Problem dnia

Codziennie żałuję, że zgodziłam się zostać matką chrzestną. A., 31 l.

14 Lipca 2018

dziecko

Prawie dokładnie 6 lat temu zostałam matką chrzestną. Pierwszy i najprawdopodobniej ostatni raz. Zgodziłam się, bo co mi szkodzi? Przecież to się nie wiąże z żadnymi obowiązkami. Ewentualnie droższe prezenty na komunię i kiedyś na ślub. No i mam chrześnicę, córkę mojej kuzynki. Szybko okazało się, że mają wobec mnie ogromne wymagania - przede wszystkim finansowe. Jak trzeba coś kupić drogiego, to przecież chrzestna nie odmówi. No i nie odmawiałam, bo czułam presję. Każde jej urodziny, imieniny, zakończenie roku w przedszkolu albo cokolwiek, to kolejny kosztowny upominek.

Nie wybierałam ich sama. Najpierw wszystko sugerowała kuzynka, a teraz bezpośrednio moja chrześnica. Jest przy tym niezłą aktorką, ale zawsze wiadomo o co chodzi. Jak tylko zbliża się jakaś okazja, to ona mnie zagaduje, że jej koleżanka ma coś fajnego albo była z mamą w sklepie i coś widziała, a ona nie mogła jej kupić. Bierze mnie na litość i zawsze osiągała swój cel. Tak było z tabletem, aparatem, firmowym plecakiem i wieloma innymi rzeczami.

Zobacz równieżLIST: „Czy można zmienić matkę chrzestną? Ona w ogóle nie interesuje się dzieckiem i skąpi na prezenty!”

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (16)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-18 09:27:38

ja dwa razy wykrecilam sie z bycia chrzestna i to byly jedne z najlepszych decyzji w moim zyciu

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-17 22:19:10

Zmień wiarę i przestaniesz być matką chrzestną.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-17 12:38:13

Obecnie wielu rodziców szuka majętnych kandydatów na chrzestnych a potem mają spore wymagania co do prezentów. Niestety z pokolenia na pokolenie jesteśmy coraz gorsi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-16 07:47:57

Powiem tak bycie matka chrzestna to nie dawanie prezentów. Matka chrzestna z założenia powinna dziecku przekazywać wiarę i dawać dobry przykład.. Prezenty oczywiście tez sa ok ale przy większych okazjach i takie na które cie stać. Należy postawić sprawę jasno chrzestna to nie bankomat i nie musi kupować co tylko dziecko chce poza tym ja mając chrześniaka jak dziecko chce cos droższego a rodziców na to nie stać to sie składamy na jakas okazje i dostaje jeden większy prezent a nie kilka mniejszych

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Hel
(Ocena: 5)
2018-07-15 23:20:53

Powiedz rodzicom dziecka, że nie chodzisz do komunii i do kościoła. Ksiądz nie zgodzi się na taką matkę chrzestną.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-16 11:44:21

Ale ona już jest chrzestną, przeczytałaś w ogóle?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Gg
(Ocena: 5)
2018-07-15 12:34:18

Ja powiedziałam, że nie chcę być matką chrzestną i było po temacie. Oczywiście połowa rodziny miała pretensje ale mnie to gówno obchodzi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-15 09:02:13

Ufff ateiści nie mają tego problemu :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-14 22:38:31

hej. ja co prawda nie jestem chrzestną, ale mam jednego bratanka (brat szybko rozstał się z tą dziewczyną, ale chciałam mieć dobre relacje). do jego 4 roku życia biegałam z prezentami w zębach i jeszcze głupia pytałam, czy mogę przyjść w odwiedziny. dodam, ze słabo zarabiałam a i tak starałam się kupować same ekstra rzeczy. wydawało mi się, że buduję świetne relacje, dzieciak się cieszył, a jego matka była miła. a potem coś we mnie pękło. któregoś razu nie poszłam dać kolejnego prezentu. i wiecie co? nawet nie było telefonu, czy nie przyszłam, bo jestem chora itp? nie pobiegłam jak pies na kolejną okazję i znowu zero odzewu. kompletnie jakbym nie istniała. Teraz wiem, że kupowanie sobie czyjejś "sympatii" nie ma sensu. byłam przez te lata tylko dostawcą prezentów i dziś żałuje mojej energii, pieniędzy i wyrzeczeń...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-14 19:33:55

uff mi sie udalo z tego "bisnesu" wykrecic 2 razy , nie powiem ze bylo lekko

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-14 18:25:28

Ja postanowiłam skończyć z wypasionymi prezentami po 7. urodzinach mojego chrześniaka. Powód był banalny- powiedział mi prosto w oczy ze na ostatnie urodziny dostał ode mnie szajs, mogłam mu kupić droższy prezent (zbiera pewna kolekcje, a ja kupiłam mu jedna z mniejszych jej części, ale j tak kosztowała prawie 100 zł). Przytakiwała mu jego mamusia, swoją drogą pusta i biedna jak mysz kościelna „lejdi”. Ja w momencie tych urodzin kupowałam mieszkanie i miałam ważniejsze wydatki niż prezent dla dzieciaka. Wtedy uznałam, że na następne urodziny dostanie ode mnie kartkę z życzeniami i może z 50 zł do skarbonki. Dla 8-latka to i tak sporo. Prezent wart więcej dostanie dopiero na komunie, za 3 lata. Nie będę sobie niczego odmawiać tylko ze względu na cudze dziecko. Moi chrzestni byli w moim życiu nieobecni odkąd skończyłam 3 lata. Sama zamierzam by obecna w jego życiu, ale pod inną postacią niż drogie prezenty na każda okazje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-07-17 22:34:02

Ale bezczelne dziecko

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz