Problem dnia

Dopiero w ciąży zrozumiałam, że... wcale nie chcę zostać matką! Ilona

12 Lipca 2018

ciężarna

Podobno przeżywam najpiękniejsze chwile w życiu... Noszę w sobie nowe życie, które niedługo przyjdzie na świat... Mam obok męża, którego kocham... Już za chwilę będę spacerowała z wózkiem, bawiła się z moim maleństwem, uczyła go wszystkiego... I jakoś wcale mnie to nie rusza. Nie czuję się szczęśliwa i nie będę udawała, że jest inaczej. Kiedyś miałam inne poglądy.

Jestem już w 7. miesiącu ciąży. Brzuch duży, mały porządnie kopie, czasu coraz mniej. Tak naprawdę emocje, zamiast rosnąć, stale opadają. Cieszyłam się na początku, teraz jest mi już wszystko jedno. Czasami wręcz mam do siebie pretensje, że wpakowałam się w coś takiego. Nie wiem czy spełnię się w tej roli. Mówiąc wprost, to wątpię.

Patrzę na dzieciate koleżanki i nie wyobrażam sobie, że mogłabym tak oszaleć na punkcie dziecka.

Zobacz również: Kiedyś były piękne, ale po urodzeniu dziecka... Fotodowody na to, że macierzyństwo odbiera urodę

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (11)
ocena
4.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

mi
(Ocena: 3)
2018-07-13 19:41:14

Fajnie że się do tego przyznajesz bo nie ma w tym nic złego i to jest normalne że masz obiekcje szczególnie że poród się zbliża. To że innym kobietom odbija to nie znak że jak tobie nie odbija to jest coś z tobą nie tak. Moja przyjaciółka po porodzie opiekowała się dzieckiem i czuła jakby nie było jej, jakby było obce. Ale po czasie jej przeszło i teraz jest szczęśliwa szczególnie że więcej dzieci mieć nie może. To tak naprawdę sprawa hormonów i przejdzie w końcu. To tylko takie chwilowe odczucia a nie znak że nie chcesz dziecka. Ale jest coś co mi osobiście bardzo się nie spodobało. Jako singielka bez dzieci mam dość słuchania jęków młodych matek mówiących jak to singielkom w dużym mieście jest super a im jest źle bo siedzą w pieluchach. Wiele tych singielek, w tym, ja z chęcią by się z wami zamieniła drogie panie. Zawsze marzyłam o dziecku ale jeszcze nie spotkałam miłości swojego życia więc na razie to nie możliwe ale jest mi bardzo żal gdy patrzę na moje koleżanki z maluchami. Uważacie że jesteście zmęczone i nieszczęśliwe bo nie robicie kariery zawodowej i nie jeździcie w podróże za granicę. To ja teraz napisze jak naprawdę wygląda życie singielek w dużym mieście. Po pierwsze zarobki wcale nie są tak astronomiczne jak się mówi i choć źle nie zarabiam to jak jedna trzecia mojej wypłaty idzie na wynajem mieszkania to aż tak kolorowo nie jest szczególnie że życie w dużych miastach jest drogie. Z racji tego że jestem sama to bank nie chce dać mi kredytu hipotecznego bym mogła to mieszkanie kupić nawet jeśli za wynajem płace tyle samo co płaciłabym za ratę kredytu na mieszkanie. Wiele singielek pracuje po 12 godzin w korpo i wierz mi one wcale nie są mniej zmęczone od młodych matek przez to. Poza pracą z wszystkimi obowiązkami domowymi jesteś sama, nawet z wymianą żarówki. Mężatkom chociaż może pomóc mąż w części tych rzeczy, mi nie pomoże nikt a też muszę sprzątać, prać , gotować i robić zakupy. Do tego dochodzi ciśnienie w pracy ze strony szefów i ciągły stres. Wracam do domu i gdyby nie to że mieszkam z przyjaciółką to nie miałabym się nawet do kogo odezwać po pracy szczególnie że wszyscy twoi znajomi mają już swoje rodziny i nie bardzo jest nawet z kim wyjść. Wyjazd za granice gdy musiałam tam jechać sama (bo nie miałam z kim) wcale nie sprawił mi radości. Imprezy i alkohol już dawno mi się znudziły bo ile można. Jak mam ochotę na seks to co mam robić? Iść do klubu i ryzykować niechcianą ciążą, chorobami wenerycznymi i kiepskim seksem bo przecież nie wiesz jaki gościu ci się trafi. Jak kobieta ma męża i to takiego sensownego jeszcze to przecież ma już obgadane z nim co lubi a co nie i taki seks jest bezpieczniejszy niż przypadkowy. Po drugie umówmy się, kobiety jednak chcą mieć jakąś sensowną relację z facetami z którymi sypiają. Jasne że mogę znaleźć ciekawą pasję i się w niej rozwijać. Taaak. Na pewno zastąpi ona mój instynkt macierzyński i seksualny...Bzdura. To tylko przykrywka by nie zwariować. Jeśli strace pracę zostaję bez środków do życia. A co moim zdaniem mają dzieciate mężatki czego ja nie mam. Radość z wychowania młodego człowieka, stabilny związek, oparcie w mężu, jego wypłatę często dużo większą niż ich, czego wiele z nich nie docenia, to często dzięki mężowi mogą mieszkać we własnym mieszkaniu lub domu a nie wynajmować pokój u kogoś całe życie. Gdy dzieciak podrośnie będzie wdzięczny i będzie cię kochał bezwarunkowo zawsze obojętnie czegoś byś nie zrobiła. Chłopak czy mąż może porzucić ale dzieci będą zawsze. Więc naprawdę nie mogę zrozumieć marudzenia jak mi źle i nie dobrze gdy kobieta mieszka w dwupiętrowym domu postawionym za kasę męża. Jakby sobie miała na to zarobić albo cisnąć się w pokoju to by dopiero było jej wspaniale. Gdy nie miałam chwilowo pracy to zostałam bez środków do życia. Żadna mężatka nie musi się tego obawiać. A zarobione pieniądze i tak szczęścia nie dadzą. Kupowanie nawet drogich rzeczy nie daje takiej radości jak obecność drugiego człowieka.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-15 16:16:47

mi, to jeden z mądrzejszych komentarzy jakie ostatnio tu przeczytałam;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
AthleticoMed.pl
(Ocena: 5)
2018-07-13 14:23:56

Nie wierzę w takie rzeczy...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-12 19:33:37

ja dziekuje Bogu ze nie mam dzieci, kompletnie nie wyobrazam sobie abym zyla w pernamentym stresie przez 18 lat zanim to dziecko osiagnie pelnoletnosc, przez tyle lat trzeba byc za niego odpowiedzialnym , utrzymywac go, martwic sie o niego, chodzic na wywiadowki, miec zawsze kase, bo dziecko musi jesc i pic i miec ubrania, chodzic po szpitalach jak bedzie chore, brac zwolnienie z roboty, jednym slowem masakra i Bogu dzieki ze nie mam dziecka.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
J
(Ocena: 5)
2018-07-14 10:27:41

Szkoda ze twoi rodzice tak nie myśleli. Było by miej o jednego g.....

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-15 16:17:59

J, lecz sie chory czlowieku

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-12 13:44:49

nie ma w tym nic złego, że chcesz mieć też świat poza dzieckiem.uważam wręcz, że dzieciom wcale nie służy taka sytuacja, że są pępkiem świata i wszystko jest im podporządkowane.rzeczywiście pierwsze miesiące z niemowlakiem bywają męczące, ale nie nastawiaj się na jakiś horror.angażuj męża w opiekę nad dzieckiem, jeśli masz kogoś typu babcia dziecka, która chętnie z nim zostanie-korzytaj z tego.te drobne chwile bez dziecka są ważne.to nie musi być od razu weekend w spa, wystarczy wypad na zakupy, wyjście do kina czy choćby spacer.nie musisz też siedzieć z dzieckiem kilka lat w domu, jeśli ci to nie odpowiada- są żłobki, przedszkola, niańki.można wrócić do pracy jeśli tak wolisz.moim zdaniem lepsza zadowolona matka-pracująca niż "męczennica" siedząca z dzieckiem niczym za karę w domu.mam dwójkę kilkulatków, wróciłam do pracy gdy mieli 2 i 3 lata.nie wyglądam gorzej niż przed ciążami, z mężem dobrze sie dogadujemy-ale warto tę relację pielęgnować, wystarczą naprawdę drobne gesty.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-12 10:36:29

Trudna sprawa-matką zostać ,a chcieć nią być to dwie różne sprawy. Dziecko powinno być oczekiwane wówczas jest naprawdę kochane. Mówienie,że miłość przyjdzie póżniej jest obłudą

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-12 17:11:25

a gdzie ona napisała, że go nie kocha? nie dostała świra na punkcie dziecka to już zła matka i dziecko twoim zdaniem jest niechciane?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-12 09:03:22

nie musisz oszaleć na punkcie dziecka zeby być dobrą matką. Twój świat nie musi kręcić się wokół pieluch. Właśnie dobrze, że chcesz czegoś więcej od życia niż tylko spacerków itd. co wcale nie robi z ciebie złego materiału na matkę. Mam dwójkę dzieci i też z początku bałam się i zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam. Dodatkowo problemy z początku, szpitale, ciągły płacz. Teraz jest super, dziewczyny idą do przedszkola a ja myslę o powrocie do pracy i cieszę się jak dziecko. Nie załamuj się i nie daj sobie wmówić że powinnaś czuć jakąś niezdrową euforię.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-12 06:09:36

Nie martw się, to hormony. Ja miałam to samo i to od początku ciąży - raz radość i uśmiech, a raz łzy, że przecież ja sobie nie poradzę, co ja najlepszego zrobiłam itp. Przeszło właśnie po porodzie - dziś patrząc na swoje dziecko nie rozumiem, jak mogłam myśleć o tym, że go nie chciałam i że wolałabym cofnąć czas. Na szczęście miałam świetną położną, która tłumaczyła mi, że to normalne, bo hormony buzują i cały świat nam się zmienia. Będzie dobrze, zobaczysz :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz