Problem dnia

Moja siostra chce adoptować dziecko, a mogłaby mieć własne. Dziwię jej się... Justyna

07 Kwietnia 2018

adoptowane dziecko

To nie jest może moja sprawa, ale dotyczy najbliższej rodziny. Martwię się o siostrę, która chce podjąć chyba nieprzemyślaną decyzję. Razem z mężem zamierzają pójść na kurs dla rodziców adopcyjnych, a w przyszłości przygarnąć dzieci. Nie jedno, ale już mówią o trójce. I wcale nie niemowlaki, ale takie kilkuletnie. Stwierdzili, że ktoś musi im pomóc i to będą oni. Dziwnie się z tym czuję.

Super, że tak się przejmują i nie myślą tylko o sobie, ale moim zdaniem to delikatna przesada. Nikt nigdy nie stwierdził, że któreś z nich jest bezpłodne. Prawdopodobnie siostra bez problemu zaszłaby w ciążę i urodziła własne dzieci. Nie wiem dlaczego rezygnuje z tego cudu i w ogóle nie bierze tego pod uwagę. Tylko adopcja wchodzi w grę.

Czy nie będą tego kiedyś żałować? Ja mam wątpliwości...

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (17)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Pov
(Ocena: 5)
2018-04-12 17:19:58

Ja bym wolała nie mieć dzieci niż żyć w świadomości że wychowuje cudze dziecko

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Sara
(Ocena: 5)
2018-04-08 10:37:17

Zgadzam się w zupełności z pierwszyn zdaniem - nie twoja sprawa. Może siostra tak bardzo boi się porodu i myśli o ciąży, że przez to nie zdecyduje się na własne dziecko a nie chce tego ogłaszać całemu światu? Może rzeczywiście bardziej zależy jej na pomocy tym istniejącym dziecięcym obywatelom a nie posiadaniu własnego? Może stwierdzili z mężem, że przynajmniej hajs się będzie zgadzał jak zostaną rodziną zastępczą? Różne mogą być przesłanki, ale decyzja jest ich, to oni się tego podejmą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-08 08:54:41

Ja jestem za adopcja. Jednak trzeba sobie zdawać sprawę, że często takie dzieci są obciążone "złymi genami". Większość, to dzieci alkoholików, ćpunów. Niektore matki piły, brały narkotyki będąc w ciąży. Nie chodziły do lekarza. Te dzieciaczki mogą mieć problemy z psychiką i nie mówię tu o żalu, gdy dowiadują się, że są adoptowane. Ja sama mam problemy ze zdrowiem i psychika, bo moja matka dużo paliła będąc w ciąży, a co dopiero dzieci matek patologicznych. Trzeba być przygotowanym i silnym adoptując dziecko. Szkoda, że jej nie wspierasz.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-07 15:16:27

A nie pomyślałaś idiotko, że jej ciąża może wiązać się z jakimiś wadami genetycznymi od strony jej męża. Może jest na tyle rozsądna, że nie będzie ryzykować. Gdyby tak większość myślała, nie rodziliby się ludzie z kiepskimi genami. Nie każdy powinien przekazywać swoje geny.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-07 14:53:40

A jesteś pewna, że siostra nie ma problemów z płodnością? Niektórzy takie rzeczy trzymają w tajemnicy nawet przed najbliższą rodziną, nie wydawaj opinii, skoro nie masz stu procentowej pewności. A jeśli nawet może sama urodzić, ale woli adopcję, to też jest to jej prywatna sprawa, nie twoja! To nie twoje życie, nie twoje wybory, zajmij się sobą lepiej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-07 14:54:05

Stuprocentowej*

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ProChoice
(Ocena: 5)
2018-04-07 14:30:43

"(...) czy kobieta, która nigdy nie była w ciąży i sama nie urodziła, na pewno będzie dobrą matką?" - Kolejna, która myśli, że wraz z wypluciem dziecka z macicy zyskuje się tajemną wiedzę wychowawczą. Pewnie cesarka też BE? Może siostra nie mówi Ci wprost, że nie może mieć dzieci, bo to dość OSOBISTA sprawa? Może ma tokofobię, strach przed ciążą i porodem? Może po prostu jest złotym człowiekiem i w odróżnieniu od hołoty wołającej "nie dla aborcji, tak dla adopcji" faktycznie chce przygarnąć dziecko, a nie tylko zaglądać innym w macice - jak Ty. Nara.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Stara baba
(Ocena: 5)
2018-04-07 14:27:21

A gdyby chciała zrobić in vitro, to pewnie byś gadała, że mogłaby adoptować dziecko.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-07 08:48:21

A pewnie według ciebie cesarka do wydobyciny i nie ma więzi z dzieckiem. Myślę, żę siostra ma swoje powody żeby nie rodzić. Nie musi wszędzie trąbić i wyjaśniać czemu nie chce albo nie może zajść w ciążę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-07 08:47:29

To jest ich decyzja a nie Twoja i to nie Ty jesteś w ich skórze. Może właśnie któreś z nich nie może mieć dzieci? nie pomyślałaś o tym, że nie chcą o tym rozmawiać , bo jest to dla nich bolesne? A może Twoja siostra już kilka razy poroniła i nie chce próbować kolejny raz? Wcale nie musisz o Tym wiedzieć, a ona może nie chce na ten temat rozmawiać? A może po prostu nie chcą oddawać kilku lat życia na zajmowanie się niemowlakiem? Wstawanie po nocach, szczepienia, choroby, wieczne zmęczenie? A może Twoja siostra ma fobie dotyczące ciąży i porodu- i w życiu na swoją się nie zdecyduje? A twierdzenie dotyczące hormonów, instynktu macierzyńskiego, który pojawia się wraz z ciążą i porodem jest bzdurne. Nie każda kobieta tego doświadcza, gdyby tak było, to nie byłoby tylu porzuconych i zaniedbanych dzieci, tylu nie kochanych. Wiesz mi, można mieć dziecko i nic do niego nie czuć...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-07 06:29:08

Brzydzi mnie ciąża i poród, nieraz myślałam o adopcji w przyszłości. Mam tylko pewien uraz, przypadek z mojej najbliższej rodziny. Siostra mojej mamy adoptowała rodzeństwo, małe dzieci. Ciocia jest cudowną, ciepłą kobietą, jej mąż to uczciwy facet. Może się nie przelewało, ale też nigdy niczego nie brakowało. Moja kuzynka jest patologiczną kłamczuchą, gada od rzeczy nawet gdy nie musi oszukiwać. Ponadto podejrzewam ją o jakąś socjopatię, lubi niszczyć ludziom życie, nieraz szargała moją opinię, rodziców doprowadzała na skraj nerwów, okradała, okłamywała. Pierwsze wrażenie zawsze sprawiała wręcz wspaniałe, z początku wszyscy ją uwielbiali (np. w nowej szkole), ona wtedy zaczynała swoje intrygi i oczernianie mnie. Po jakimś czasie wychodziła prawda, część mnie przepraszała za wierzenie jej, częśc nie. Wiele razy ginęły mi rzeczy, chodziły o mnie przeokrutne plotki, rujnowała pierwszy związek. Mam informacje, że w liceum brała narkotyki. Po osiemnastce zaszła w ciążę, chwilę później w drugą. Mieszka u rodziców. Kuzyn siedzi w więzieniu, od gimnazjum są z nim problemy, najprawdopodobniej jest alkoholikiem, dragi też lubi. Moja mama ich nienawidzi, te dzieciaki zniszczyły jej siostrze życie. Miałam kiedyś wykłady z socjologii na swoim kierunku, wiem, że osobowość jest mieszanką genów i socjalizacji, w ich przypadku winą mogę obarczać tylko geny, bo wychowani byli normalnie. Wiem, że gdybym adoptowała to dokładnie sprawdziłabym informacje o tym dziecku, a moja rodzina mogłaby być w stosunku do niego nieufna. Spróbuję z tym walczyć, z własnymi doświadczeniami, bo adopcja jest piękną i potrzebną rzeczą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-07 08:52:46

Jasne, że to co z nas "wychodzi" to mieszanka genów i środowiska. Ale dziecku, które jest "podatne" trzeba poświęcić więcej uwagi. Jestem biologicznym dzieckiem swoich rodziców. Mam brata. Nigdy nie sprawiał problemów, ma dobrą pracę, jest fajnym facetem. A ja? Wiecznie ze mną są problemy. A geny mamy takie same. Widocznie ja potrzebowałam więcej od swoich rodziców, a oni tego nie zauważyli.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-04-08 00:48:11

Dokładnie, nie zrażaj się. Ja z siostrą jestesmy tak podobne, że ktoś nazwał nas bliźniaczkami w szkole. I na tym podobieństwa sie kończą. Gdyby nie to, że razem sie wychowałyśmy dwie tak skrajnie różnie osoby nigdy by się ze sobą nie dogadały. Ja czuję się mniej zrozumiana przez rodziców i jestem pewna, że sprawiałam problemy. Prawda jest taka, że nie mam kontaktu za bardzo z nimi. Z nas dwóch mnie zdecydowanie łatwiej było "zepsuć", ale zauważyli to dopiero teraz chyba.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz