Na imprezie sylwestrowej w zeszłym roku poznałam Roberta. Przegadaliśmy wtedy pół nocy. Wydał mi się fajny, mądry. Ucieszyłam się, jak wymieniliśmy się zaproszeniami na Facebooku i jak do mnie napisał następnego dnia. Umówiliśmy się na spacer, potem na kolejne spotkania i zostaliśmy parą.
Nadal mieszkam z rodzicami, ale Robert wynajmuje mieszkanie, więc nie było problemu z byciem sam na sam. Zaczęliśmy się więc spotykać u niego. Oglądaliśmy filmy, słuchaliśmy muzyki, gadaliśmy, przytulaliśmy i całowaliśmy, ale nie dochodziło do niczego więcej. Podobało mi się to. Nigdy na nic nie nalegał, nie próbował zaciągnąć mnie do łóżka. Uważałam, że w ten sposób wyraża do mnie swój szacunek, zwłaszcza że opowiadałam mu o poprzedniej relacji, która polegała głównie na sypianiu ze sobą. Zaznaczyłam, że teraz zależy mi na czymś głębszym, na prawdziwym uczuciu. Mówił, że jemu tak samo.
Zobacz także: Narzeczony rzucił mnie dla nieatrakcyjnej dziewczyny
Minął jednak drugi miesiąc, trzeci, czwarty naszego bycia razem i wciąż do niczego nie dochodziło. Sytuacja zaczęła mi ciążyć. Byłam sfrustrowana. Miałam na niego ochotę i chciałam zrobić kolejny krok. Byłam na to gotowa. Zainicjowałam stosunek, ale czułam, że z jego strony to wszystko jest na siłę. Nie czułam u niego pożądania czy radości. Odbębnił to tak, jakby chciał mieć z głowy. Sądziłam najpierw, że to może trema, zmęczenie albo cokolwiek innego. Przez kolejne miesiące sytuacja jednak się powtarzała. Za każdym razem to ja wszystko inicjowałam, on niechętnie się zgadzał, po czym następowały tygodnie „posuchy”, kiedy nie działo się nic.
Wpędziło mnie to w straszne kompleksy. Zaczęłam się zastanawiać, co jest ze mną nie tak. Może mu się nie podobam, może powinnam inaczej się ubrać, umalować, żeby miał na mnie ochotę? Pytałam go nawet, czy jestem atrakcyjna. Zawsze mówił, że jestem najpiękniejszą kobietą na świecie. A potem w łóżku nic się nie dzieje.
Jestem w związku już od prawie 9 miesięcy, a moje życie intymne praktycznie nie istnieje. Wiem, że to nie jest najważniejsze w relacji i liczy się to, że Robert jest dla mnie dobry i kochany. Potrzebuję jednak namiętności i ognia. Co robić?
Iza