Nasza przyjaźń rozpadła się po wspólnych wakacjach

Malwina nie sądziła, że wspólny urlop tak źle wpłynie na kilkuletnią znajomość.
Nasza przyjaźń rozpadła się po wspólnych wakacjach
Fot. Unsplash (Gian Cescon)
14.07.2023

Przyjaźniłyśmy się z Agnieszką od 3 lat, czyli od momentu, kiedy zaczęłyśmy pracować w jednej firmie. Ona była w tej korporacji przede mną, we wszystko mnie wprowadzała i we wszystkim mi pomagała. Szybko znalazłyśmy wspólny język i bardzo się polubiłyśmy. Z czasem zaczęłyśmy się spotykać także po pracy. Pocieszała mnie, kiedy chorował mój tata. Ja z kolei byłam dla niej wsparciem, gdy rozstawała się z mężem.

W kwietniu Agnieszka znalazła nową pracę i odeszła z firmy. Nasz kontakt się jednak nie urwał. Wręcz przeciwnie, nadal bardzo często do siebie dzwoniłyśmy i się spotykałyśmy. Postanowiłyśmy nawet pojechać razem na Mazury.

Wspólny urlop początkowo zapowiadał się bardzo dobrze. Schody zaczęły się jednak już drugiego dnia. Agnieszka miała swoją wizję urlopowania, a ja swoją. Jestem bardzo aktywna, chciałam zwiedzać i chodzić na spacery. Jej pasowało leżenie przed domkiem i opalanie. Tłumaczyła, że jest zmęczona nową pracą i potrzebuje spokoju. Ja argumentowałam to tym, że leży się w domu, a na wakacjach warto pozwiedzać okoliczne tereny i pozachwycać się widokami. W końcu jej jednak ustąpiłam i cały tydzień nie robiłyśmy dosłownie nic. Agnieszka ożywiała się wieczorami, kiedy chodziłyśmy do pobliskiego baru. Nawet tam dochodziło jednak między nami do spięć. Wypominała mi, że mnie podrywał barman, a jej nie. Albo że to do mnie zagadywali jacyś obcy faceci, a ją ignorowali. Szczerze? Nawet nie zwróciłam na to uwagi, bo nie szukam wakacyjnego romansu.

Dwa razy w czasie tygodniowego wypadu pokłóciłyśmy się ostrzej, a raz był nawet cały cichy dzień, bo ona się pogniewała. Dosłownie marzyłam o tym, żeby te wczasy się już skończyły. Trzymało mnie tam tylko to, że przecież to moja przyjaciółka, i że domek był opłacony (a nie kosztował mało).

Po powrocie do Warszawy sądziłam, że wszystko wróci do normy, ale Agnieszka mnie ignoruje. Nie dzwoni, nie pisze. Kontakt po urlopie inicjowałam ja, ale jakbym się odbijała od ściany… Gdybym wiedziała, że tak się to potoczy, nigdy nie pojechałabym z nią na wspólny urlop.

Malwina

Zobacz także: Czy powiedzieć koleżance, że jej ciągłe telefony mi przeszkadzają?

Polecane wideo

„Czeska Barbie” od zawsze mierzy się z hejtem. „Byłam brutalnie prześladowana”
„Czeska Barbie” od zawsze mierzy się z hejtem. „Byłam brutalnie prześladowana” - zdjęcie 1
Komentarze (24)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 16.07.2023 23:25
Trzeba było iść na kompromis i trochę pozwiedzać , a później poleniuchować na leżakach, albo odwrotnie. Mogłyście ustalić sobie wcześniej plan zajęć na ten wyjazd,a nie jechać ,,na pałę,,.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 16.07.2023 18:57
Ta Agnieszka to jak wypisz wymaluj córeczka mojego dobrego przyjaciela. 23 lata pusty łeb bez żadnego hobby no podobieństwa:baluje do 4, 5 rano i śpi potem jak Hitler do południa. Ożywia sie tylko wieczorem jak jest szansa pójść do klubu i poderwać frajera. Oczywiście jak ktoś jej nie poderwie tylko koleżanki to pretensje i awantury. Lubi dawać ludziom złote rady chociaż sama robi głupie błędy i jest głupia jak wiadro gwoździ.Znam to z opowieści..
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.07.2023 10:57
My z mężem też jesteśmy kompletnie różni pod względem wspólnego spędzania czasu. Ja wolę odpocząć, on spędzić go aktywnie. Po prostu dzielimy ten czas. Rano jedziemy gdzieś na wycieczkę coś pozwiedzać, a po powrocie totalny relaks i słodkie nic nie robienie. Wszystko da się pogodzić.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 15.07.2023 15:28
Dwie przyjaciolki-jeden strap-on.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 15.07.2023 12:44
Dlatego trzeba wcześniej określić jak spędzi się wspólne wakacje. Odpoczywając na plaży czy zwiedzajac Czy pół na pół.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie