Problem dnia

Mam 26 lat i nie potrafię dogadać się po angielsku. Dominika

13 Czerwca 2018

znajomość języka angielskiego

Słucham tak moich znajomych, którzy planują wakacje i robi mi się bardzo przykro. Mam 26 lat, skończyłam studia, pracuję, a wyszło na to, że i tak jestem ofiarą losu. Często w tej kwestii oszukuję, bo po prostu mi wstyd. Mieć tyle lat i nigdy nie być za granicą? Trochę to upokarzające. Najgorsze jest to, że nic nie zapowiada tego, by miało się to w najbliższym czasie zmienić. Ani mnie na to nie stać, ani się do tego nie nadaję.

W dzieciństwie i później spędzałam wakacje głównie u babci w górach. Piękne miejsce, ale Teneryfa czy nawet Chorwacja to to nie jest. Pamiętam, że w podstawówce kilka razy zmyślałam. Mówiłam w szkole, że byłam w Hiszpanii albo we Włoszech. Czułam się wtedy lepsza i nie miałam aż takich kompleksów wobec dzieci, które naprawdę jeździły na takie egzotyczne dla mnie wczasy. Lata minęły, a ja dalej mam ten sam problem. Jak tylko pojawi się ten temat, to od razu go ucinam. Chce mi się dosłownie płakać.

Zobacz również: To brzmi idiotycznie: Angielskie słówka, które wtrącamy do rozmów

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (29)
ocena
4.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-14 00:35:54

Olej gramatyke i czasy tylko staraj sie mowic nawet jak by to brzmialo kali byc kali jesc to i tak za granica ludzie to zrozumieja i nikt nie bedzie z ciebie szydzil większa ilosc populacji poslugujaca sie jezykiem angielskim nie zna innych jezykow - wiec wychodzi na to ze jestes inteligentnejsza od nich

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-14 02:34:55

Oni nie znają języków, bo NIE MUSZĄ się ich uczyć, jak my. W krajach anglojęzycznych jest dostatek, ludzie nie biedują i nie wyjeżdżają ,,za chlebem,, więc to raczej oni górują nad nami.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-14 12:51:26

Co za bełkot. Ona mówi o wakacjach, nie o życiu za granicą. Typowe "nie mam nic do powiedzenia, a się wypowiem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-14 00:05:02

Za bardzo sie piescisz z tym wszystkim. Trzeba korzystac z tego co sie ma i umie. Nawet jak masz slaba znajomosc jezyka to i tak staraj sie go uzywac, a nie denerwujesz sie, ze jest beznadziejnie. Moze w ten sposob go poprawisz. Poza tym w innym kraju na wakacjach nie bedziesz potrzebowala perfekcyjnej znajomosci angielskiego, jedziesz sie tam bawic i odpoczywac, a nie zalatwiac kontrakt biznesowy. Do odwaznych swiat nalezy, podrozuj i ucz sie, akurat na nauke nigdy nie jest za pozno. Pozdrawiam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Stara baba
(Ocena: 5)
2018-06-13 21:48:27

Uważam, że za bardzo się denerwujesz, a stres przeszkadza w nauce - zwłaszcza języków obcych. Ponadto masz dopiero 26 lat, a nie 90 (chociaż jestem zdania, że na naukę nigdy nie jest za późno). Owszem, możesz wydać dużo pieniędzy na kursy, ale mamy XXI wiek, w Internecie znajdziesz dużo pomocy naukowych. Zacznij spokojnie, od powtórki czasów (żeby nieźle się wypowiadać w j. angielskim potrzebujesz pięciu czasów - wyszukaj sobie The Big 5 ). Czujesz strach przed mówieniem, więc najpierw możesz mówić sama do siebie i to nagrywać. Im częściej, tym lepiej. Ponadto dużo czytaj, oglądaj angielską/ amerykańską telewizję, twórz własną listę słówek (szybciej utrwalisz). Dobrym sposobem jest też "staroświeckie" notowanie w zeszycie. Z nowoczesnych metod polecam memrise, mają dobry algorytm powtórek. Jeżeli trochę się oswoisz, to możesz ćwiczyć konwersacje z koleżanką, która zna język. Ewentualnie możesz też wyszukać w swoim regionie ofert wymiany językowej. W Polsce jest coraz więcej zagranicznych studentów, którzy chcą uczyć się polskiego (możesz pobawić się w nauczycielkę :)), a w zamian oferują np. angielski. Jednak dobrze poszukaj. Może jestem okrutna, ale studenci z Południa wcale nie władają najlepiej angielskim, jednak nie odczuwają większego lęku przed mówieniem. Z moich obserwacji wynika, że najlepiej z angielskim w Europie, oprócz Brytyjczyków, Irlandczyków itd., najlepiej radzą sobie ludzie z Holandii i z krajów skandynawskich. Działaj, Kochana. Powodzenia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-13 11:47:55

Czyli cały problem polega na tym, że się boi wyjechać za granicę - genialnie, a nie lepiej byłoby zająć się po prostu nauką j.angielskiego? Rozumiem nie stać jej na szkołę, czy indywidualne lekcje, no ale bez żartów - jest internet np. You Tube, grupy na Skype- ilu jest tam anglistów, którzy prowadzą swoje vlogi i nauczają języka OD PODSTAW i uwaga ZA DARMO! tutaj brakuje tylko i wyłącznie zaangażowania i samodyscypliny! no cóż, oczywiście lepiej zwalić wszystko na to, że całe życie się było na wakacjach w Polsce...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-13 11:40:55

Rozumiem , ze autorki I tak nie stac na wakacje ale jesli mialaby kase to nie rozumiem jak mozna odmowic sobie wakacji I urlopu bo nie mowi sie po angielsku? Przeciez jedziesz ze znajomymi czy rodzina z ktora rozmawiasz w swoim jezyku, zamawiajac cokolwiek w knajpie czy hotelu po prostu mowisz nazwe wlasna. Toilet chyba potrafisz wymowic? gorzej ze zwiedzaniem ale zawsze mozna zamwic taxowke do danego miejsca czy znalezc w necie busa...juz nie przesadzajmy, tacy ludzie to calkowite ciapy..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-13 11:42:28

dodam jeszcze, ze moi rodzice nie mowia po angielsku WOGOLE a jakos nie mieli oporow jechac na wakacje do Chorwacji czy Bulgari..i to na wlasna reke, gdzie nie mili recepcji czy pomocy w czymkowliek i nie narzekali na problem z dogadaniem sie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ven
(Ocena: 5)
2018-06-13 07:26:14

a niby wszyscy tak znaja angielski...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-13 01:43:34

No widzisz, a ja mieszkam już 6 lat w Anglii, zwiedziłam tutaj co nieco, ale też nie byłam w takiej Hiszpanii czy we Włoszech, i co ? Mam się zabić z tego powodu ? Przyjdzie czas, że tam też pojadę i zwiedzę, ty tak samo. Chcesz wyjechać za granicę , ale angielskiego nie znasz, to się go ucz kobieto. Spędzaj wolny czas na wkuwaniu słówek, uczeniu się gramatyki, oglądaj filmy bez lektora, angielską tv, cokolwiek, aż w końcu ci wejdzie w pamięć. Tyle jest programów samouków, wystarczy kupić, i się uczyć. Nic samo nie przychodzi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Naxci
(Ocena: 5)
2018-06-13 02:06:46

UK

Ja za miesiąc wylatuję na studia do UK i spędzę tam conajmniej 3 lata. Po angielsku się dogadam mnie lub bardziej swobodnie, ale specjalistycznego języka po prostu nie znam - no i trudno, nauczę się go! Jak trzeba to nauka języka przychodzi ludziom ekspresowo.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-13 11:35:36

ja mieszkam w UK 6 lat, przed wyjazdem mialam same 5 i 6 w szkole a okazalo sie ze ledwo potrafie sie dgadac. dopoki czlowiek nie musi rozmawiac po angielsku to w szkole sie tego nie nauczy niestety

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-13 12:40:01

Bardzo dużo zależy od nauczyciela i co samemu się robi poza tymi lekcjami. Z angielskiego byłam czwórkowo-piątkowa i mogę swobodnie rozmawiać, a koleżanka która zawsze miała szóstki boi się mówić...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Naxci
(Ocena: 3)
2018-06-13 00:44:06

Użalaj się więcej

Najpierw odpowiedz sobie na pytanie czy chcesz podróżować, masz taką wewnętrzną potrzebę, czy przemawia przez ciebie zazdrość. Trzeba zarabiać naprawdę psi grosz, albo nie mieć samozaparcia żeby przez rok nie odkładać 100zł co miesiąc. 1200zł to już spoko wyjazd do Pragi, Brukseli, Budapesztu lub Wiednia. Wystarczy wybrać hostel i łóżko w 8osobowym pokoju. Zwykle trafisz tam na podobnych podróżników, którzy chętnie ci pomogą. Moja znajoma podróżowała wypychając malutką walizkę paprykarzem i kisielem żeby oszczędzić. Co do języka - nie nauczysz się go jeśli nie spróbujesz. Poszukaj jakiegoś kanału na yt w angielskim, to powinno poprawić twój akcent - osłuchaj się. Spróbuj wejść na czaty i popisać po angielsku - najlepiej używając słownika tylko do pojedynczych słów. W podróż weź rozmówki polsko-angielskie - 5zł w księgarni - często mają też zapis fonetyczny. Albo małymi krokami, odłóż pieniądze na intensywny kurs językowy nastawiony na mówienie. Nic nie robiąc nie nauczysz się niczego.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-13 01:20:19

a ja dodam, że najlepiej mówić - np. skype, koniecznie z kimś kto nie podpowie ci po polsku. dwie osoby, które chcą pogadać i sie nie oceniają, traktując to jako zabawę BEZ KOMPLEKSÓW i po jakimś czasie załapiesz. wiele osób w podobny sposob poznało jezyk. żywy język, kiedy się nim posługuje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Naxci
(Ocena: 5)
2018-06-13 02:04:42

Język

Tym bardziej, że ludzie za granicą cieszą sie kiedy umiesz powiedzieć jakiekolwiek słowo. Można składać coś samymi rzeczownikami lub bezokolicznikami i nawet wtedy będzie ok. Chodzi o przekazanie informacji lub próbę jej uzyskania. A jeszcze jeśli nie jest się w kraju gdzie angielski to 1 język to w ogóle luzik, bo zwykle ludzie nawet nie wyłapią twoich błędów, skupią się na tym, żeby cię zrozumieć.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-13 09:13:03

o matko, juz wolalabym siedziec w domu niz spac z obcymi osobami w wielkim pokoju czy jesc paprykarza na wakacjach..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Naxci
(Ocena: 3)
2018-06-13 09:29:46

Dlatego lenie i marudy nie bawią się tak dobrze :) Można zebrać 2tys zł i zobaczyć kilka krajów, a można zebrać 2tys zł i nie wystarczy na żadne wakacje w hotelu z posiłkami w restauracji. Dla mnie wybór jest prosty. Jestem zwolenniczką idei, że podróżuje się, żeby poznawać coś nowego, a nie kolejne hotele, z których każdy jest podobny i zamykanie się w swojej bańce.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Naxci
(Ocena: 3)
2018-06-13 09:32:05

Dla wybrednych zostaje może lepsza opcja, a w dodatku darmowa. Couchsurfing - ludzie na całym świecie oferują nocleg na kanapie lub w wolnym pokoju - bezinteresownie. W serwisie są zaufne osoby, które przyjęły często setki ludzi. Takie osoby są też doskonałymi przewodnikami.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-13 11:37:10

no wiesz, ja leniem nie jestem, podrozowac uwielbiam, zwiedzialm juz sporo i to nie hoteli, z kazdego kraju wyciagam tyle ile sie da i sa to zazwyczaj aktywne wyjazdy. jednak spanie w takich warunkach i jedzenie zarcia z puszek jest dla mnie delikatnie mowiac ujmujace..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Naxci
(Ocena: 5)
2018-06-13 12:44:36

