Milena nie chce być klasyczną pięknością. Twierdzi, że włosy na ciele dodają jej charakteru

14 Lipca 2018

Zobacz, jak bardzo się zmieniła. Rezygnacja z depilacji to dopiero początek.

owłosiona dziewczyna

Coraz więcej kobiet decyduje się na powrót do naturalności. Przejawia się to m.in. rezygnacją z makijażu czy depilacji. Na własnym przykładzie chcą pokazać, że prawda zawsze się obroni. Nikomu nie nakazują, by poszedł w ich ślady. Chcą jedynie, żeby każda z nas miała wybór i nie musiała robić nic wbrew sobie, bo takie są społeczne oczekiwania.

Zobacz również28-latka przekonuje: „Owłosiony brzuch i zarost na twarzy też mogą być sexy!”

Milena jest jedną z nich. Młoda Niemka z premedytacją robi wszystko, by nie przypominać klasycznej piękności. Lubi swoją krągłą figurę, ma krótkie włosy, w ogóle się nie maluje, zrezygnowała z regulacji brwi i nie goli swojego ciała. Efekt tak bardzo jej się spodobał, że teraz chwali się nim na Instagramie.

Dziewczyna zdobywa coraz więcej obserwatorów, którzy potrafią docenić jej autentyczność. Czasami wraca do starych zdjęć, kiedy mogła się pochwalić idealną fryzurą, pięknymi brwiami i gładką skórą, by dojść do wniosku, że dopiero teraz czuje się szczęśliwa.

Może warto wziąć z niej przykład?

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (30)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-15 21:20:12

Przeczytałam jej historię i mi jej szkoda.A wy dziewczyny mniej jadu.Aczkolwiek przy tej chorobie można schudnąć i sie wydepilować.A jeśli nie chce tego robić cały czas to spoko ale po co to pokazuje?Szkoda mi jej to śliczna kobieta która swoje przeszła masakra

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-16 10:46:59

zgadzam się,kobieta kobiecie potrafi dogadać

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-15 14:47:55

Pięknością :D dobre sobie, ona nigdy nie będzie nawet odrobine ładna bo jest koszmarnie brzydka i dorabia sobie do tego ideologie :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-15 21:20:47

Pokaż siebie kaszalocie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-15 21:35:09

Haha od niej być brzydsza to trzeba już naprawdę szukać nie wiem po jakich dziurach. Gdzie Ty żyjesz skoro uważasz, ze ktoś może być od niej brzydszy? No chyba ze takowego kaszalota widzisz w lustrze. To wszystko tłumaczy

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-15 14:13:14

Tak, najlepiej to cofnijmy się do epoki kamienia łupanego, i bądźmy neandertalami, zarośniętymi, śmierdzącymi itp. Po ch*j się golić i dbać o siebie ?! Wyglądajmy jak małpy, jak przed ewolucją, po co komu czystość i gładkie ciało. Ja j*bie, jestem za przymusowym leczeniem takich debili.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
smutne
(Ocena: 5)
2018-07-15 08:33:24

dorabianie ideologi to tego jak sie wyglada

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-15 01:55:20

Najpierw promowanie otyłości , teraz promowanie flejostwa.....japrdole... Ktoś mi powie, gdzie ja żyję ?! Czy to jest jakiś żart ?!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
tl;dr
(Ocena: 5)
2018-07-15 00:11:09

troszkę kontekstu

Od 12 roku życia objawiał się u niej PCOS przez bujny porost włosów, później przez 7 lat brała na to jakieś tabletki, przez co symptomy nie były w pełni widoczne (ale nadal zdiagnozowana została dopiero po dwudziestym roku życia), a jak odstawiła w końcu leki, dostała wysypu trądziku i przytyła szybko 10 kg, które nie chciały dać się zgubić. Ma również niedoczynność tarczycy i przez dwa lata starała się o dziecko metodą naturalną, wspomagana przez leki, i drugiego już raczej nie będzie, bo jest praktycznie bezpłodna, do tego miała 32-godzinny poród, lęki i myśli samobójcze w ciąży, a jej dziecko ma dyspraksję (a chciała mieć zawsze co najmniej trójkę). Milena ma również insulinooporność i odczuwa niemal codziennie duże bóle w podbrzuszu. Postępuje u niej zauważalnie od mniej więcej 12 roku życia depresja (miała za młodu trudną sytuację w domu, była odrzucana w szkole, ale na tym choroba się nie zakończyła) i fobia społeczna. Pisze o stygmatyzowaniu nie/bezpłodności niemalże tak ogromnym, jak chorób psychicznych. Stara się akceptować siebie mimo choroby, przez którą bardzo często dane jest jej kwestionować swoją kobiecość i odczuwać niewypowiedzianą złość, żal i ból.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-15 00:22:26

