Jestem z Pawłem od trzech lat i niedawno poprosił mnie o rękę. Byłam na początku wniebowzięta, potem jednak emocje zaczęły opadać. Zaczęłam po prostu żałować, że powiedziałam tak.
Zobacz także: Jestem z mężem tylko z litości
Paweł to niezwykły człowiek, taka typowa dusza towarzystwa. Wszędzie go pełno, jest błyskotliwy, zabawny, bardzo ambitny. Czerpie z życia pełnymi garściami. Mam wrażenie, że nie marnuje ani godziny i jest non stop w ruchu. Ciągle chce się uczyć czegoś nowego, ma dużo ciekawych pasji, uwielbia też podróżować. Zdaje sobie sprawę, że to wszystko brzmi jak ideał, ale tak szczerze, to nie wiem, czy to mężczyzna dla mnie. Bardzo mnie inspiruje, ale też niekiedy męczy. Po prostu wydaje mi się czasem, że za nim nie nadążam.
On non stop chce być wśród ludzi. Nie umie usiedzieć w miejscu, bo chyba jest uzależniony od adrenaliny. Nie potrafi zrozumieć tego, że mam inne potrzeby. Muszę niekiedy zwolnić, pobyć sama w domu. Jeżeli rezygnuję z jakiejś aktywności lub wyjazdu, on zawsze czuje się zawiedziony. Obraża się. Nie rozumiem tego, bo ja akceptuję jego potrzeby, ale on moje nagminnie lekceważy. Jeśli trzymam jego tempo, zaczynam czuć się przebodźcowana. Dochodzi między nami wtedy do spięć. Boję się, że po prostu do siebie nie pasujemy.
Agnieszka
Zobacz także: Zerwałam kontakt z najlepszą przyjaciółką