Związałam się z Marcinem dwa lata temu. Oboje wcześniej zakończyliśmy wieloletnie relacje. Chcieliśmy być razem i tylko to się liczyło. Myślę, że zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia. Nasza relacja nie jest niestety pozbawiona różnych napięć. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że Marcin traktuje mnie jak swoją rywalkę.
Zobacz także: Czy odezwać się do chłopaka, któremu dwa miesiące temu dałam kosza?
Rozmawiałam o tym z przyjaciółkami. Ich zdaniem to musiało się prędzej czy później zadziać, bo jesteśmy do siebie zbyt podobni. Faktycznie mamy ten sam zawód i zainteresowania. Nakręcają nas te same rzeczy, dążymy do tych samych celów. Myślałam, że to tylko wzmacnia związek, ale chyba się myliłam. Wszystko skomplikowało się, kiedy zmieniłam pracę i zaczęłam zarabiać więcej niż on. Marcin bardzo mi gratulował, ale coś się w nim zmieniło. Ostatnio ciągle nie ma humoru, wydaje się zgorzkniały. Uważa, że marnuje się w swojej firmie. Podobno pracuję w znacznie bardziej prestiżowym miejscu niż on.To dla niego niesprawiedliwe, bo ma ode mnie większe doświadczenie. Niedawno zaczął mi przez to dogadywać. To typowe pasywno-agresywne wtrącenia. Na pozór niby nic, ale bardzo wyprowadza mnie to z równowagi. Dogryza mi też w obecności znajomych.
Zawiodłam się na nim. Myślałam, że gramy do jednej bramki. Nie spodziewałam się, że żyję pod jednym dachem z zazdrośnikiem. Nie zasłużyłam na takie traktowanie. Ja go wspieram, wciąż mu dopinguję. Namawiam, aby znalazł inne zajęcie, ale nic nie robi w tym kierunku. Powoli tracę już do niego cierpliwość.
Agata
Zobacz także: Partner zrobił sobie tatuaż. Dowiedziałam się po fakcie