Dziękuję

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-16 13:43:16

Dla mnie to nadal nie jest powód by o siebie, zwyczajnie, nie dbać. Mam PCOS również zdiagnozowane po 20 r.ż., niedoczynność tarczycy zdiagnozowaną dopiero w tym samym czasie. Przez to, że te choroby długo nie były leczone mam insulinooporność. W dodatku moja niedoczynność postępuje pomimo leczenia i miałam niedouczonego lekarza, który sobie na mnie eksperymentował z lekami na depresję (zmieniłam i w końcu mam prawidłowe leczenie). Mimo wszystko jestem szczupła, golę się i dbam o siebie. Ok, nie ukrywam, że był czas w życiu gdy miałam na to wszystko wywalone (źle leczona depresja) ale nie chwaliłam się tym w necie, bo NIE MA SIĘ CZYM CHWALIĆ. Przez postępującą niedoczynność nie wyglądam jak miss - mam całą twarz, plecy i dekolt w dziwnych, różowych krostkach, a włosy wypadają mi garściami, ale nikt nie powie, że jestem brzydka i niezadbana. I tym, że dają radę żyć normalnie i dobrze wyglądać mimo chorób też nie ma co się chwalić, bo jest WIELE ludzi na świecie w podobnej sytuacji tylko nikt nie robi z siebie halo i nie szuka atencji w necie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
tl;dr
(Ocena: 5)
2018-07-15 00:07:04

Po dokładniejszym prześledzeniu instagramowego profilu Mileny można się dowiedzieć paru interesujących rzeczy z jej życia. Ja, jak również nie znoszę takiego przesadnego epatowania "naturalnością" w imię tzw. body positivity i całym serduszkiem zgadzam się z komentarzami poniżej (w ogóle jestem za wolnością - można sobie być owłosionym, można być najgorszą nawet fleją, ale naprawdę nie trzeba dorabiać do tego jakiejś wielkiej ideologii i robić z siebie ekshibicjonisty przed całym światem), tak czuję, że musi zostać tu zarysowany kontekst, którego tu na Papi.locie w tej historii brakuje (a w innych dało się jakoś o tym, o czym zaraz napiszę, wspomnieć...,), a też często ukrywają go niektóre z "bopo" i tym podobnych... ruchów. Otóż, z tego co wyczytałam, pani ta ma obecnie 30 lat i przeżyła wiele, ale to, co chyba jest najważniejszą w tym wszystkim kwestią, to to, że NIE WAGA - jak wynikałoby z artykułu papi.lota - a jej psychika sprawiały, że nie potrafiła siebie zaakceptować w takim wydaniu (i w sumie nadal nie do końca jest w stanie, co można doczytać w jej postach). Trochę się tutaj rozpiszę, ogólnie to polecam jej profil, ale zamieszczę dwa posty przykładowe przetłumaczone jako tako na angielski, żeby jakoś rozpocząć. 1. The same person. There are 11 years between these two photos. I was much thinner, my breasts were firmer, I shaved, I had no hanging belly and I found myself absolutely ugly. 11 years later, I stand in front of the mirror, I am overweight, hairy, have a hanging belly, sagging breast, a double chin and gray hair. But there is one decisive difference: I love myself! I have realized that I do not have to fix my self-love by my appearance. I am good as I am! I am exactly as I should be and every one of you too! 2. I have always been different somehow. I always notice that when I find old photos. I'm 16 years old in this picture and I just started my education. Back then, I got into a lot of trouble with my boss because I "shaved" my eyebrows "artfully". I just wanted to try something new. Even at this time was already desperately trying to press me into a norm. It did not work... that is probably one of the reasons why it is so incredibly important to me that my daughter can develop completely freely. We all want to find out who we are and that's a good thing! Never let yourself be told that you have to be different in order to be accepted! You have to like yourself and nobody else. I hated myself for years because I never listened to it, because I always noticed. Today I know that I am good, that I am and that being different is an expression of many wonderful qualities that I possess. You are all wonderful as you are! Do not let yourself be squeezed into something you are not.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
tl;dr
(Ocena: 5)
2018-07-15 00:12:07

kontekst pls

Od 12 roku życia objawiał się u niej PCOS przez bujny porost włosów, później przez 7 lat brała na to jakieś tabletki, przez co symptomy nie były w pełni widoczne (ale nadal zdiagnozowana została dopiero po dwudziestym roku życia), a jak odstawiła w końcu leki, dostała wysypu trądziku i przytyła szybko 10 kg, które nie chciały dać się zgubić. Ma również niedoczynność tarczycy i przez dwa lata starała się o dziecko metodą naturalną, wspomagana przez leki, i drugiego już raczej nie będzie, bo jest praktycznie bezpłodna, do tego miała 32-godzinny poród, lęki i myśli samobójcze w ciąży, a jej dziecko ma dyspraksję (a chciała mieć zawsze co najmniej trójkę). Milena ma również insulinooporność i odczuwa niemal codziennie duże bóle w podbrzuszu. Postępuje u niej zauważalnie od mniej więcej 12 roku życia depresja (miała za młodu trudną sytuację w domu, była odrzucana w szkole, ale na tym choroba się nie zakończyła) i fobia społeczna. Pisze o stygmatyzowaniu nie/bezpłodności niemalże tak ogromnym, jak chorób psychicznych. Stara się akceptować siebie mimo choroby, przez którą bardzo często dane jest jej kwestionować swoją kobiecość i odczuwać niewypowiedzianą złość, żal i ból.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
tl;dr
(Ocena: 5)
2018-07-15 00:16:46

ciekawy instagram, nie powiem

Gdy miała 17 lat, dorabiała sobie jako modelka i była wielokrotnie w tej branży poniżana przez facetów, którzy wmawiali jej, że jest gruba (48 kg/164 cm), po czym wykorzystywali seksualnie. Jak sama pisze, szukała wtedy akceptacji w ramionach facetów-oprawców, coraz bardziej siebie samej nienawidząc. Kolejny raz przemocy seksualnej doświadczyła podczas pracy w firmie przy produkcji samochodów, jako jedna z dwóch kobiet na 80 mężczyzn. Jednego ze współpracowników znała ze szkoły i rozesłał on znalezione w internecie jej zdjęcia do pozostałych mężczyzn (chyba to nawet nie były nudle, tylko zwykłe zdjęcie xd). Kierownik działu zaczął się raz do niej dobierać, kiedy już była obiektem powszechnego zainteresowania, i także ją wykorzystał. Po konsultacji ze swoim psychologiem i zawiadomieniu szefa firmy o nadużyciach i stosunku współpracowników do niej, została zwolniona, a jej skarga zbagatelizowana (powiedziano jej, że sobie to wymyśliła, i że sama była sobie wszystkiemu winna). Naruszano jej sferę prywatną w wielu okresach w życiu i w wielu miejscach, sytuacjach, przez, nie oszukujmy się, obleśnych mężczyzn, i to głównie w czasach, kiedy była szczupła. Całowanie znienacka przy blokowaniu możliwości ucieczki (przygnieżdżenie do ściany w ciemności niedaleko miejsca pracy), łapanie za krocze w pociągu, obmacywanie w tłumie... Jedną z niewielu rzeczy, jakie mnie w jej życiorysie zdziwiły (chociaż może nie tak bardzo, znając skłonności osób z takiego spektrum zaburzeń psychicznych), to to, że po tych wszystkich krzywdach, jakich doznała, pracowała przez dwa lata na kamerkach, "praktycznie 24/7, bo nie miała innego wyjścia, żeby nie być zależną od państwa i równocześnie na siebie wystarczająco wysoko zarabiać", no ale to jej wybór, ja jej nie oceniam; teraz walczy także o nie dyskryminowanie pracowników seksualnych.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
tl;dr
(Ocena: 5)
2018-07-15 00:26:59

po co walczyć, skoro to nie przynosi efektów?

Właśnie ta ciągła walka o akceptację odznacza się na jej życiu boleśnie, zostawiając wspomnienia i traumę na długo. Fałszywi "przyjaciele", naruszający jej godność i sferę prywatną mężczyźni, wyśmiewanie w sferze publicznej za wygląd... czuła się źle ze sobą, bo siebie nie kochała - ale nie ważne, czy była chuda, czy miała nadwagę. Była inna, a przez to, że czuła presję, zawsze, ze strony nieakceptującego jej otoczenia, nie mogła siebie realizować, być sobą - przez co wzrastała nieszczęśliwa. Nie czuje się lepiej w tej wersji - chodzi mi o to, że w tej wersji faktycznie może mieć lepszy stan psychiczny, ale nie stricte dlatego, że utyła i zapuściła włosy, ale dlatego, że ustabilizowała się jej sytuacja życiowa, finansowa, nie musi już sprzedawać swojego ciała, ma kochającego i akceptującego ją męża i trudne, lecz ukochane i w trudach wywalczone dziecko, bardziej szanuje siebie i nie jest już samotna w chorobie, ma oparcie i pomoc w bliskich. Gdy była młoda, to tego nie miała, starała się przypodobać, ale na nic się to nie zdawało, bo była tylko jeszcze bardziej samotna i poniżana, musiała wciąż przybierać maskę (teraz też musi, ale wie, że z tym należy walczyć i tę walkę upublicznia, działając na rzecz jej podobnym). Nadmienia wielokrotnie, że żałuje, że gdy była tak szczupła i śliczna, to tego nie dostrzegała i musiała dopiero przejść taką długą drogę, aby wreszcie móc spokojnie spojrzeć w lustro; kiedy zrozumiała, że przez chorobę tak szybko, albo nawet nigdy, kilogramów nie zrzuci, musiała siebie zaakceptować wbrew wszystkiemu, chociaż to niełatwe i nadal odczuwa związane z tym trudności, nieraz wolałaby wyglądać tak, jak wtedy, albo zupełnie zniknąć z tego świata, ale otrząsa się z tych myśli, a nie ucieka wciąż w używki, samotność czy objęcia mężczyzn, cokolwiek innego. Zmęczona była tym ciągłym goleniem się, zakrywaniem ciała, "doprawianiem sobie kobiecości", bo w większości nic to nie dawało i tylko niszczyło ją od środka - sprawy nawarstwiły się do tego już stopnia, że nieznajomi ludzie, nie wiedząc o jej dolegliwościach, potrafili głośno ją publicznie wyśmiać na imprezie za pasek ciemniejszych włosów na plecach, o których raz zapomniała czy nie chciało jej się takiego nieważnego miejsca depilować, albo za odsłonięte nogi, gdy była w lecie w parku i miała raz na zawsze dość pocenia się w zimowych swetrach bądź kryjących bluzkach i ciemnych, długich, niewygodnych spodniach, więc założyła T-shirt oraz shorty. Przestała udawać, że wszystko jest OK, zaczęła szukać pomocy bez względu na wszystko, i stara się akceptować to ciało. Akceptacja jest dla niej ważniejsza, niż samo w sobie chudnięcie za wszelką cenę, ponieważ tak chce świat.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
tl;dr
(Ocena: 5)
2018-07-15 00:41:19

podsumowanko

Ogólnie też uważam, że kilogramy, o których pisze, że "nie chcą zejść", to nie tylko wina choroby (o co się burzy wiele dziewczyn chorych na to, co ona, że da się schudnąć na odpowiednich lekach, a PCOS i niedoczynność to tylko wymówki), ale też radzi sobie jakoś emocjonalnie poprzez jedzenie - nie wiem, może być inaczej, ale może być też tak - i jest to niesamowicie wręcz dla mnie prawdopodobne, - że to sposób na odreagowywanie emocji za traumę, bo jak wspomina "są momenty, że wciąż nienawidzę mojego ciała, że czuję na sobie te wszystkie ręce". Osoby, które padły ofiarą przemocy na tle seksualnym, bardzo często uciekają w jedzenie, chcąc oszpecić się na tyle, aby odpędzić od siebie tych wszystkich [potencjalnych] mężczyzn, zamknąć się jakoś w tym ciele, żeby się żaden więcej o nią nie pokusił, bo przecież tacy nie polecą na nieatrakcyjne grubaski. Taki to jest tok myślenia, ciało jest strefą komfortu, ochroną, oazą bezpieczeństwa i spokoju. No, ale psychologiem nie jestem, piszę tylko, co prawdopodobne, i co mi się wydaje. Kobieta ta jest dodatkowo poliamoryczna i przez to wiele razy wyzywano ją od dziwadeł, odmieńców, dzi.wek, ku.rew oraz brano to za pretekst i wręcz jej proszenie się o zastosowanie wobec niej przemocy seksualnej, bo przecież nie jest stworzona do monogamii, to sobie można i stanowi łatwy cel. Teraz blogerka walczy o tolerancję dla inności, także tych, które nie wynikają z naszej winy. Bierze czynny udział w akcjach takich jak #MeToo, #stop[...]shaming etc., a dodatkowo walczy ze swoimi własnymi demonami - bo teraz wreszcie czuje, że ma w ogóle dla kogo, oraz że ma w innych oparcie. Jeszcze raz podkreślam, że NIE popieram tego, że tak epatuje, wręcz się, ogromnie dumna, przechwala tym owłosieniem na okrągło w internecie i na tym opiera się jej działalność w dużej mierze, ale poza tym szerzy dobre słowo i wiadomość, która naprawdę jest w stanie komuś pomóc. Poza tym, jak na osobę z taką ilością schorzeń, nie jest aż tak otyła jak niektóre słynne SJW wykręcające się PCOS i inną niedoczynnością tarczycy, ważące po 150 kg, a nierzadko więcej (polecam kween Whitney Way Thore XDD). To faktycznie przedstawicielka tych słynnych "ewentualnych 10-20 kg nadwagi, będących możliwym efektem ubocznym prawdziwej, zaawansowanej choroby", podawanych przez osoby chore na to, a aktywne i szczupłe, wkurzające się na otyłe laski wymówek. W dodatku co jak co, ale uważam, że jest naprawdę ładna z twarzy, nie jest jak taka typowa Niemka, jak pisałyście w komentarzach (a za nastoletnich chudych czasów, to już naprawdę piękność! padłam, jak ją zobaczyłam), i tutaj nie żartuję, no ale to w końcu mój gust i tylko moja subiektywna opinia. Wybaczcie, że tak się rozpisałam, no ale nie zrobił tego za mnie serwis, nawet słowa nie wspomnieli o jej chorobach, a w poprzednich podobnych artykułach już potrafili napisać, że dziewczyna jest chora, co zresztą często było jechane w komentarzach. Nudziło mi się trochę, to się zagłębiłam się w jej bio. Komu się trochę nudzi, to też może przeczytać xd Komuś się chyba po prostu nie chciało tłumaczyć z niemieckiego albo chociaż spojrzeć na hasztagi, które Milena dodaje wszędzie podobne, nawet jak pisze dwa zdania opisu, a pod tymi zdjęciami załączonymi to już w ogóle XD no ale macie ode mnie komentarze, red.akcjo. Polecam się, buziaczki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-14 23:21:00

Ochyda, Co to za czasy,że bycie brudasem było powodem do dumy? A nie to Niemka...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-14 20:17:26

Tak najlepiej nazywać bycie brudasem i fleja nowym stylem zycia. Jeszcze kogoś swierzbem albo grzybica zarazi. Zeby tez myje czy jej tam gniją za zycia?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-14 16:41:16

Milena nie chce być klasyczną pięknością. Milena chce być klasyczną brudaską i fleją, której żaden facet nawet kijem nie dotknie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
tl;dr
(Ocena: 5)
2018-07-15 01:06:52

której żaden facet nawet kijem nie dotknie

Myślę, że ona właśnie też trochę tego chce - ma kochającego męża i dziecko, i trzydziestkę na karku, a w głowie traumatyczne wspomnienia z młodości, kiedy była wielokrotnie obiektem nadużyć seksualnych (akcja #MeToo, mówi ci to coś?), więc myślę, że w twoich ostatnich słowach może kryć się sporo racji :d eh.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz