PSYCHOLOGIA: Wychowałam się w patologicznej rodzinie

02 Listopada 2017

„Człowiek częściej wyrasta z butów niż z dzieciństwa” – głosi popularne porzekadło i jest w nim dużo prawdy, bo doświadczenia z pierwszych lat życia, zarówno pozytywne, jak i negatywne mają ogromny wpływ na naszą dorosłość.

wpływ dzieciństwa

„Nie mam szczęścia do facetów” – przyznaje 30-letnia Dorota, której właśnie rozpadł się kolejny związek, ponieważ miała już dość agresywnych zachowań partnera. „W sumie od początku Michał nie był grzecznym chłopczykiem, ale jakoś mi to nie przeszkadzało, bo generalnie nie lubię mężczyzn typu ciepłe kluchy. Problem w tym, że ci twardzi często okazują się później psychopatami” – tłumaczy.

Mimo wszystko to właśnie oni ją najbardziej kręcą? Dlaczego? Dorota ma na ten temat swoją teorię. „Wychowywałam się w rodzinie, w której ojciec był dominującym samcem alfa, czasem aż za bardzo, bo potrafił nie tylko krzyknąć, ale też uderzyć, najczęściej mamę. Kochałam go i nienawidziłam jednocześnie. I z takim wzorcem faceta wkroczyłam w dorosłość. Ze wszystkim konsekwencjami” – przyznaje Dorota.

Zobacz także: Muzyka, której słuchają PSYCHOPACI

Dla psychologów nie jest to zaskoczeniem, ponieważ zakochiwanie się w nieodpowiednich mężczyznach często bywa pokłosiem doświadczeń z czasów dzieciństwa. Nieprzypadkowo za najbardziej podatne na „uroki” drani uchodzą kobiety wychowywane w domach bez ojca, albo takich, w których był on tyranem i agresorem.

Bardzo ciężkim bagażem w dorosłym życiu bywa również dorastanie u boku rodziców ze skłonnością do alkoholu. Jak wynika z ostrożnych szacunków, nawet pięć milionów Polaków może cierpieć na syndrom DDA, czyli Dorosłych Dzieci Alkoholików, które cechuje zaniżona samoocena (czują się inne lub gorsze) i problemy z wyrażaniem emocji. Brakuje im również poczucia bezpieczeństwa, żyją w stałym poczuciu napięcia, a często nawet zagrożenia.

Takie osoby odcinają się od emocji. Jest to po prostu wcześnie stworzony mechanizm obronny, pozwalający przetrwać w koszmarnym świecie swojego dzieciństwa, lecz w dorosłym życiu często okazujący się poważnym problemem, zwłaszcza w relacjach z innymi ludźmi. „Dziecko nie jest w stanie skonfrontować się z tak wielką rozpaczą, rozczarowaniem, lękiem, ale też poczuciem krzywdy i gniewem, zwykle głęboko schowanym. Jedyny sposób, żeby sobie z tym poradzić, to przestać czuć. Taki stan się utrwala i w dorosłości człowiek też nie ma kontaktu ze swoimi emocjami, nie potrafi prawidłowo odczytywać emocji innych albo odbiera je jako zagrożenie” – tłumaczy w „Gazecie Wyborczej” Anna Dodziuk, psychoterapeutka, superwizorka psychoterapii i treningu psychologicznego Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (0)
ocena
0/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz