Mam młodszą siostrę, którą bardzo kocham, ale coraz częściej czuję, że nie daję już rady. Patrycja ciągle pakuje się w jakieś kłopoty, a ja za każdym razem muszę ją z nich ratować. Zawsze w tajemnicy przed rodzicami, bo gdyby się dowiedzieli, byłaby wielka awantura. Czasem mam wrażenie, że stałam się bardziej jej matką niż siostrą.
Najpierw były jakieś wagary, ukryte wiadomości, pożyczone pieniądze, ale z każdym rokiem jest coraz gorzej. Teraz, kiedy jest dorosła, jej problemy też są poważniejsze. Raz to toksyczny chłopak, raz praca, z której ją wyrzucili, raz kredyt, którego nie potrafi spłacić. Za każdym razem dzwoni do mnie z płaczem, prosząc, żebym jej pomogła. Oczywiście pomagam, bo nie umiem inaczej, a potem czuję się emocjonalnie wyczerpana.
Zobacz także: Udaję silną, ale w środku jestem kompletnie wykończona
Najgorsze jest to, że rodzice nie mają o niczym pojęcia. Myślą, że wszystko u niej w porządku, a ja od lat dźwigam na plecach ten ciężar. Czasami czuję się współwinna, bo przez to, że ją kryję, utrwalam w niej przekonanie, że zawsze znajdzie kogoś, kto ją uratuje. Nie wiem, jak z tego wyjść.
Czuję, że mnie to psychicznie wykańcza. Nie mogę już normalnie odpocząć, bo w każdej chwili może zadzwonić z nowym dramatem. Kocham ją, ale chyba pierwszy raz w życiu mam wrażenie, że ta miłość mnie niszczy.
Paulina