Kilka słów od nieszczęśliwej panny młodej: „Mój ślub i wesele okazały się porażką...”

30 Czerwca 2017

Co poszło nie tak?

powtóka ślubu

Każda panna młoda pragnie, aby jej wesele było idealne i przebiegło zgodnie z zamierzeniami. Przed ślubem kobiety ogarnia istne szaleństwo i podwójnie przeżywają pojawiające się przeszkody oraz podwójnie zamartwiają się, że coś pójdzie nie tak. Podczas oficjalnej ceremonii i wesela zwracają uwagę na każdy szczegół. Swój wygląd, jedzenie, wystrój sali, zachowanie obsługi, pana młodego, rodziny, a także na utwory muzyczne. Nic nie ujdzie ich bystremu oku.

Po ślubie wbrew pozorom wiele mężatek nie może zaznać spokoju, bo mają wrażenie, że doszło do zaniedbań, które popsuły ich wielki dzień. Czasami chodzi o zniszczenie kreacji, a innym razem o zachowanie pijanych wujków. Sprawę pogarszają także komentarze niektórych gości. Rodzina i znajomi często nietaktownie dają znać, co było fajne, a co się nie udało. Mają też nawyk porównywania imprez, a to z kolei jeszcze bardziej drażni kobiety.

Niestety, pomimo największych starań, nie zawsze mamy wpływ na to, co dzieje się podczas ślubu. Najlepiej jest mieć luźne podejście i zrozumieć, że liczy się samo zawarcie małżeństwa, a nie inne szczegóły. Poza tym, co się stało, to się nie odstanie.

Innego zdania jest Andżelika, która nie może znieść, że jej wesele było dalekie od ideału. Według młodej mężatki doszło do kilku niedopuszczalnych incydentów, które zrujnowały jej wielki dzień. Kobieta wpadła na pomysł, że zorganizuje ceremonię jeszcze raz. Zarówno kościelną, jak i przyjęcie. Co prawda znacznie skromniejsze, ale nie obędzie się bez niego.

Co skłoniło Andżelikę do powzięcia tej decyzji?

Zobacz także: Zzieleniejesz z zazdrości, kiedy zobaczysz jej suknię ślubną. Nie uwierzysz, ile kosztowała! (I ile ważyła...)

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (23)
ocena
4.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

zosieńka
(Ocena: 5)
2017-07-19 09:43:51

No i takie sytuacje mnie też stresują, ślub za ponad trzy tygodnie a mnie dopada stres niemal każdego dnia :( Już zastanawiam si czy jakiś ziołowych tabletek nie kupić na uspokojenie nerwów...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-02 15:38:05

tak się kończy zapraszanie durnowatych bachorów na takie imprezy...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Eni
(Ocena: 5)
2017-06-30 18:30:47

Tak jest jak żyje się dla ludzi. O moim ślubie wiedzieli tylko najbliżsi. Postanowiliśmy z mężem, że nie chcemy szumu ani obecności dalekiej rodziny. Zaprosiliśmy łącznie 24 osoby, sami sprawdzeni przyjaciele, rodzice i rodzeństwo. Wyprawiliśmy piękny ślub i wesele we Włoszech. Powiedzieliśmy, że nie chcemy żadnych prezentów ani pieniędzy, a wszyscy goście kupili sobie sami bilety zamiast tego. My fundowaliśmy nocleg, transport z lotniska i przyjęcie. Wszystko ładnie, pięknie, tylko póżniej, jak znajomi wstawili zdjęcia to oczywiście wybuchła burza, że kogośtam nie zaprosiliśmy, komuśtam nie powiedzieliśmy... Kilka osób się obraziło, ale to bez znaczenia, bo nie są dla nas aż tak bliscy, a my nie żyjemy, żeby każdego zadowolić i każdemu zaimponować.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-06-30 17:03:37

za duzo masz pieniedzy patrze

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-06-30 16:56:20

Mam takie samo zdanie jak twoja przyjaciółka i wydaje mi się że po prostu przesadzasz i wyolbrzymiasz sobie niektóre sprawy. Mojej kuzynce suknia ślubna rozerwała się na weselu i też przeżywała jak ty, pamiętam jak zniknęła z wesela na godzinę czy dwie z matką, pewnie pojechały zeszyć ją bo wróciły zaraz i widziałam że miała zeszytą suknie i na szczęście nie było tego widać. Ale ona przeżywa że wyrwała się z wesela i ma te kilka godzin w plecy i że zostawiła gości samych. Mojej koleżance nie dojechał tort na czas na wesele i był później niż zazwyczaj i też podobno wyglądał jakby go ktoś ruszał, więc widzisz że wpadki się zdarzają i nie mamy zawsze my na to wpływu więc moim zdaniem nie powinnaś się przejmować tym co się stało na weselu. A swoim wyglądem też nie powinnaś sie przejmować, pewnie nie wyglądałaś tragicznie bo miałaś makijaż ślubny więc co nieco ci zakryło.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-06-30 14:28:20

W zeszłym roku wychodziłam za mąż i rozumiem, że każda panna młoda chce aby ten dzień wyszedł idealnie. Ja też się martwiłam, że w dniu slubu wyskoczyły mi pryszcze na twarzy a fryzura nie wyglądała tak jak na zdjęciu, ale totalnie wyleciało mi to z głowy po moich poprawinach... moja teściowa tak się upiła z moim szwagrem do nieprzytomności, ze teściowej zebrało się na żale i uderzyła mnie w twarz przy wszytskich gościach a gdy zaczęła się awantura szwagier powiedział mi- cytuję- wyp,,,aj z tego wesela. Zamiast się bawić pół własnego wesela przepłakałam i aż mnie nosi jak sobie o tym pomyślę do dziś. Nie życzę takiego upokorzenia żadnej pannie młodej

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-06-30 17:12:49

Jprd... wpółczuje ci rodziny męża, a co na to twój mąż ? Zareagował jak twoja teściowa cie uderzyła ?! Czy oczywiście stał obok i się przyglądał bo nie chciał postawić się swojej mamusi i szwagrowi, bo się bał ? Jeśli tak, to wyszłaś za p.zde a nie faceta z jajami. Masakra...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-06-30 19:41:00

matko co za rodzina! I jak to sie skonczylo?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-06-30 22:09:21

Mój mąż na sczeście zachował się jak powinien i zrobił matce dziką awanturę, zapowiedział jej, że więcej nie zobaczy ani mnie ani potencjalnych wnuków. Teściowa była na tyle bezczelna, że zbytnio się tym nie przejęła i poszła pić dalej jakby nigdy nic. Rozum dopiero wrócił jej w poprawiny, chociaż i tak się dziwię, że miała czelność w ogóle się pojawiać po takiej akcji. Tłumaczyła się alkoholem, ale dla mnie to żadne wytłumaczenie bo to ile ja się wstydu najadłam i przepłakałam to było moje. Od tamtej pory minął prawie rok, z rodziną męża nie utrzymuję żadnych kontaktów. Mąż też nie utrzymuje praktycznie z nimi kontaktów, wpadnie raz na kilka miesięcy złożyć życzenia na święta czy urodziny i na tym kontakt się kończy. Nie ukrywam, że jest mi to na rękę bo wiem, że próbowała go szpuntować przeciwko mnie. Jak nie chciałam jej wybaczyć to zrobiła z siebie ofiarę i zaczęła nastawiać resztę rodziny przeciwko mnie. Także dziewczyny mam nadzieję, że wasze wesela wyglądały inaczej, nie życzę takich nieprzyjemności żadnej pannie młodej bo ja nie wyobrażałam sobie tego nawet w najczarniejszych myślach. Przed nami niedługo pierwsza rocznica ślubu, mam nadzieję, że lepiej wypadnie niż dzień mojego wesela

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-01 23:42:58

Twoja teściowa to stara pieprznięta zdzira, jak można tak traktować synową ? W pewnym sensie rani też swojego syna tym że nie akceptuje ciebie w rodzinie.A ty zrobiłaś jej coś że taka cięta na ciebie jest ? Matko jak opisałaś tą sytuację to mnie ciarki przeszły że można trafić na taką rodzinę.... Moja ,,teściowa,, na szczęście jest normalna i miła dla mnie. Akceptuje mnie i nawet zaprasza nas na obiad gdy jesteśmy w Polsce.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ania
(Ocena: 5)
2017-07-02 01:24:16

O Jezuuuu... straszne... co za rodzina, myslalam, ze moje wesele to nieporozumienie, ale czytając to jestem w stanie przeboleć, ze moja matka zarówno przed jak i w trakcie wesela zachowywała sie jak dzikus, jak nigdy robiła wobec mnie jakies dziwne fochy, okazywała mojemu narzeczonemu straszna niechęć, siostra która była świadkową nie miała pojęcia, że oprócz robienia z siebie gwiazdy ma tez obowiązki na ślubie i weselu, nie sprostała tym najprostszym, gdyż totalnie myslala tylko o sobie, w połowie wesela tak sie upiła, ze wszyscy goście widzieli, ze lada moment zaliczy numerek ze świadkiem, ktorego pierwszy raz na oczy widziała podczas naszego ślubu właśnie. Znałam dobrze swoich gości, wiedziałam przy czym lubią sie bawić, wiec wybrałam taka wlasnie muzykę, jednak i tak nikt sie nie bawił, wszyscy siedzieli tylko, jedli i pili, czekałam tylko na jakaś awanturę, nie mogłam sie doczekać kiedy wszystko sie sie skonczy, z nerwów bolał mnie żołądek tak mocno, ze zasnę tabletki nie pomagały, siostra świadkowa obraziła sie na mnie, bo zwróciłam jej uwagę, ze w ogole mi nie pomga, ze sama biegam w sukni ślubnej po kuchni i wręczam wyjeżdżającym gościnniki, pobiegła szlochać i robić z siebie ofiarę. Fotograf zapraszał gości do pamiątkowych zdjęć z młodymi, niestety boscie byli tak zajęci piciem i jedzeniem, ze nawet nie zwrócili na niego uwagi, natomiast z namiętnością robili sobie fotki eksponatami wystawy znajdującej sie w domu weselnym. Nie wiem czy w ogole zauważyli, ze sa na czyimś weselu... rodzeństwo, ktore nie raczyło nawet stanąć do pamiątkowego zdjęcia z nami było natomiast oburzone zachowaniem mojej koleżanki, która została przyłapana gdzieś za budynkiem robiąc dobrze swojemu mężowi i wypominają to po dzis dzień kogo ja na ślub zaprosiłam... pomijam fakt, ze nie zapraszałam dzieci, a moje liczne rodzeństwo pojawiło sie z pociechami, które zadbały o prawidłowy rozpierdol. Każdy , dosłownie każdy detal, nawet o zapałki do lampionów musiałam zadbać sama, co do zapałek... niestety umknęło mi to gdzieś i przy zapalaniu lampionów ...nue było ich czym zapalić, moja świadkowa przyszła do mnie pytać gdzie sa zapałki. Przy odbieraniu płyty i zdjęć usłyszałam od kamerzysty ze goście nam nie dopisali, ale za to ja z mężem nadrabialiśmy na parkiecie... maz miał o to do mnie pretensje, nie jest wielkim fanem tańca, ale ja miałam w głowie tyłki jedno- nikt sie nie bawi, parkiet pusty, musimy my załatać ta dziurę... teraz, z perspektywy czasu mysle, ze nie zrobiłabym wesela mając taka rodzine, która najzwyczajniej miała w d*** sens tej uroczystości. Na rodzine męża nie mogę narzekać, robili co mogli by pomoc i zachowali sie naprawde super. Z sentymentem wracam tylko do samego ślubu, do przysięgi, to jedyny w zyciu moment kiedy ze szczęścia stanęły mi łzy w oczach, moment który każda czątke mnie wypełnił nieopisanym szczęściem. Mówi sie, ze wesele jest gości, tak było u mnie, chce o nim zapomnieć.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Koczilla
(Ocena: 3)
2017-07-03 18:50:29

Twoja teściowa to jakaś patolka. Ona jest alkoholiczką? Czy macie długotrwały konflikt i pod wpływem procentów mamusi się ulało? Sądząc po tym, jak podchodzi do niej rodzony syn, to chyba generalnie jakaś dziwna rodzina?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-06-30 12:12:39

Najpierw wyciągnij kija z dupy btw trzeba było robić wesele i ślub bez udziału dzieci to przynajmniej wpadki spowodowane przez dzieci by się nie wydarzyły

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-06-30 17:04:23

Dlatego właśnie ludzie robią wesela bez dzieciorów żeby uniknąć tego typu sytuacji, ale niektóre matki polki się obrażają że ,,jak to ?! to skandal, dlaczego nie mogę wziąć dziecka na wesele ?.....,, A no właśnie z powodu zniszczonego tortu, sukienki panny młodej, pierwszego tańca młodych czy latania po całej sali z balonami i nap..ierdalania nimi w gości. Byłam osobiście na takim weselu i byłam wkurzona bo jakiś dzieciak wylał mi drinka na sukienke bo wpadł na mnie jak biegał po sali.....Oczywiście nie usłyszalam słowa przepraszam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-06-30 09:54:55

Masakra co za sztywniara...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-06-30 08:53:57

Nie ma co przesadzać, inni niech sobie mówią, ale ty powinnaś pamiętać o tych dobrych chwilach.. swoją drogą to chyba nie przypadek ze właściwie wszystkie wpadki odbyły się z udziałem zaproszonych dzieci... ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-06-30 08:03:39

Czemu Wy baby tak wszystko wyolbrzymiacie? Współczuję mężowi bo z taką sztywniarą będzie miał ciężko.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz