Kompleksy mogą cię zniszczyć. Jak przekuć je w atut?

26 Kwietnia 2017

Miażdżąca większość Polek źle się czuje w swojej skórze. Wiemy, jak to zmienić.

kompleksy kobiet

Polki są stłamszone przez kompleksy – potwierdzeniem tej tezy jest szereg badań. Jedna z ankiet wykazała wręcz, że w naszym kraju niezadowolonych z siebie jest aż 89 proc. kobiet. Kompleksy najczęściej dotyczą wyglądu. Nie podobają nam się nasze piersi, masa ciała, włosy, kondycja skóry, stan cery itp. Uważamy ponadto, że mamy nie najlepsze pochodzenie, jesteśmy zbyt słabo wykształcone, niedostatecznie dobre w domu, pracy, łóżku… Według badań firmy Research International na tle Europy najbardziej zakompleksione są właśnie Polki! Nie akceptujemy siebie, mamy niskie poczucie własnej wartości, brakuje nam wiary w swoje możliwości.

Schudłam, ale co z tego?

Ustalmy jedno: kompleksy w niczym nie pomagają. Jeśli widzisz w sobie same niedostatki, raczej nie może z tego wyniknąć nic dobrego. Obyś nie miała tak jak jedna z internautek, która na forum dyskusyjnym wyznaje: „Jestem dziewczyną w wieku 22 lat i jestem strasznie zakompleksiona. Nie umiem odnaleźć w sobie żadnego, nawet malutkiego światełka, że mogę czuć się atrakcyjna. Ostatnio usłyszałam od swojego chłopaka, że nie jestem kobieca, bo nie noszę spódniczek ani obcasów. Nie wiem, jak odnaleźć w sobie kobiecość, zobaczyć swoje atuty, a nie tylko zauważać wady. W liceum miałam kompleksy na punkcie wagi, ważyłam 68 kg, po liceum obiecałam sobie, że schudnę i udało mi się! Zeszłam do 50, ale niestety dalej nie widzę w sobie zalet”.

Inna internautka, Nadzieja, pisze natomiast: „Widzę w sobie tylko złe rzeczy. Często po rozmowie z innymi czuję się ok, ale ogólnie to siedzę ciągle zdołowana w domu… A to, że jestem za wysoka, a to, że noszę okulary, a to, że nie mam nikogo, a to, że czasem jestem nerwowa bez powodu... Zamykam się i nie dopuszczam, a wręcz odstraszam wszystkich, w sumie wcale tak naprawdę tego nie chcąc… To straszne”.

Racja: to jest straszne. Jeśli doświadczasz takiego samego stanu co autorka powyższej wypowiedzi, to pewnie dobrze wiesz, jak bardzo obniża to jakość twojego życia. Brak wiary w siebie i nieświadomość własnych mocnych stron, postrzeganie siebie wyłącznie w negatywnym świetle, deprecjonowanie atutów i wyolbrzymianie wad, traktowanie siebie zbyt surowo – to postawa, która zatruwa życie i nie tylko warto, a wręcz trzeba z tym skończyć jak najszybciej.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (11)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

niestety
(Ocena: 5)
2017-04-26 15:53:16

polskie kobiety to chyba zawsze będa miały w genach kompleksy i wstydliwość. popatrzy na zachód, na południe - tam jest całkowcie inaczej. nikt sie nie boi pokazywac swojego ciała czy wad, po prostu jestesmy ludzmi. a najgorsze jeszcze w Polsce jest to, ze laski, które sie powinny ubierac w szersze ciuchy, to noszą jakieś obcisłe rzeczy i im wszystko widac, a dziewczyny, które na prawde nad sobą pracują to sie wstydzą. ja mam teraz taką grupkę znajomych z którymi się odchudzamy z iqgreen - wiecie zielona kawa, chrom i te sprawy. i jedna, ta ktora nas w to wciagneła schudła juz 8 kilo, a nadal się boi isc na basen w dwuczesciowym kostiumie. wiec o czym my mówimy :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-26 22:30:39

znowu to g.owno? idz stad z ta reklama, bo napisze do twojego pracodawcy ze spamujesz xDDDDD

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-26 13:43:41

Ale skoro ja mam już te rozstępy to one nie znikną wraz z akceptacją siebie. Denerwuje mnie jak ktoś mówi, że trzeba zaakceptować siebie. I porzucić kompleksy. Mi nie wzięły się znikąd. W wieku 11-12 lat pojawiły się pierwsze rozstępy na moim biuście. Nagle urosły mi wtedy piersi do miseczki B. Nie byłam gruba. W tym wieku każda dziewczynka ma jeszcze "deskę". A ja przez to, że szybko dojrzałam, muszę się zmierzyć z tak okropnym widokiem codziennie!!! Już nigdy nie pojadę nad jezioro, basen, wakacje. Nie kocham się z chłopakiem przy świetle, bo wstydzę się po prostu.... Czy wy normalnie współżyjecie jesli macie rozstępy? Myślę sobie, kto mnie będzie chciał za żonę, żeby oglądać całe życie rozstępy w dodatku na cyckach... Tyle fajnych rzeczy mnie ominęło... Naprawdę moje życie byłoby inne gdyby nie te wstrętne rozstępy. Więc kto by siebie nie lubił w takiej sytuacji?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
xxxy
(Ocena: 5)
2017-04-26 15:47:31

Polubiłam swoje rozstępy, serio. Też ich dostałam mając 11 lat, ale na biodrach i udach i nawet nie wiedziałam co to jest, dopiero później przeglądając głupie gazetki czy internet natrafiłam na zdanie, że to problem i faktycznie potem miałam z nimi problem, ale jak się kochałam z chłopakiem to tam w dupie miałam te rozstępy, ostatnio przytyłam, powstał nowe i na cyckach i udach - były piekielnie czerwone, ale c***, co tam, nie przeszkadzają mi, zbledną, to nie jest jakaś jątrząca się rana, ropny syfek, czy przeszkadzające, wielkie sadełko. Olałam to... Zresztą mówiłam o rozstępach chłopakowi, mamie, przyjaciółkom i tylko matka miała do mnie jakieś uwagi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-26 23:21:12

Moja historia jest identyczna i kiedyś też miałam kompleksy na punkcie rozstępów na piersiach, przebranie sie na wf-ie to był koszmar. Z wiekiem kompleksy przeszły, bo zauważyłam (a nawet usłyszałam wprost od chłopaka i od kumpli, z którymi rozmawiałam na ten temat), że oni tak na serio to nawet nie zauważają rozstępów na ciałach kobiet. A zwłaszcza przy dużym, ładnym biuście :) wyszło na to, że niepotrzebnie się nakręcałam i skupiałam na tym. Wyluzuj trochę, każdy ma rozstępy na ciele. Może z wyjątkiem wyfotoszopowanych modelek na okładkach, ale one nie sa realne :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-27 09:06:48

Dziękuję dziewczyny za odpowiedź. Ja też nie wiedziałam co to w ogóle jest. Nawet pytałam się mojej lekarki, to powiedziała, że to zejdzie... (głupia baba). I czekałam, czekałam, a to nie schodziło... (bo przecież lekarze są najmądrzejsi). W 1 lub 2 kl. gimnazjum dopiero przeczytałam gdzieś, że to nigdy nie zejdzie. Na wf wstyd się mi było przebierać. Wścibskie dziewczyny śmiały się, że mam rozstępy jak po ciąży... :( Naprawdę wiele przeszłam przez te okropne pasy. W nich jest zapisane całe moje cierpienie... Każda taka kreska symbolizuje każdą nieprzespaną, przepłakaną noc. Wiem, że będę mieć już je do końca życia. A mój chłopak je zauważył - pytał a co to jest... :( A mam też urostępnione całe pośladki, uda. Albo mam słabe włókna kolagenowe, albo produkuję za dużo kortyzolu (stres), bo ten hormon wpływa nawet na skórę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-26 03:06:24

Odkryłam większośc z tym rzeczy dość wcześnie jako małolata. Nigdy siebie nie- nienawidziłam, nie porównywałam się. Nie byłam idealna, ale żyłam i bbyło mi dobrze... ale inni mi cisneli, porównywali, mowili co powinnam a czego nie... dziękuję wam ludzie! Tak więc, możecie sobie pisać dobre rady dla innych a potem przyjdzie taki ch.uj i wszystko zepsuje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-26 07:17:26

Zgadzam się w 100. Ludzie mają duży wpływ na to jak siebie postrzegamy, w moim przypadku to nawet rodzina czasami potrafi mi nieźle dowalić "w dobrej intencji".

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-26 13:00:51

To prawda. Ja obiektywnie rzecz biorąc jestem atrakcyjną kobietą, tak samo byłam ładnym dzieckiem i nastolatką. Jako tako sama z siebie jakiś większych kompleksów nigdy nie miałam, bo raczej nie miałam powodów, ale mam strasznie krytycznego ojca. On w każdym potrafi znaleźć nawet najmniejszą wadę i zawsze mi wszystkie nawet najmniejsze niedostatki wytykał. Nie sprawiło to w moim przypadku, że popadłam w jakieś straszne kompleksy, ale na pewnym etapie życia sprawiło, że sama stałam się mocno krytyczna w stosunku do samej siebie i też zaczęłam zwracać u siebie uwagę na najmniejsze bzdety, które u innych nie robiły mi żadnego problemu. Teraz jako dorosła osoba mam to już totalnie gdzieś. Wiem, że nie jestem idealna, ale naprawdę lubię samą siebie. A ojciec jak krytykował tak dalej krytykuje wszystkich w około, dlatego, że sam jest strasznie zakompleksiony i chyba poprostu próbuje sam siebie dowartościować poprzez wieczne obrażanie innych. Trzeba olewać ludzi którzy na siłę szukają w nas tylko złych rzeczy. Konstruktywna krytyka jest jak najbardziej dobra, ale jeśli ktoś obraża kogoś dla samego obrażania, albo próbuje go wpędzić w kompleksy dla podniesienia swojego ego to trzeba to olewać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-27 07:10:47

Mój ojciec jest takim śmieszkiem, że dla żartów mówi na mnie "deska".

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz