Oglądam „Taniec z Gwiazdami” od pierwszej edycji i może właśnie dlatego tak trudno jest mi się pogodzić z tym, co dzieje się w ostatnich sezonach.
Mam wrażenie, zresztą pewnie nie tylko ja, że „Taniec z Gwiazdami” zmienia się w konkurs popularności na TikToku. Już nie liczy się technika, wysiłek ani to, jak ktoś rzeczywiście tańczy. Coraz częściej wygrywają osoby, których jedyną „zasługą” jest to, że mają miliony obserwatorów w social mediach, gotowych głosować bez względu na to, co widzą na ekranie.
Zobacz także: Nie zatrzymał ani złotówki. Na to Bagi przeznaczył 200 tys. z „Tańca z Gwiazdami”!
Ja rozumiem, że czasy się zmieniają, a TikTok to dziś potęga. Młodzi twórcy też mają prawo pokazać się w telewizji, ale czy naprawdę o to chodzi w programie, który jest o umiejętnościach tanecznych?
Nie podoba mi się, że zwycięstwo często nie wynika z umiejętności, tylko z armii fanów. Tymczasem aktorzy, wokaliści czy sportowcy, którzy trenują po kilkanaście godzin dziennie, odpadają, bo nie mają tak silnej społeczności online. Chciałabym znów oglądać program, w którym wygrywa taniec, a nie algorytm TikToka.
Paulina