-latka z powodu przyjmowania silnych leków praktycznie je straciła. Choć fizycznie wciąż jest młodą kobietą, mentalnie czuje się jak staruszka. Częściowa proteza na pewno nie dodaje jej pewności siebie.

W rozmowie z nami zdradza, jak bardzo ten defekt wpływa na jej życie codzienne - towarzyskie, zawodowe, rodzinne i uczuciowe. I do czego zdolni są ludzie, którzy poznają jej sekret.

Zobacz również: Z takimi zębami nie masz szans u żadnego faceta

kompleks brzydkich zębów

fot. Unsplash

Papilot.pl: Kiedy zaczęły się twoje problemy?

Anna: We wczesnym dzieciństwie, choć wtedy nie było to związane z chorobą. Rodzice troszkę zawalali sprawę, bo regularnie karmili mnie butelką nawet wtedy, kiedy miałam już zęby i wypadałoby je po jedzeniu umyć. Problem w tym, że ja zasypiałam jedząc, więc później całą noc resztki znajdowały się w moich ustach. Jako 3-latka miałam już paskudne zęby.

Paskudne, czyli jakie?

Widoczna była na nich próchnica. Zielono-czarny osad, a z zębów niewiele pozostało. Później było jeszcze gorzej, bo zdiagnozowano u mnie astmę i musiałam zacząć przyjmować bardzo silne leki. Te mają to do siebie, że po inhalacji osiadają na zębach i bardzo je niszczą. Chodziłam jeszcze do szkoły podstawowej, kiedy wstydziłam się otwierać usta. Wszystko było brzydkie, zniszczone i coraz bardziej bolało.

To wtedy uzębienie stało się dla ciebie największym kompleksem?

Chyba od zawsze miałam z tym problem. Na zdjęciach z dzieciństwa nigdy się nie uśmiecham. Na niektórych zasłaniam usta dłonią. Dziś wygląda to trochę lepiej, ale to już zasługa sztucznej szczęki. Tak, mam 26 lat i noszę protezę. Miałam nawet 24 i już ją miałam.

Zobacz również: Problem: brzydkie zęby

kompleks brzydkich zębów

fot. Unsplash

Straciłaś aż tyle zębów, że nie było innego wyjścia?

Zęby faktycznie zaczęły mi wypadać, ale część została usunięta chirurgicznie. Bo nie dość, że mam je w tragicznym stanie, to jeszcze strasznie długie korzenie utrudniają sprawę. Miałam 20 lat i brakowało mi już kilku stałych zębów. Sytuacja się pogarszała, a wszyscy chyba wiedzą, ile kosztują pojedyncze implanty. Nigdy bym ich sobie nie zrobiła. Wtedy zapadła decyzja - wyrwiemy jeszcze kilka najgorzej wyglądających i zrobi się protezę.

Chyba nie całościową?

Na szczęście tylko częściową, ale w sumie sama nie wiem, czy jest się z czego cieszyć. To, co zostało, nadal jest w fatalnym stanie i często boli. Czasami sobie myślę, że wolałabym mieć wszystkie zęby sztuczne. Tak czy owak, codziennie rano je zakładam, a wieczorami odkładam do szklanki. Jak jakaś zniszczona życiem staruszka. Tak się nie da normalnie funkcjonować.

Jak problemy z uzębieniem wpływają na twoje życie?

Tragicznie. Tak bardzo zamknęłam się w sobie, że niektórzy zachęcają mnie do szukania pomocy u psychologa. Jestem wycofana, praktycznie nie mam znajomych, ledwo skończyłam studia, ciągle kłócę się z rodzicami, w pracy też siedzę jak na szpilkach, żeby nikt nie poznał prawdy, a o chłopaku mogę tylko pomarzyć. 

Zobacz również: Jak mieć zęby niczym gwiazda?

kompleks brzydkich zębów

fot. Unsplash

Dlaczego?

Bo nie wyobrażam sobie, że kogoś poznaję, jest super i w ogóle, idziemy razem do łóżka, a ja wrzucam swoje zęby do szklanki. Albo tak namiętnie się całujemy, że w pewnym momencie protezka się przemieszcza. Raz mi się śniło, że zabiłam w ten sposób chłopaka - zadławił się moimi sztucznymi zębami. Ogólnie mam spory dystans do ludzi, bo cały czas jest strach, że to się wyda. Nikt poza moją najbliższą rodziną nie wie o moim problemie. Może poza koleżanką, która kiedyś mi to wytknęła i już się nie przyjaźnimy.

Pewnie często to słyszysz, ale… to nie koniec świata. Warto się otworzyć i spróbować.

Rzeczywiście, często to słyszę. Ale to nie do końca prawda. Dla dziewczyny w moim wieku to jest koniec świata, bo oznacza pozbycie się resztek pewności siebie. Żyję w napięciu, bo w każdej chwili proteza może zmienić swoje położenie. Z tyłu głowy mam też obelgi, jakie słyszałam przez lata pod swoim adresem. Śmiali się ze mnie, że mam grzyba w ustach i tak dalej. Myślałam, że z uzębieniem zastępczym zapomnę o tym. Ale się nie da.

O czym marzysz?

Żeby cofnąć czas i zadbać o te zęby. Wszelkimi dostępnymi metodami. Albo, żeby nagle odrosły. Chciałabym mieć też chłopaka, wielu przyjaciół, wreszcie wyluzować. Chcę stworzyć kiedyś rodzinę, zrobić karierę i móc normalnie żyć. To proste rzeczy, ale nie dla osoby w mojej sytuacji.

Komentarze (34)

Ocena: 4.41 / 5
gość (Ocena: 5) 19.03.2018 16:05
Masz pracę, możesz wziąć kredyt i zrobić te durne implanty. Poprosić o pożyczkę rodzinę. Wiem, że lepiej nie brać kredytów, sama wolałabym kupić wiele rzeczy za gotówkę (np. mieszkanie), ale nie zawsze się da. I trzeba się z tym pogodzić, nie każdy z nas dostaje wyprawkę od rodziców, ale jakoś trzeba żyć.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.03.2018 17:14
Bosz.. Jak ja nienawidze takich nieporadnych niemot zyciowych, ktorzy zamiast zabrac sie za siebie, to zrzucaja wine na pierdoly typu zeby.. O twoim zyciu nie decyduja zeby marudna pierdolo, tylko ty decydujesz, o swoim zyciu i swoich zebach
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.03.2018 17:09
Zgłoś się do programu życie bez wstydu, tam robią za darmo w zamian za wystąpienie w programie.Skoro nie wstydzisz się o tym pisać tu, to nie wstydź się też sięgnąć po taką pomoc.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.03.2018 12:18
Ja mam 27 lat i od 8 roku życia mam dwa sztuczne zeby, a dokładniej- górne jedynki. Nie przez zaniedbanie, tylko przez to, ze jako książkowy przykład dziecka nadpobudliwego, wszędzie mnie było pełno i pewnego dnia chciałam sie popisać i przelecialam przez kierownice roweru, zaryłam twarzą w asfalt, po którym przejechałam zębami. Teraz mam drugie sztuczne zęby, ale dobrze wygladaly przez pierwsze 1.5 roku, kiedy pilnowałam sie i piłam wszystko przez słomkę i po każdym wzięciu czegokolwiek do buzi leciałam myć zeby. Pozniej niestety zmieniły kolor :( chociaż znajomi mówią, ze gdybym nie powiedziała, ze cos z nimi jest nie tak to by tego nie zauważyli...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.03.2018 01:42
Przez ED tez bym juz zebow nie miala ale dzieki Bogu starzy mieli kase I pozniej bogato wyszlam za maz.Wiem,ze zdrowie i dbanie o siebie kosztuje ciezkie pieniadze!!! Mam porcelanowe korony na wszyatkich tylnich zebach(nie implanty bo wyleczylam zgorzele korzeni pod mikroskopem!) wszystko bialutkie,na przedzie licowki.Zawsze wszyscy zachwalali moje zeby,a prawie wszystkie sztuczne...mam 20pare lat.Polecam skolowanie Kasy na implanty
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo