Problem dnia

Czuję się jak nieudacznik. Młodsza siostra już się zaręczyła, a ja nie! Beata

25 Maja 2017

Zaręczyny młodszej siostry

Bardzo Was proszę o opublikowanie mojego listu. Chyba zachowałam się paskudnie i nie wiem jak to odkręcić. Zawsze byłam blisko z moją siostrą, mogłyśmy o wszystkim rozmawiać. Teraz wszystko się popsuło i wiem, że to tylko moja wina. Ona nie zrobiła nic złego. Po prostu chce być szczęśliwa, a ja jestem zazdrosna. Wydawało mi się, że jako starsza siostra będę dla niej wzorem, to ja będę przeżywała wszystko jako pierwsza, a ona będzie się mnie radzić. Nie tym razem. Pierwsza miałam miesiączkę, pierwsza spałam z chłopakiem, oczywiście pierwsza poszłam na studia...

Ale nie pierwsza się zaręczyłam i tu jest mój problem. Dwa tygodnie temu jej chłopak padł przed nią na kolana i poprosił o rękę. Zgodziła się. Bardzo się kochają i są ze sobą od 3 lat. To musiało się tak skończyć. Ja niedawno zerwałam, jestem sama. O zaręczynach i ślubie mogę pomarzyć. I ciągle marzę. A jej się to wreszcie przytrafi i strasznie chciałabym być na jej miejscu. Szkoda, że tak źle zareagowałam na te wieści. Dzisiaj prawie się do siebie nie odzywamy.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (17)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-26 20:05:50

Ja jestem w związku 5 lat, w ubiegłym roku na wakacjach byłam pewna zaręczyn (mamy warunki na to żeby wziąć ślub i rozpocząć samodzielne życie). Niestety nic takiego się nie wydarzyło, pomimo tego że byliśmy w wymarzonym miejscu na wakacjach, a mój chłopak doskonale o tym wiedział. Od tego czasu chyba coś się zmieniło, niby jest ok ale zaczęłam więcej myśleć i na ten moment skupiłam się na innych rzeczach. Pewnie będzie tak, że to jemu teraz zacznie zależeć na ślubie, a mnie nie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-25 15:45:19

Kobiety. po co wam te zaręczyny? Po co się z tym śpieszyć? Co w tym jest takiego, że większość prosi się faceta żeby się oświadczył ( i nie chwalcie się potem pierścionkiem, bo i tak każdy wtedy myśli, że biedak się złamał w końcu). Nie lepiej uczyć się, robić jakieś kursy, podróżować. Czy zaręczyny to na prawdę szczyt ambicji. Skończyłam w tamtym roku studia. Jak spotykam jakąś koleżankę z roku i pytam się co tam słychać? co porabiasz? Gdzie pracujesz? Słyszę odpowiedź:zaręczyłam się. I nic poza tym. Przeraża mnie to. Też mam chłopaka z którym jestem 5 lat, mieszkamy razem i na prawdę potrafimy się realizować na innych płaszczyznach. Kiedyś przyjdzie czas i na ślub, ale bez parcia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-25 16:38:38

Dokładnie, najpierw trują facetowi o zaręczynach przez pół związku. a jak się oświadczy to nagle oczekuje taka gratulacji od wszystkich. Za co? za to że koleś nie wytrzymał i w końcu się złamał?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ja
(Ocena: 5)
2017-05-25 18:47:17

Mam tak samo! Po studiach magisterskich poszłam na studia doktoranckie i poświęcam się w pełni swojej karierze naukowej. Kiedy spotykam swoje znajome z roku (nie tylko z magistra, ale też z licencjatu i liceum) i pytam co słychać i jak leci to są trzy możliwe odpowiedzi: zaręczyłam się, wzięłam ślub i mam dziecko. Nikt nawet nie chwali się pracą, bo poprostu nie ma czym się chwalić. A kiedy pada pytanie w moją stronę to mówie, że się dalej ucze i ich pytanie z ogromną dozą ironi: że ci się jeszcze chce uczyć!!!??. Czasami się zastanawiam po co matkom i kurom domowym wykształcenie wyższe, skoro kurą domową można zostać już po ogólniaku (ALBO JESZCZE SZYBCIEJ)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-26 19:05:24

Do ja 18:47:17 z Twojej wypowiedzi bije ogromna buta i wyższość, bo jesteś na doktoracie, a prawda jest taka, że na doktorat idą albo naprawdę zakręcone osoby pod względem naukowym, albo nieudacznicy, którzy nie znaleźli pracy po studiach. Poza tym w dzisiejszych czasach doktorat bardzo stracił na znaczeniu. Z drugiej strony odnoszę wrażenie, że zazdrościsz swoim koleżankom, które założyły już rodzinę...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ja
(Ocena: 5)
2017-05-27 12:27:31

Napisałam o doktoracie z racji tego, aby pokazać reakcje koleżanek(tak jak zacytowałam, że mi się chce?!). Otóż rodzinę założyłam (mam męża) i jestem osobą tak jak określiłaś zakręconą naukowo. Również mam pracę poza uczelnie (własna działalność gospodarcza)- przepraszam bardzo, że nie podzieliłam się całym moim życiem i przede wszystkim nie podkreśliłam w wypowiedzi że MAM MĘŻA bo to największe moje osiągnięcie przecież i tylko mogę pozazdrościć.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-28 10:32:25

ja 12:27:31 współczuję Twojemu mężowi skoro dla Ciebie najważniejsza jest kariera. Z Twojego wpisu jasno wynika co cenisz najbardziej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-25 13:35:34

Hmm trochę Cię rozumiem bo ja jestem z chłopakiem prawie 8 lat i dalej nie mam pierścionka choć obiecał że w tym roku mu się oświadczy, na urodziny albo rocznicę bardzo na to czekam i jak widzę że wszyscy moi rówieśnicy lub trochę starsi lub młodsi mnie wyprzedzają to mi trochę smutno, mojej najlepszej koleżance która przez chyba 6-7 lat nikogo nie miała obecny chłopak po ok 0.5 roku związku się oświadczył, pogratulowałam jej i cieszę się jej szczęściem ale potem byłam wściekła nie na nią tylko na mojego chłopa który tak zwleka mimo że się kochamy to nic sobie z tego nie robi że mi id kilku lat zależy, jesteśmy dorośli mieszkamy razem on po 30stce a tu nic

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-25 09:09:03

JA w oczach rodziny też jestem nieudacznikiem. Mam 26 lat mieszkam sama, pracuje. Powoli myśle o zakupie domu. Mam chłopaka ale to chłopak, a nie jakiś narzeczony. A teraz najlepsze. Mam siostrzeńca który ma 21 lat a jego narzeczona 20 i spodziewają się dziecka. Nie pracuje ani on ani ona. Nie mają żadnego pomysłu na życie, nie mają gdzie mieszkać. Ale w oczach rodziny to oni są LEPSI... bo rodzina itd a nie STARA PANNA.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-25 10:25:28

Wiem o czym mówisz.. Wkurza mnie to, że starsi ludzie tak to postrzegają, że mają takie zero-jedynkowe myślenie. Jest mąż dziecko wchodzą jako szanowani członkowie do rodziny, a ty która masz chłopaka jesteś nadal traktowana jak niedorosłe dziecko, a kiedy mówisz im o swoim chłopaku to tylko machną rękę. Mimo to że ci dwoje są o wiele młodsi...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-25 09:07:27

O nie mogę. Moja siostra jest młodsza i też była pierwsza. Ale tragedia. To jakiś wyścig? Teraz wychodzisz na idiotkę bo widać twoją dwulicowość i zaściankowe myślenie. W średniowieczu o ile dobrze pamiętam kolejność była ważna. teraz chyba lepiej poczekać i związać się z odpowiednim człowiekiem. Chociaż może dla ciebie ważny jest sam dzień ślubu a nie reszta życia. Dziecinada i tyle. Jesteś niedojrzała i po prostu podła.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
A.
(Ocena: 5)
2017-05-25 09:54:11

Wiesz, powiem Ci szczerze ,że nie ma co oceniać człowieka bo nie wiesz co ta druga osoba myśli ,czuje, co nią kieruje. Wiesz, mam 24 lata i powiedzmy w podobnej sytuacji. Mianowicie nie mam chłopaka. Na początku jeśli chodzi o rodzinne uroszystości typu wesela brałam kolegę, ale zaczynały się dopytywania kiedy sie zareczymy, kiedy ślub, czemu na każde wesele przychodze z innym chłopakiem. Faceta nie mam bo na razie nie szukam, planuje wyjazd , by troszke pomóc swojej karierze zawodowej. Jak tam się osiedlę będę szukać tam stałego partnera. I wiesz takie osoby rozumieją, że nie mam faceta- porządku, spotkam kiedyś w końcu tego jedynego, ale moim zdaniem to rodzina albo koleżanki które chcą dowartościować się kosztem singielki, bo w ich mniemaniu są one 'lepsze' potrafią pchnąć do takich zachowań. w lato mam wesele mojej rok młodszej kuzynki, i pomimo to że ją lubie na jej wesele się nie udam. Jeśli przyszłabym z partnerem-kolegą, nie narzeczonym czułabym się tam dosłownie jak śmieć. Bo ciotki bedą pytać np. "kiedy się zaręczyliśmy" albo 'teraz kolej na was" a ja za każdym razem musze wyjaśniać że jestemy kolegami z grupy na studiach/ pracy. I powiem Ci szczerze przykro jest mi patrzeć jak inne mi bliskie osoby się cieszą , że będą układać przyszłość razem. I właśnie dlatego nie chce isć b sobie tego widoku oszczędzić, mogłabym właśnie też odburknąć jak autorka, a nie chce być odebrana jako zazdrośnica bo w głębi życze jej jak najlepiej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-25 21:23:32

Ale ja to wszystko rozumiem. Sama to przeżyłam ale dalej myślę że to dziecinada. Tyle że ja nie usiłowałam przez to na siłę kogoś znaleźć i się dowartościować. Najgorsza była moja babcia. Jak miałam 22 lata to stwierdziła, że juz nikogo nie znajdę i żeby mi dodać otuchy powiedziała, że samej tez nie będzie mi źle. W tym wieku to ja raczej ślubu nie planowałam nawet jeśli był jakiś facet. Mój tata mojemu facetowi powiedział, że o mnie to raczej żaden chłopak nie zabiegał. Mimo że mieszkałam sama i nie miałam w zwyczaju zapraszać do rodziców każdego faceta, z którym się widywałam więc nie mógł wiedzieć jak wygląda moje życie osobiste. Wesela też mam na koncie bez partnera. Teoretycznie wstyd bo młodsze kuzynki z chłopakami przychodziły. Były też wesela, na które nie poszłam ponieważ nie miałam z kim. Ale mimo tych wszystkich przejść uważam, że tekst w stylu ja powinnam być pierwsza jest raczej nie na miejscu. Rodzina potrafi uprzykrzyć życie, jednak nie dajmy zrobić z siebie wariata. Teraz dopiero autorka wygląda jak desperatka, której się życie nie udało. Focha strzelić bo siostrze się powodzi. I wszyscy tą sytuację obserwują. Z własnego doświadczenia wiem, że najlepiej na zaczepki rodziny odpowiadać pewnym głosem jak osoba świadoma swoich decyzji. Pokaż im słabość a już całkiem będą uważać cię na nieudacznika.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Diananawózku
(Ocena: 5)
2017-05-25 07:51:27

Tak to jest jak się wmawia kobietom, że facet, ślub i dzieci są ich możliwym największym osiągnięciem, a brak któregoś z tych osiągnięć robi z Ciebie przegrywa

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-25 08:57:12

Oczywiście, że nie robi. Ale wiele kobiet lubi też popadać ze skrajności w skrajność i uważają, że brak "kariery" robi z nich przegrywa. Jakby każdy żył według swoich przekonań ( o ile nie ranią innych ), zamiast głupio się ciągle na innych oglądać, komentować i porównywać do samego siebie to by było o wiele przyjemniej. :-)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-25 10:36:38

A ja właśnie odnosze takie wrażenie ,że właśnie ogólnie w społeczeństwie panuje taki wzorzec że na pierwszym miejcu kobieta powinna mieć narzeczonego/ męża ,ew. dziecko. A kariera może być, ale jeśli jej nie będzie to też ok, bo kobieta jest usprawiedliwiona bo siedzi w domu i wychowuje dziecko wiec teoretycznie jest usprawiedliwiona. Ostatnio zdarzyło mi się rozmawiać z dziewczyną z mojej miejscowości, i tak sobie swobodnie rozmawiałyśmy. Nie widziałyśmy się długo bo wyprowadziłam sie do krk na studia. Powiedziałam, że tego października jadę na erazmusa, planuje przedłużyć go do roku by zdobyć dyplom tamtejszej uczelni i zostać już tam by szukać sobie jakiejś pracy w zawodzie. Nawet nie spodziewałam się jej odpowiedzi. "No co ty, to ty nie masz faceta? Nic cię tutaj nie trzyma? Bo mój facet nie pozwolił by mi na taki wyjazd, my tutaj mamy obowiązki i chcemy tu układać przyszłość". Do końca dnia chodziłam jak struta ,bo było mi przykro, czasem zdarza mi sie że właśnie się tak koleżanki przechwalają facetami, wiedząc świetnie ,że ja go nie mam. I w sumie im się to udaje ,bo przez chwilę czuje się jak 'wadliwy produkt", musi mi przecież czegoś brakować skoro nie jestem taka jak one, jakaś nienormalna, ale po jakimś czasie wracam do siebie, i dalej robie co mam robić.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Lulu
(Ocena: 5)
2017-05-25 20:01:50

Anonimku z 10:36:38, ja miałam podobnie! Również wyjechałam na Erasmusa i spotykałam się ze skrajnie różnymi opiniami. Większość singielek mówiła,że fajnie, że spoko,że nauczę się języka i że warto. Natomiast moje dwie zajęte koleżanki zareagowały co najmniej dziwnie. Jedna z nich powiedziała: "Ah nie masz nikogo to Cię nic nie trzyma, mnie by mój Krzyś nie puścił na Erasmusa i ja jego też nie". Natomiast druga z nich przechwalała się ślubem przy mnie i mówiła, że ona będzie miała męża i woli męża bo przynajmniej nie będzie sama. Również zgadzam się z wzorcem, który panuje i nakazuje kobietom szukać kogoś na siłę, bo przecież samemu być nie można. Nie raz się z tym spotykałam. Na weselach wiecznie wypytywano czemu przyszłam sama. W rodzinie za nic mają moją karierę naukową, mój licencjat przeszedł bez echa, ale za to brak faceta już jest tematem do rozmów i zawsze pytają się "czy jakiś się kręci". Mnie nigdy nie zależało na tym by być na siłę w związku, moje młodsze kuzynki się ze mnie podśmiewały i nadal to robią (jedna kilka lat temu powiedziała, że bez sensu że zerwałam z chłopakiem, teraz jestem stara i nikt mnie nie zechce. Miałam 20 lat). Jak w końcu kogoś znalazłam to jedna z nich z pogardą spojrzała na zdjęcie i zapytała: Na seerriooo to Twój chlopaaak? Niemożliwe! Za to druga przez kilka miesięcy nie chciała uwierzyć, że on istnieje. Najlepsze jest to, że co z kimś się rozstaję to wielka litania "o jak mi przykro" ze wszystkich stron. Z tym, że mnie nie jest przykro.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz