Zaskakująca lista: Co kupujemy pod wpływem stresu?

10 Listopada 2017

Kiedy spontanicznie ruszamy do sklepu? Gdy ktoś lub coś nas wkurzy. Im bardziej, tym większą mamy ochotę na zakupy. To udowodnione naukowo.

zakupy

Wydawanie pieniędzy kojarzy nam się z relaksem i sprawianiem sobie przyjemności. Co w nerwach kupujemy najczęściej? Pierwsze skojarzenie: ciuchy. Tak, je również. „Za każdym razem, gdy jestem wściekła, muszę sobie poprawić humor zakupami. Najlepiej działają na mnie nowe ubrania. Lubię sobie pochodzić po galerii, wstąpić do sieciówek, poprzymierzać, zastanowić się. Kiedyś włóczyłam się tak pięć godzin. I wcale nie wracam do domu ze stosem siatek. Uspokaja mnie samo chodzenie po sklepach z ciuchami i drobne zakupy” – opowiada Martyna.

CIF na stres

Kupowanie ubrań pod wpływem stresu faktycznie jest dość powszechne – zwłaszcza gdy jest się kobietą. Nie oznacza to bynajmniej, że wszystkie szturmem ruszamy po nowe buty czy koszulki, gdy ktoś zajdzie nam za skórę. Z pewnością zaskoczy cię najnowsze odkrycie naukowców w tym temacie. Sprawą zajęli się Charlene Y. Chen, Leonard Lee i Andy J. Yap, a swoje wnioski opublikowali w specjalistycznym magazynie „Journal of Consumer Research”. Zdaniem badaczy pod wpływem stresu najchętniej sięgamy po przedmioty codziennego użytku. Po co konkretnie, o tym za chwilę. Najpierw wytłumaczmy, jak przeprowadzono badania.

Zobacz także: Muzyka, której słuchają PSYCHOPACI

Chen, Lee i Yap najpierw poprosili ochotników o napisanie eseju; w tekście miał się znaleźć szczegółowy opis sytuacji, w której ochotnicy poczuli zagrożenie i stracili kontrolę nad tym, co się wokół nich dzieje. Chodziło o to, by przywołać u nich nieprzyjemne wspomnienia. Następnie wysłano ich do marketu, żeby sprawdzić, po co sięgną. Twoje pierwsze skojarzenie – słodycze? Pudło. Również naukowców zaskoczył fakt, że uczestnicy badania wcale nie sięgali po słodkości, a przynajmniej nie w pierwszym odruchu. Mało tego, nie próbowali też poprawić sobie humoru towarami luksusowymi.

(Przy okazji dygresja: Ewa Farna, która ma na antenie RMF FM własny program, wspominała niedawno swój pobyt w Stanach Zjednoczonych. Największym koszmarem okazał się dla niej powrót do domu – przez taksówkarza spóźniła się na samolot. Bilety „na już” kosztowały fortunę, więc Ewa była zmuszona zadowolić się biletem lotniczym ukraińskich linii i swoje odczekać. Dodała przy tym, że nie cierpi latać, więc cała sytuacja była dla niej wyjątkowo stresująca. Żeby odreagować, postanowiła zaszaleć. Wybrała się do sklepu Chanel, żeby zrobić coś, czego nie robi nigdy, czyli kupić sobie luksusową torebkę. Gdy jednak dotarła na miejsce, ochroniarz… zamknął jej drzwi przed nosem, tłumacząc, że właśnie obsługują bardzo ważnego klienta i sklep jest chwilowo nieczynny. Do kraju wróciła bez torebki. Za to cała i zdrowa ;-).

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (0)
ocena
0/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz