Problem dnia

Wybrałam prywatną uczelnię, bo państwowe studia to pójście na łatwiznę... Nina, 19 l.

05 Lipca 2017

prywatne studia

Zdałam świetnie maturę, ale i tak podobno nie mam się czym chwalić. Dla większości jestem nieudacznikiem, bo nie wybieram się na państwową uczelnię. Nie potrafią tego zrozumieć, bo spokojnie bym się wszędzie dostała, ale sama z tego zrezygnowałam. Dla nich to nieodpowiedzialne, głupie i pójście na łatwiznę. Niektórym się wydaje, że na płatnych studiach nic nie trzeba robić i dlatego je wybrałam. Ludzie chyba nie wiedzą o czym mówią! Może i bywają takie uczelnie, ale te najlepsze w dużych miastach niczym się nie różnią od państwowych.

Albo różnią się i to na korzyść. Właśnie dlatego wybrałam prywatne studia. Chcę mieć godne warunki do nauki, małe grupy, świetnych wykładowców z różnych uczelni, swobodny dostęp do dziekanatu i mnóstwo innych rzeczy, o których na zwykłych uniwersytetach można pomarzyć. Nie interesuje mnie studiowanie w starych budynkach, z 50 osobami w grupie, zmęczonymi profesorami i problemami z załatwieniem czegokolwiek. Chcę mieć luz, a jak zapłacę, to właśnie to dostanę.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (10)
ocena
4.6/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-16 05:07:30

Studiowałam zarówno na państwowej jak i prywatnej uczelni (skończyłam 2 kierunki) i o ile zgodzę się z tym, że na prywatnej pod niektórymi względami jest lepiej to jednak nie jest to żadna rewelacja. Budynek też stary, na wykładzie 50 osób (na ćwiczeniach 5-20) i załatwienie czegokolwiek też bywa strasznie upierdliwe (biurokracja i burdel -choć nie w aż takim stopniu jak na państwowej uczelni). Jakby ktoś mnie spytał która uczelnia lepiej przygotowała mnie do pracy to bym powiedziała że obie wcale się nie przydały, mam bardzo dobrą pracę tylko dzięki temu, że na własną rękę sobie ułożyłam życie zawodowe jeszcze w trakcie studiów i NIC ze studiów mi w tym nie pomogło. Gdybym miała bazować na samych studiach to teraz bym się kisiła na jakimś darmowym stażu albo na śmieciówce za 1500 zeta.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-06 07:55:44

Ja się nie zgodzę z tym artykułem, bo prawda jest taka, że jeśli ktoś będzie chciał się uczyć, to nauczy się nawet w budynkach starego uniwersytetu. Mam osoby na roku, które mają średnią w okolicach 5.0, są ciekawe świata, chcą wiedzieć więcej, mają dobrą pamięć, ale też dużo się uczą. Nie wiem, gdzie autorka spotkała się poza tym z grupą liczącą 50 osób (toż to pół roku musiałoby być w jednej grupie)-u nas jedna grupa liczy około 20 osób, rok jest podzielony na jakieś 5 grup. Jechałam kiedyś z gościem studiującym po angielsku lotnictwo chyba w Rzeszowie, i z tego co on mi mówił, to jego szkoła chce zgarnąć jak najwięcej kasy, więc często jest dużo warunków, robienie problemów studentom w dziekanacie (chłopak pracę inżynierską wg promotorów miał w porządku, ale np. pani w dziekanacie wypatrzyła jakiś błąd, i tylko na tej podstawie musiał płacić płatny warunek, czyli przesunięcie terminu obrony). Z goryczą mówił o tym, że może mają większy dostęp do wiedzy, ale szkoła robi jak najtrudniejsze egzaminy, problemy-żeby tylko nie od razu zdać i płacić jak najwięcej kasy. Taka jest prawda.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-05 22:10:46

Znam wielu pracodawców, którzy na ludzi po studiach prywatnych patrzą jak na studentów drugiej kategorii. Większości uczelnia prywatna kojarzy się ze zdawaniem w zamian za opłatę studiów. Po moich koleżankach widzę, że trochę tak jest... Dziewczyny, które ledwie znają tabliczkę mnożenia kończą ekonomię. Co potrafią pewnie zweryfikuje życie, ale dyplom jest :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-05 21:42:30

Jakos nie mam przekonania do prywatnych, ponieważ, za pieniądze można mieć wszystko. Studia prywatne nie brzmi, to wiarygodnie. Moja kolezanka poszla na prywatne, bo nie dostala, się na dzienne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
xxx
(Ocena: 5)
2017-07-05 19:36:44

No cóż- zależy od kierunku i specyfiki uczelni. Prawo czy medycyna w Krakowie na znanej uczelni na "F" nie werfikują zdolności i ambicji studentów, ale bogate portfele rodziców ;). PS. Z moich obserwacji wynika, że studnia dziennie na publicznych uczelniach nie są do końca bezpłatne- zwłaszcza dla studentów, którzy muszą się SAMI utrzymać (mieszkanie, książki, dojazdy).

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
.X.
(Ocena: 5)
2017-07-06 00:26:30

Studiuję na tej uczelni medycynę i uwierz mi, że nasza wiedza jest weryfikowana na bieżąco ;). Portfele naszych rodziców, o których pisałaś nijak się mają do zdawalności egzaminów. Umiesz - zdajesz, nie umiesz - poprawka/warunek. Oczywiście możecie nas ocenić, ale DOPIERO po znanym LEK-u i rozpoczęciu pracy zawodowej. Pozdrawiam :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-05 11:53:49

Uważam, że jak kogoś stać to proszę bardzo, niech idzie do szkoły prywatnej od podstawówki po same studia. Ale bądźmy szczerzy, nie ważne gdzie robi się studia, jeżeli nie ma się siły przebicia, i tego czegoś to niestety się nie przebijesz.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Lena
(Ocena: 1)
2017-07-05 11:27:52

Tylko się potem nie dziwcie, jak w co drugim ogłoszeniu pracodawca dopisuje małymi literkami: nie po uczelniach prywatnych.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
belfer
(Ocena: 5)
2017-07-05 09:00:53

chcesz mieć luz - studiuj indywidualnie w domu. tak naprawdę nie jest ważne, gdzie studiujesz, ważne jest, czy chcesz się czegoś nauczyć. jeśli tak, to stare budynki, większe grupy i nawet zmęczeni wykładowcy nie mają znaczenia. weź pod uwagę jeszcze jedno - pieniądze nie zapewniają ani oryginalności ani wybitności, a "świetne" zdanie matury w dzisiejszych czasach nie świadczy o jakimś ponadprzeciętnym poziomie zdolności - wystarczy się normalnie uczyć. wysoka samoocena jest dobra, ale we wszystkim najlepiej zachować umiar.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-05 00:47:40

Ja studiowałam dwa dość podobne kierunki na prywatnej i państwowej (uniwersytet ekonomiczny i wyższa szkoła bankowa) i w wielu kwestiach nie było specjalnych różnic, faktycznie w dziekanacie na prywatnej lepiej i szybciej mi się załatwiało sprawy, za to wykładowcy to loteria, bywało tak, że ktoś kto był kosą na państwowej, na prywatnej olewał temat. Na prywatnej było też kilku wykładowców z dość podejrzanymi kwalifikacjami, którzy na publicznej nigdy by nie mieli szans, więc parę przedmiotów musieliśmy ograniać sami. Grupy były tak samo liczne na obu uczelniach, natomiast na prywatnej na plus oceniam pomoc w załatwianiu konkretnych i fajnych praktyk zawodowych, dużą dostępność kursów i szkoleń doszkalających w korzystnych cenach a czasem nawet za darmo. Na publicznej niestety oferta szkoleń była marna, a praktyki to już w ogóle kpina. Dużo bym jeszcze mogła wymieniać plusów i minusów, ale gdybym miała komuś doradzać to przy studiach dziennych płatna uczelnia nie ma większego sensu (no może poza nieco bardziej elastycznym planem, ale to też nie oznacza, że się nie chodzi a zalicza), natomiast przy wyborze studiów zaocznych na prywatnych jest zwykle dużo taniej jeżeli chodzi o czesne, a to zwykle spory plus.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
  • Strona 1 z 1