Moja teściowa to specyficzna kobieta. Nie potrafię się z nią dogadać i już dawno przestałam się tym przejmować. Naszą relację opisałabym jako tolerowanie się. Nigdy do siebie nie dzwoniłyśmy i widywałyśmy się sporadycznie, na wspólnych obiadach, jak akurat była okazja. Nie mówię do niej „mamo”, nie proszę o rady.
Z dziećmi pomagają od zawsze moi rodzice, bo na teściową nigdy nie mogłam w tej kwestii liczyć. W przeszłości kilka razy zaoferowała pomoc, a potem w ostatniej chwili zmieniała plany, stawiając mnie w kłopotliwej sytuacji. Po kilku takich akcjach po prostu przestałam ją angażować w cokolwiek. Na szczęście moi rodzice są pod względem pomocy wspaniali.
Zobacz także: Nie lubię dzieci. Znajomi nie są w stanie tego pojąć
Ostatnio przypadkiem mój mąż usłyszał, jak jego mama obgaduje mnie z sąsiadką. Wziął ją na rozmowę, powiedział, że nie życzy sobie plotkowania temat jego żony i kazał mnie przeprosić. Zrobiła to niechętnie, ale najzabawniejsze jest to, że od tamtej pory próbuje za wszelką cenę naprawić nasze relacje. Zaczęła do mnie dzwonić, zapraszać na kawę.
Najchętniej powiedziałabym jej, że nie chcę się z nią spotykać, ale nie wiem, jak to zrobić z klasą. Nie chcę wyjść na zawziętą synową, która nie umie przyjąć przeprosin. Tylko mnie nie chodzi o to, że ja czuję się urażona. To dla mnie po prostu sztuczne, że teraz na siłę ona chce się ze mną zaprzyjaźnić. Niech zostanie, jak było, bez telefonów i kaw. I bez obgadywania mnie po kątach.
Martyna