"W takich" warunkach - czyli jakich? Czyste, zadbane pokoje dla 8 osób, każda osoba ma swoją szafkę na kluczyk lub sejf. A cena dużooo niższa. Jeśli jedzenie z puszki jest dla ciebie ujmujące to masz ze sobą delikatny problem. Wszystko jest dla ludzi, jeśli kogoś nie ciśnie budżet to oczywiście pójdzie na coś bardziej konkretnego, ale jeśli liczy się każdy grosz, to paprykarz robi się natychmiastowo pyszny. Podróżowanie to jednak sztuka kompromisów i improwizacji. Zależy też co masz na myśli przez aktywne podróżowanie. Bo zwiedzenie wszystkich możliwych zabytków w okolicy - ok, pewnie że warto to zrobić! Ale jeszcze lepiej przejść się po mniej znanych ulicach, porozmawiać z ludźmi, dać się wyciągnąć na piwo - wszystko w granicach rozsądku.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-13 13:07:10

rozumiem, ze tylko jadac jak najwiekszy biedak mozna pospacerowac po nieznanych miejscach i pojsc na piwo? wiaodmo, kazdy podrozuje jak moze i super, ze komus sie chce. mi takie cos po prostu by nie pasowalo. nie wyobrazam sobie spac z obcymi ludzmi w pokoju czy nie sprobowac lokalnej kuchni bo stac mnie tylko na bulke z paprykarzem

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Naxci
(Ocena: 5)
2018-06-13 13:12:31

Autorka wyraźnie napisała, że ma problem z odłożeniem pieniędzy na wakacje, więc dyskusją nawiązuję do jej poziomu. To ona czytając te posty ma odnaleźć dla siebie w tym radę i pomoc.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-13 13:41:40

no juz widze jak taka niemota nieznajaca angielskiego pojedzie mieszkac z obcymi ludzmi jak w akademiku, jedzac paprykarza. moim zdaniem takie cos jest dla odwaznych, pewnych tego ze sobie poradza ludzi..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Naxci
(Ocena: 5)
2018-06-13 13:45:44

Może narzekać że nie da rady i nigdy nie odwiedzić innego państwa lub przełamać się i pomieszkać choćby 4 dni jak w akademiku. Nie sądzę żeby wymagało to więcej odwagi niż bookowanie hotelu. Można skorzystać z obecności innych osób, a można nie zamienić z nimi słowa.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-13 18:36:06

sorry ale po całodniowym zwiedzaniu to mam ochotę odpocząć i się zrelaksować. W wieloosobowym pokoju nie masz prywatności ani gwarancji ze będzie można odpocząć. Dodatkowo nie wiadomo na kogo się trafi w takim hostelu. Więc według mnie jest to opcja dla desperatów albo dusigroszy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-13 21:22:32

Jest to opcja dla każdego kto lubi takie warunki. Jedni lubią namiot a inni tylko hotele full wypas - a ci pierwsi nie muszą byc ani skąpi, anie biedni - po prostu LUBIĄ TO :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Naxci
(Ocena: 5)
2018-06-13 21:58:29

Próbuję sobie wyobrazić jakie jest twoje zdanie o backpackerach :D Ludzie nie raz cały świat zwiedzą autostopem w tak niegodnych dla ciebie warunkach. I mają potem tak bogate doświadczenie, satysfakcję ze swojego wyczynu i masę wspomnień - czasem lepszych, czasem gorszych, ale i poprzeczka była wysoko. Wybranie hotelu to chodzenie na łatwiznę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-06-17 14:06:08

Przepraszam, wtrącę się do dyskusji. Cóż złego jest w hotelach? Podróżuję z plecakiem, zwykle mam przy sobie 5 rzeczy na krzyż. Nie robię zdjęć a'la modelki na insta, nie skupiam się na pindrzeniu podczas wakacji. Dużo zwiedzam, korzystam ze wszystkich możliwych środków transportu, poznaję nowych ludzi, obcą kulturę. Podróżuję na własną rękę, nie przez biuro. Ostatnio w ciągu 30 dni zrobiłam Tajlandię, Laos i Kambodżę. Zatrzymałam się w 12 różnych miejscach, niejednokrotnie nie miałam kiedy zjeść, ani gdzie się wykąpać. Jednak kilka razy w trakcie tej podróży wybrałam hotel i to pięciogwiazdkowy. Może i pasowałam tam jak kwiatek do kożucha, ale naprawdę... hotele nie są tylko dla luksusowych dam, które nie opuszczają pokoju.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz