Zakochałam się w Marcinie cztery lata temu. Poznaliśmy się podczas wakacyjnego wyjazdu, na jaki wybrałam się ze znajomymi. Był moim zupełnym przeciwieństwem. Ja mam spory temperament, jego można określić jako introwertyka. Mimo tak różnych charakterów dogadywaliśmy się doskonale. Zakochaliśmy się w sobie już na wyjeździe. Po trzech tygodniach podróży byliśmy nierozłączni. Bardzo szybko razem zamieszkaliśmy. Nie kłócimy się. Nasze wspólne dni są wypełnione harmonią, czułością i śmiechem. Czuję się z nim szczęśliwa i spełniona. Nie mogę zrozumieć, jak doszło do tego, że zaczęłam go zdradzać...
Zobacz także: LIST: „Nie mogę przestać dręczyć mojego eks”
Rok temu postanowiłam zmienić pracę. Przeniosłam się do firmy, w której mogę się rozwijać, co daje mi wielką satysfakcję. Jednym z moich najbliższym współpracowników został Krzysztof. Gdy po raz pierwszy go zobaczyłam, poczułam że coś się ze mną dzieje. Coś, co jeszcze nigdy mnie nie spotkało... Jeszcze nie pożądałam w taki sposób żadnego mężczyzny. Nawet jego głos na mnie działał. To uczucie było jak grom z jasnego nieba. Wstrząsnęło mną zupełnie.
Krzysztof czuł do mnie to samo. Wciąż o mnie zabiegał. Przez kilka miesięcy się opierałam, ale w końcu zgodziłam się wyskoczyć z nim po pracy na drinka, choć doskonale wiedziałam, że potem będę tego żałowała. Spędziłam z nim niesamowitą noc. Podobny scenariusz powtarzam każdego tygodnia. Krzysztof nie jest jednak wcale wyłącznie moim kochankiem. Kocham go...Kocham dwóch mężczyzn jednocześnie.
Krzysztof wie o Marcinie. Ciężko mu z tym żyć i coraz częściej mówi o tym, że muszę w końcu dokonać wyboru. Ma dosyć gierek, chce, żebyśmy przestali w końcu się ukrywać i mogli funkcjonować jak normalna para. Marcin ufa mi całkowicie. Wspomina o ślubie...
Wiem, że muszę zdecydować. Jak jednak mogę wybrać jednego z nich, jeśli kocham ich dwóch tak samo?
K.