Nie dogaduję się z przyjaciółmi partnera

„Podchodzą do mnie lekceważąco, bo nie osiągnęłam zawodowo tyle, co oni”.
Nie dogaduję się z przyjaciółmi partnera
Fot. Pexels
03.12.2025

Mój Marek utrzymuje bliskie kontakty z paczką z liceum. Widują się regularnie i ja też jestem zapraszana na te spotkania, ale nie skaczę z tego powodu z radości. Nie umiem znaleźć z nimi wspólnego języka. Szczerze mówiąc, oni raczej też nie za bardzo się o to starają.

Podchodzą do mnie lekceważąco, bo nie osiągnęłam zawodowo tyle, co oni. Nie pochodzę też z bogatej rodziny, więc ich rozmowy o pieniądzach i popisywanie się nowymi zakupami jest według mnie po prostu słabe. Brak im po prostu klasy.

Zobacz także: Partner namawia mnie na operację plastyczną

Marek mimo to ma do nich słabość i sentyment. Mówi, że zawsze może na nich liczyć. Nie widzi ich pretensjonalnego podejścia do życia, ale nie to jest najgorsze. Bardzo chce spędzić z nimi sylwestra, jak zresztą co roku. Po raz kolejny pokłóciliśmy się o to. Nie uśmiecha mi się imprezowanie z ludźmi, których nie toleruję, ale jestem na przegranej pozycji. Oni są w jego życiu od lat, ja dopiero od kilku miesięcy.

Aneta

Zobacz także: Zerwałam kontakt z najlepszą przyjaciółką

Horoskop miłosny na GRUDZIEŃ ♥
Horoskop miłosny na GRUDZIEŃ ♥ - zdjęcie 1
Komentarze (6)
Ocena: 3 / 5
gość (Ocena: 1) 03.12.2025 10:48
Jego znajomi mają ciebie i twoje zdanie głęboko tam, gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę. A ty tylko się męczysz w tej relacji, którą trudno w sumie określić związkiem...
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 03.12.2025 09:04
Cóż by napisać... nie pasujecie do siebie i z biegiem czasu będzie to coraz bardziej odczuwalne i widoczne. Jeśli nie zrezygnujesz z tej znajomości, to zakończy ją on. Później, ale z hukiem.
zobacz odpowiedzi (1)
Katarzyna (Ocena: 5) 03.12.2025 08:13
Też mam takich znajomych spoza liceum i ze studiów (inne kierunki niż ja wybrałam, poznaliśmy się przez przypadek). Ludzie po medycynie, inżynierzy elektrycy, wojskowi, leśnicy. Wiem że dla innych są okrutni, ale dla mnie bardzo mili (są to mężczyźni, nie mam w bliskim gronie "przyjaciółek", od zawsze otaczam się mężczyznami). Ale jak byłam chora to na każdym oddziale traktowano mnie bardzo dobrze, można powiedzieć że wspaniałe (wiem jak personel szpitali traktował osoby które leżały obok mnie na izbie przyjęć czy później na sali - znajomi po części są ordynatorami). Zawsze poradzą, dadzą kontakty do świetnych chirurgów (zwykle usunięcie krzywych ósemek wrośniętych w zęby na płasko miałam wykonywane pod narkozą żeby nikt mi tego nie spaprał). Leśnicy zostawiają dla mnie najlepsze sadzonki, wojskowi sprzedają na święta ryby z własnych stawów (karmione bez dodatku chemikaliów), operacje miałam zawsze na NFZ i w szybkim terminie, mojemu ojcu lekarz powiedział że nie przeżyje miesiąca a przeżył ponad dwa lata po kolejnej diagnozie (chemia sprowadzana z Włoch, był w dobrym stanie, nic go nie bolało, przed śmiercią jedynie osłabł, a wiem jak z bólu krzyczeli inni umierający). Także tacy "nieprzyjemni" znajomi są bardzo potrzebni w życiu (szczególnie jeżeli ciebie lubią). Tutaj jest gorzej, bo oni Ciebie ewidentnie nie lubią.
zobacz odpowiedzi (2)
Polecane dla Ciebie