Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji jak teraz. Moje poprzednie związki wyglądały tak, że to facetom zależało bardziej. Oni pierwsi wyznawali mi miłość i snuli plany na wspólną przyszłość. Byłam przyzwyczajona do tego, że nie muszę o nikogo zabiegać. Z Wojtkiem jest jednak inaczej.
Jesteśmy ze sobą od pół roku. Uważam, że to wystarczająco, żeby potrafić określić swoje uczucia względem drugiej strony. Ja wiem, że bardzo go kocham i pierwszy raz w życiu to ja wyznałam miłość jako pierwsza. W odpowiedzi doczekałam się tylko przytulenia i buziaka.
Zobacz także: Przyjaciółka podrzuca mi do opieki swoje dziecko
Zaczęłam drążyć temat, bo lubię wiedzieć, na czym stoję. Zapytałam Wojtka wprost, czy on też mnie kocha. Odpowiedział, że… nie wie. Wyjaśnił, że jest mu ze mną dobrze, czuje się przy mnie szczęśliwy, ale żadnej swojej poprzedniej partnerce nie powiedział „kocham cię”, więc nie wie, czy w ogóle potrafi kochać. Zaskoczyło mnie to i zraniło.
Wiem oczywiście, że nie chodzi o słowa, ale o gesty, ale nie ukrywam, że czasem po prostu chciałabym usłyszeć wyznanie miłości. Poza tym świadomość, że on nie wie, co tak naprawdę do mnie czuje, dobija mnie, bo bardzo mi na nim zależy, jak nigdy na nikim.
Była może któraś z was w takiej sytuacji? Facet otworzył się po jakimś czasie na miłość? Mam czekać czy nie?
Paula