Terapia dla par miała być ratunkiem dla mojego związku. Skończyłam jako singielka

„Uświadomiłam sobie po prostu, że jestem z mężczyzną, który jest zapatrzonym w siebie egoistą. Zrozumiałam, że ma za nic moje uczucia, czy potrzeby i tak naprawdę kocha tylko siebie...”.
Terapia dla par miała być ratunkiem dla mojego związku. Skończyłam jako singielka
Fot. Instagram.com (https://www.instagram.com/tezza.barton/)
21.03.2023

W zeszłym roku zdradził mnie mąż. Nie było to chwilowe zauroczenie, ale romans, który trwał ponad osiem miesięcy. W naszym związku układało się wtedy różnie. Mieliśmy bardzo dużo stresów. Często się kłóciliśmy, ale nadal spędzaliśmy ze sobą dużo czasu i zwierzaliśmy się sobie. Nie miewaliśmy cichych dni. Mieliśmy też udane życie seksualne. Byłam w szoku, kiedy Marek powiedział mi o swoim romansie. Zupełnie się załamałam. Rozpadł się cały mój świat. 

Zobacz także: LIST: „Mam roczne dziecko i chcę wrócić do pracy. Teściowa twierdzi, że jestem wyrodną matką”

Byłam przekonana, że doskonale znam swojego męża. Byliśmy parą już ponad osiem lat. Od sześciu razem mieszkaliśmy. Nie mogłam uwierzyć, że mógł mi zrobić coś takiego. Tłumaczył, że kobieta, z którą romansował nic dla niego nie znaczy. Przekonywał mnie, że jej nie kocha i zauroczył się nią jedynie erotycznie. Kajał się, że popełnił straszny błąd i sam nie może sobie z tym poradzić.

Kazałam mu się wynieść z domu. Nie mogłam znieść jego obecności. Zaczęłam poważnie myśleć o rozwodzie. Nie chciał się na to zgodzić. Wciąż starał się mnie odzyskać. Mówił, że będzie o mnie walczył tak długo, aż mu wybaczę, bo nie wyobraża sobie beze mnie życia.

Wahałam się, ale w końcu namówił mnie na terapię dla par. To było najlepsze doświadczenie mojego życia. Terapia miała być ratunkiem dla naszego związku, ale dzięki niej skończyłam jako... singielka. Uświadomiłam sobie po prostu, że tkwię w tej relacji ze strachu przed samotnością. Przejrzałam na oczy i w końcu wypowiedziałam to na głos: „mężczyzna, z którym dzielę życie, jest zapatrzonym w siebie podłym egoistą”. Zrozumiałam, że ma za nic moje uczucia, czy potrzeby i tak naprawdę kocha tylko siebie, a mnie potrzebuje do robienia za jego tło. Poczułam, że zasługuje na kogoś lepszego i dojrzalszego. Złożyłam pozew o rozwód. Dawno nie czułam się tak silna i szczęśliwa.  

Maja

Zobacz także: Związek z mężczyzną spod tego znaku zodiaku łączy się ze stresem. Jego partnerki muszą mieć nerwy ze stali

Polecane wideo

Urocze wiosenne makijaże. Dodają spojrzeniu głębi i odmładzają
Urocze wiosenne makijaże. Dodają spojrzeniu głębi i odmładzają - zdjęcie 1
Komentarze (115)
Ocena: 4.09 / 5
gość (Ocena: 5) 31.03.2023 10:42
Gratulacje :)!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.03.2023 22:37
Tak , po osmiu latach malzenstwa mozesz zaczynac na nowo zycie. Postaw sie w sytuacji 50 latki zdradzanej przez meza. Zwlaszcza jesli byla pania domu. Jej jedyna przyszlosc to przemilczenie zdrady inaczej w wieku emerytalnym nie ma za co zyc, przy czym nie ma szans na odziedziczenie emerytury po mezu. Ostatnio zauwazylam ze zaczelo sie duzo pojawuac artykulow w mediavh gdzie mezczyzni w stednim wieku zostawiaja kobiety dla mlodszych 30 czy 20 latek. Mam wrazenie ze dopiero w tych czasach zaczelo sie o tym mowic glosno i publicznie pietnuje sie takich mezczyzn. Wczesniej jak facet znalazl sobie nowa kochanice to zona rownolatka musiala pokazac 'klase’ i byc ponad to i milczec a najlepiej dobrze zyczyc mlodej parze i usunac sie w cien. To samo piosenka shakiry dotyczaca pietnowania pique. Skonczyly sie czasy milczenia.
zobacz odpowiedzi (23)
gość (Ocena: 5) 21.03.2023 21:50
Jedna sprawa zdrady się nigdy nie wybacza
zobacz odpowiedzi (14)
gość (Ocena: 4) 21.03.2023 19:22
Mam obawy ze jakby wszystkie malzenstwa poszly dzis na terapie to 30% skonczyloby sie rozwodem. Kobiety zdalyby sobie sprawe ze faceci zaniedbuja ich potrzeby wmocjonalne. Wiele kobiet juz o tym wie ale nie odejdzie bo sa w marnej pracy biurowej i za wlasna pensje nie bylyby w stanie wynajac kawalerki jesli maz kazalby im sie wyniesc z jego domu. Taka jest rzeczywistosc. Jesli dom nalezy do kobiety albo jest wspolny (chodzi mi o wlasnosc) formalna to kobieta moze sobie byc odwaznym kogutkiem w zakladac sprawe o rozwod w sadzie. Jesli kobieta ma jakas prace biurowa maz duzo zarabia i ma mieszkanie to potem nie ma sie gdzie podziac jesli rodzice nie odpala jej jakiejs darowizny. Nie czarujmy sie. Sama duzo zarabiam (mam 35 lat), ale widze mlodsze kolezanki ktore kiedys tez przyjechaly na studia do duzego miasta, jakas tam prace maja ale nie taka by moc w stanie samemu wziac kredyt na mieszkanie. Wiec mecza sie z tymi facetami z zasiedzialych zwiazkach. Probuja ich zmusic do oswiadczyn ale oni sie nie kwapia. Taka kobieta jest troche sfrustrowana bo musi zmuszac mezczyzne do deklaracji choc jemu nie zalezy i traktuje ja byle jak. A z kolei takiej kobiety nie stac na wynajem kawalerki za 3k, a w mieszkaniach dzielonych mieszkaja studenci wiec nie ma nawet jak spedzac singielskiego zycia i ewentualnie kiedys zaprosic faceta na randke.Z kolei te ktore zaraz po studiach znalazly sobie programistow zaraz po zakonczeniu studiow rodza dzieci jedno za drugim by przypieczetowac zwiazek, bo rozwod mozna wziac od reki jesli nie ma dzieci. Nie pisze tego by sie jakkolwiek wysmiewac. Niby my kobiety mamy wiecej wolnosci i przywilejow ale w wieku 30-35 lat ciezko zaczynac samemu jako singielka, ukladac zycie od poczatku. Kiedys pensji samego mezczyzny mozna bylo kupic dom i jeszcze utrzymywal kobiete. Dzisiaj jesli jestes wyksztalcony mozesz sobie pozwolic na dom we dwojkie i to z 30 letnim kredytem. Nie wspominam juz tutaj nawet kobiet z mniejszych miejscowosci bo to just jest kompletnie beznadziejna sytuacja zyciowa.
zobacz odpowiedzi (20)
gość (Ocena: 5) 21.03.2023 17:06
No k..mać, to już nie można powiedzieć "rozwódka"? Takie adekwatne słowo występujące w języku polskim już od dawna.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie