EXCLUSIVE: Spowiedź chudzielca

Większość z nas marzy o utracie wagi. Dorota chciałaby wreszcie przytyć.
EXCLUSIVE: Spowiedź chudzielca
Fot. Thinkstock
11.02.2017

Nadwaga dotyczy już ponad połowy Polek, a niezadowolonych ze swojej sylwetki i wagi jest nawet 99 procent z nas. Często to efekt przewrażliwienia i kompleksów, ale nie ulega wątpliwości, że tyjemy w zastraszającym tempie. Pod tym względem już dawno dorównujemy standardom unijnym. Trudno spotkać kobietę, która w pełni akceptowałaby siebie i nie chciałaby zrzucić przynajmniej kilku kilogramów. Tylko nieliczne szczęściary nie mają z tym problemu.

No właśnie, czy na pewno są z tego powodu szczęśliwe? Poznajcie Dorotę, która od zawsze cierpi na niedowagę. Nigdy się nie odchudzała, a jej największy życiowy cel jest zgoła inny: przytyć. Chociaż bardzo się stara, na razie niewiele z tego wynika. Sama określa się mianem przeraźliwie chudej i nieszczęśliwej. Jak się okazuje, nie tylko odstający brzuch i masywne uda mogą spędzać sen z powiek. Widoczne gołym okiem żebra i zapadnięte policzki także.

Jaki ma stosunek do własnego ciała? Czy sama przyłożyła do tego rękę? I dlaczego wszyscy wciąż interesują się jej wagą? To zdradza w rozmowie z nami, którą powinnaś przeczytać. Bez względu na własną sylwetkę.

Zobacz również: Jak groźna jest niedowaga? Bardziej niż myślisz...

 

niedowaga

fot. Thinkstock

Papilot.pl: Jesteś bardzo szczupła…

Dorota: To wyjątkowo dyplomatyczne określenie. Sama nazwałabym się raczej chudzielcem, a inni nie przebierają w słowach i mówią o kościotrupie. Czasami słyszę też coś o niedożywieniu i o tym, że jestem anorektyczką, która nie chce się leczyć. Ogólnie można powiedzieć, że Dorota to najpierw jej ciało, a dopiero potem cała reszta. Ludzie rzadko używają mojego imienia i nie interesuje ich, co sama mam do powiedzenia. Wolą obgadywać i wmawiać mi problemy, których nie mam.

Na przykład jakie?

Wersji jest kilka i przez lata się zmieniają. Najpierw mówiono, że się głodzę, bo nie chcę wyglądać jak swoja mama, która zawsze była przy kości. Potem oczywiście byłam anorektyczką, która naoglądała się wychudzonych modelek i postanowiła zostać jedną z nich. Ostatnia wersja to choroba psychiczna, a przynajmniej skrajna depresja, która uniemożliwia mi jedzenie i normalne funkcjonowanie. Tak czy owak - nadaję się do leczenia.

Byłaś kiedyś konsultowana przez specjalistów?

Tak, bo w pewnym momencie uwierzyłam, że naprawdę jest ze mną coś nie tak. Myślałam, że sama sobie szkodzę.

niedowaga

fot. Thinkstock

Czy lekarze potwierdzili twoje obawy?

Stwierdzono jedynie niedowagę. Przeszłam przez wszystkie możliwe badania, a w liceum wysłano mnie nawet do poradni psychologicznej. Tam też załamywano nade mną ręce - jesteś szczupła, ale nic nie wskazuje na to, by był to problem natury psychicznej. Jak na nastolatkę, to całkiem logicznie myślisz. No to szukano dalej, może jakaś straszna choroba, która zjada mnie od środka. To trwało prawie 2 lata i wreszcie zapadł wyrok: nic ci nie jest. Taka twoja uroda.

Niektórzy bardzo nie lubią określenia „taka twoja uroda”.

Ja też nie, bo niewiele znaczy. To takie stwierdzenie, które nic nie tłumaczy. Musisz się pogodzić, że jest jak jest i daj nam spokój. Mnie rówieśnicy prześladują, starsi się czepiają i wszyscy mówią tylko o moich wystających kościach, a ja mam się uśmiechnąć, bo taka się urodziłam. Nie za bardzo mnie to pocieszyło. Tym bardziej, że ludzie nie przestali gadać. Odnoszę nawet wrażenie, że ostatnio jest coraz gorzej.

Najgorsza obelga jaką usłyszałaś?

Że wyglądam jakbym uciekła z krematorium w obozie koncentracyjnym. To wyjątkowa podłość. Nie tylko w stosunku do mnie, ale i ofiar.

Zobacz również: Wyznania: Wstydzę się swojej szczupłej sylwetki! Nigdy nie przyznam się, że ważę tylko...

niedowaga

fot. Thinkstock

Zdradzisz, ile aktualnie ważysz?

Od lat praktycznie tyle samo. Ewentualnie kilogram w jedną czy drugą stronę, ale to przecież zależy od wagi i tego co w danym dniu zjadłam. Ważę 46 kilogramów i co bym nie robiła, to więcej się nie da. Nawet jak zaczęłam trochę ćwiczyć i zwiększyła się masa tkanki mięśniowej, to i tak było tyle samo.

A jaki twój wzrost?

Dokładnie 170 cm, więc raczej średnio. Choć jak na kobietę, to może więcej niż średnio.

Na co wskazuje twoje BMI?

Mój wskaźnik masy ciała to od dłuższego czasu ok. 16. Ostatnio znowu liczyłam i wyszło chyba 15,92. To tak na granicy między wychudzeniem i wygłodzeniem.

A ile powinnaś ważyć, by BMI było prawidłowe?

Przynajmniej 53 kilogramy.

niedowaga

fot. Thinkstock

Pewnie wiele razy musiałaś się z tego tłumaczyć, ale czy nie próbowałaś przejść na dietę, która pozwoliłaby ci przytyć? Wielu sportowców jest w stanie przybrać szybko na wadze, a później ją zredukować.

To prawda, że często jestem o to pytana. Bo to przecież takie proste - jedz pączki na śniadanie, a na kolację tłuste frytki i burgery. Próbowałam nawet tego, ale w efekcie czułam się tylko coraz gorzej od tego niezdrowego jedzenia, a waga stała w miejscu. Mam błyskawiczną przemianę materii i nic się nie chce we mnie odkładać.

Nigdy nie ważyłaś więcej, niż 46 kilogramów?

Kiedyś dobiłam do 50, ale zupełnie nie wiem jak to się stało. Wyjechałam na wakacje all inclusive i leżałam całymi dnami na plaży z przerwami na posiłki. Po 2 tygodniach było mnie już trochę więcej. Wróciłam do Polski, starałam się dalej budować masę i nic z tego. Po tygodniu 48, po kolejnym - znowu 46. Uwielbiam jedzenie i nigdy się nie głodziłam, nie liczyłam kalorii i nie zwracałam uwagi czy od czegoś utyję. To przecież byłoby mi nawet na rękę.

Jakie według ciebie są najgorsze skutki uboczne niedowagi?

To nawet nie skutki uboczne, ale po prostu rzeczywistość osób, które ważą za mało. Od zawsze miałam problem z miesiączką, bo była bardzo nieregularna. Gdyby nie leki od ginekologa, to dalej tak by to wyglądało. Każde uderzenie czy zawadzenie o coś bardzo mnie boli, bo nie mam tłuszczu, który by to amortyzował. Wszystkie ubrania fatalnie na mnie leżą. No i zdaję sobie sprawę, że ludzie się na mnie gapią.

 

niedowaga

fot. Thinkstock

Podobno faceci uwielbiają wychudzone dziewczyny. Potwierdzasz?

To nie reguła, a nawet powiem, że raczej kłamstwo. Faktycznie, od nadwagi wolą się trzymać z daleka, ale jak kobieta jest za chuda, to też nie jest dobrze. Oni lubią widoczną pupę i piersi, a przy niedowadze wszystko jest mocno spłaszczone. W cenie są dziewczyny „w sam raz” - nie grube, ale też nie z wystającymi kośćmi. To najlepszy dowód na to, że mój facet nie jest wzrokowcem, bo jesteśmy razem od kilku lat. Widocznie spodobał mu się mój charakter.

Nie uważasz się za fizycznie atrakcyjną?

W tej jednej kwestii mam coś wspólnego z anorektyczkami - ciągle jestem z siebie niezadowolona. Z tym, że u nich wynika to z zaburzonego obrazu samych siebie i działa w drugą stronę. Ja mam obiektywne przesłanki. Ludzie dają mi do zrozumienia, że wyglądam na chorą i niedożywioną, a to raczej nie wzmacnia pewności siebie. No i widuję się w lustrze - faktycznie jest mnie za mało i chciałabym nabrać pełniejszych kształtów.

Nic nie da się z tym zrobić?

Może jak zajdę w ciążę i hormony zaczną szaleć, to coś się zmieni. Mam tylko nadzieję, że w tak niewielkim ciele dziecko będzie mogło się rozwijać. Już kiedyś usłyszałam od ginekologa, że może być z tym problem.

Zobacz również: W jakich miesiącach najbardziej chudniemy i tyjemy?

Polecane wideo

Komentarze (30)

Ocena: 5 / 5
Anapolis (Ocena: 5) 13.02.2017 16:23
Ja mam teoretycznie niedowagę. Teoretycznie, ponieważ moim zdaniem sama waga nic nie odzwierciedla. Ważne jest jaki mam stosunek mięśni do tłuszczu w organizmie. Mam 35 lat, od ok 7 lat intensywnie ćwiczę, ale nie tak, aby to zagrażało mojemu zdrowiu. Wręcz przeciwnie – czuję się lepiej i mam lepszą kondycję niż moje rówieśniczki. Oczywiście jem i to sporo węglowodanów, bo wykonuję przede wszystkim sporty wytrzymałościowe. Badam się regularnie i mam pozytywne wyniki. Miesiączkuje regularnie. Nie boje sie tzw zdrowych tłuszczy. W mojej diecie jest olej rzepakowy i orzechy oraz pestki dyni i słonecznika. BMI nic nie znaczy, bo wystarczy mieć więcej mięśni niż tłuszczu i ważyć więcej. Tyle zresztą było artykułów o tzw skinny fat, ze chyba nie musze więcej pisać.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.02.2017 13:16
Z doświadczenia wiem, że pomijając jakieś 0,5 populacji, reszta chudych lasek jest chuda, bo nie je. Chcą na siebie w ten sposób zwrócić uwagę, że niby tak by chciały przytyć, a nie mogą, a jakby się przyjrzeć, to jedna z drugą je jeden jogurt dziennie. Albo porcje jak dla małego dziecka, albo że 2 liście sałaty z pomidorem to obiad.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 13.02.2017 11:28
A ja w takim wypadku gdzie nic nie działa, spróbowałabym na odwrót. Zrób sobie głodówke o wodzie parodniową, spowolnisz tym metabolizm, spowodujesz efekt jojo i voila! Pare takich akcji i obstawiam że z Twojego mega szybkiego metabolizmu nic nie zostanie i uda Ci się dorzucic pare kilo ;] Nie mówie że to dobra i zdrowa metoda, ale jak nic innego nie działa to może warto spróbować?
odpowiedz
we (Ocena: 5) 13.02.2017 08:35
no i dyskusja zeszła na cycki...czy wy naprawdę nie rozumiecie, że sa ludzie grubsi i chudsi? ja od zawsze byłam bardzo szczupła|( i do tego nieska i dorobna), urodziłam dwoje dzieci i dalwj ważę tyle ile wcześniej tj. 48 kg. jestem chuda i dobrze mi z tym, kiedy słyszę zewsząd narzekania że inni muszą schudnąć to ciesze sie, że ja nie muszę. trzeba akceptowaćź siebie, niezależnie od wagi i wielkości piersi. ja mam mikry biust i co z tego? pasuje do mojej chudej sylwetki i podoba się tak mi jak i mojemu mężowi. chudzielce głowa do góry!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.02.2017 07:56
Lepiej być mega chudą niż mega grubą i otyłą. Idź do dobrej dietetyczki która ustali Ci odpowiednią dietę i poradzi konkretne ćwiczenia na zdrowe zwiększenie masy. Może niekoniecznie celuj w tłuszcze tylko bardziej w białko. Powodzenia :)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie