Przez 3 lata byłam z partnerem, który wpędzał mnie w kompleksy

Warto mieć na uwadze, że neggingu doświadcza się nie tylko w życiu zawodowym, ale i prywatnym.
Przez 3 lata byłam z partnerem, który wpędzał mnie w kompleksy
Fot. Instagram.com (https://www.instagram.com/camilleyolaine/)
14.11.2022

Zjawisko neggingu jest czymś powszechnym już od bardzo dawna. Jego temat zaczęto jednak częściej poruszać stosunkowo niedawno. Negging to innymi słowy komplementowanie kogoś w nieszczery dwulicowy sposób. To zwykła manipulacja. Fałszywemu pochlebcy nie chodzi jednak wcale o zaskarbienie sobie naszej życzliwości, czy przyjaźni. Nic z tych rzeczy. Złośliwe komplementy o drugich dnach mają błyskawicznie przypomnieć nam o największych kompleksach, wpłynąć na samoocenę i w rezultacie sprowadzić nas do przysłowiowego parteru. 

Zobacz także: Gdy umysł wciąż płata figle... Czym jest osobliwy zespół Fregoliego?

Negging, czyli triumf fałszywego pochlebcy

Negging podobnie jak nieszczerość jest stary jak świat. Obecnie jednak zdaje się przybierać na sile. Ludzie XXI wieku nagminnie przywdziewają liczne maski, negging zaś chętnie stosują jako jedno z doskonale działających narzędzi manipulacji.  

Osoby korzystające z taktyki neggingu obierają sobie za cel tych, których uznają za słabszych, przede wszystkim mających problemy z samooceną, niepewnych siebie i mających trudności z bronieniem swoich racji. Używając neggingu, bardzo łatwo można zacząć ich kontrolować i zmusić do poddańczych zachowań. Warto mieć na uwadze, że neggingu doświadcza się nie tylko w życiu zawodowym, ale i prywatnym. Często dochodzi do niego w przemocowych związkach.

Zobacz także: Stworzenie z tym mężczyzną harmonijnej relacji graniczy z cudem. Nigdy nie będziesz w jego życiu najważniejsza...

Neggingu w relacji doświadczyła Agata:

Przez trzy lata żyłam z mężczyzną, który każdego dnia udowadniał mi, że bez niego nic nie znaczę. Był moją pierwszą miłością. Zakochałam się w nim, gdy miałam dziewiętnaście lat. Był starszy ode mnie o sześć lat. Dopiero po czasie zrozumiałam, jak wielką krzywdę mi robi.

Zamiast mnie podbudowywać i pomagać mi walczyć z kompleksami, umacniał mnie w przekonaniu, że nie jestem zdolna, że nie mam przed sobą za wielkiej przyszłości i że nie należę do najatrakcyjniejszych kobiet. Nie mówił tego wprost, przekazywał to jadowitymi półsłówkami... Potrafił powiedzieć, że jestem najseksowniejszą kobietą, jaką poznał, a potem do rozpuku śmiać się przez kolejne dziesięć minut... Mój płacz nie robił nim wrażenia. 

Teraz wiem, że sam miał mnóstwo kompleksów. Bał się, że mnie straci, dlatego za wszelką cenę chciał mnie przy sobie zatrzymać. To była toksyczna miłość. Przez ponad rok leczyłam się z uzależnienia od niego. Dziś w końcu staję na nogi. Wróciłam na studia. Chyba nareszcie w siebie uwierzyłam.”

Polecane wideo

Urocze dodatki do domu. Sprawią, że Twoje mieszkanie będzie niesamowicie przytulne
Urocze dodatki do domu. Sprawią, że Twoje mieszkanie będzie niesamowicie przytulne - zdjęcie 1
Komentarze (5)
Ocena: 3.8 / 5
Elisa (Ocena: 3) 16.11.2022 14:15
Kobiety po trupach tkwią w toksycznych relacjach naiwnie wierząc, że partner się kiedyś zmieni. Jedyna zmiana, która im może pomóc to zmiana partnera. A tak naprawdę to lepiej w ogóle go nie mieć i jest święty spokój:). Dziwie się kobietom które boją się być same. Skąd ta bezradność ?
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 16.11.2022 13:03
Super, że on odszedł od takiej baby jak ty.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.11.2022 11:58
Mój ojciec zawsze nas obrażał i niestety, ale tak działa psychika, że mój pierwszy partner też taki był. Przy czym to był typowy narcyz i z początku niemal nosił mnie na rękach, a po czasie mówił, że nic nie potrafię i bez niego nie dam sobie rady w życiu. Na szczęście (!) mnie zdradzał i to dało mi siłę aby go zostawić. Świetnie sobie sama poradziłam. Kupiłam mieszkanie i miałam fajną pracę, gdy poznałam chłopaka, który też mnie krytykował i wiecie co? Szybko zaczęło mi na nim zależeć. Na szczęście dzięki doświadczeniu zauważyłam palące się czerwone światło i wycofałam się z tej relacji, ale do dziś czasem o nim myślę, a minęło już kilka lat. Tylko, że to takie niewinne, bo aktualnie jestem w związku małżeńskim i mamy dziecko. Stworzyłam związek z kimś na punkcie kogo nie oszalałam z miejsca. Ta miłość rosła z czasem i dziś mogę powiedzieć, że czasem naprawdę nie warto iść za porywami serca, lepiej rezygnować z toksycznych relacji na rzecz tych zdrowych, które dziewczynom, takim jak ja, z patologicznych rodzin, mogą wydawać się nudne. Wcale nie są nudne. Są partnerskie, pełne szacunku i prawdziwej miłości, a nie manipulacji. Wszystkim dziewczynom po trudach przejściach życzę takiej, autentycznej, bezpieczniej miłości :-)
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 14.11.2022 09:37
warto sobie uzmysłowić, że jeśli ktoś tak się do kogoś odnosi, to tak naprawdę wyraża swoją pogardę do partnera. i w głębi duszy ani go nie szanuje ...ani nawet nie lubi.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie